Dziedzictwo: Testament diuka de Crecy

Tak się złożyło, że dwa tytuły z mojej ścisłej czołówki najważniejszych gier wydał Portal Games. Obok Neuroshimy HEX znalazł się 51 Stan i możecie sobie mówić co chcecie na temat jakości wydania lub „taktyk wygrywających”, ale uważam je za gry genialne, a ilość czasu jaki przy nich miło spędziłem jest dla mnie najważniejszym tego wyznacznikiem.

Jednak pewnego pięknego, majowego popołudnia okazało się, że pula ulubionych gier z Portalu może się powiększyć o kolejne dwa tytuły. O jednym z nich, czyli nowej grze Michała Oracza – Theseusie już pisałem, dzisiaj więc przyszła pora na napisanie kilku słów o tej drugiej, czyli grze Dziedzictwo: Testament diuka de Crecy, której autorem jest Michiel Justin Elliott Hendriks.

Dziedzictwo jest najlżejszą grą z wyżej wymienionych tytułów i tutaj czuć, że nie wyszła spod ręki portalowych autorów, ale na szczęście nie czyni to z niej gry gorszej. Wiadomo przecież, że o miodności gry nie świadczy jej ciężkość, tylko szeroko pojęte emocje jakie wywołuje.

Podczas grania czułem się podobnie jak w czasie trwonienia swojego majątku w grze Ostatnia wola (Last Will, fabularyzowana recenzja) i nie chodzi tu o tematykę czy też o zasady, ale o sposób odbioru gry przez grających oraz jak ona na nich wpływa. W obu tytułach akcje toczące się na stole mimowolnie komentuję i układam je w opowieści, których bohaterami są postaci na kartach oraz wykonywane akcje. Liczy się bardziej radość obcowania z tematyką gry niż ślepy  pęd ku  wygranej. Do tego podobne, niepoważne podejście do oprawy graficznej sprawia, że gdybym nie znał Dziedzictwa, a ktoś by mi powiedział, że to druga część Ostatniej Woli to nie wiem czy bym się na to nie złapał. Ja bardzo lubię tytuł Vladimira Suchego, więc samo porównanie tych gier jest już dla mnie wyznacznikiem jakości Dziedzictwa.

Co do ostatecznej oprawy graficznej to mogę się jedynie oprzeć na grafikach, jakie możecie zobaczyć poniżej lub na BGG. Ja niestety miałem do dyspozycji przekazaną mi przez Portal Games wersję pokazową, więc nie mogę wypowiadać się na temat jakości wykonania komponentów gry. Mogę natomiast stwierdzić, że oprawa graficzna idealnie wpasowała się w stylistykę gry, w jej ciężkość oraz  w sposób, w jaki jest ona odbierana przez graczy. Lekka, kreskówkowa grafika kart przedstawiająca karykaturalne postacie, jakby żywcem wyjęte z francuskich komiksów pasuje tutaj idealnie i ciężko mi sobie wyobrazić poważne potraktowanie tematu z wykorzystaniem „naturalnych” ilustracji na kartach. Teraz czujemy, że autor/wydawca puszcza do nas oko, natomiast realistyczne grafiki sztucznie tylko pompowałyby powagę gry, która niewątpliwie by na tym straciła.

W grze przyjdzie nam wcielić się w rolę głowy rodziny i poczuć na własnych barkach ciężar odpowiedzialności spoczywającej na ojcu/matce wielkiego rodu, który korzystając ze wszystkich dostępnych środków zarówno finansowych, jak i ludzkich stara się nie tylko przetrwać podczas kolejnych dziesięcioleci, ale dodatkowo osiągnąć najważniejsze zaszczyty i zapisać się złotymi zgłoskami na kartach historii. Na spełnienie naszych marzeń o wspaniałej rodzinie mamy trzy Generacje  i wciągu tego czasu musimy zrobić wszystko, żeby zostać najbardziej szanowaną i obdarzoną najwyższymi honorami rodziną w osiemnastowiecznej Francji.

Zaczynając grę i naszą przygodę patriarchy rodziny już na wstępie warto pomyśleć jak poprowadzić nasz ród i zawrzeć związek małżeński z osobą, która wniesie do naszej rodziny korzystne „wartości dodane”. Umówmy się, geny są ważne, ale pochodzenie i narodowość, zdolność do nawiązywania kontaktów oraz (a może przede wszystkim) spory majątek może dać już na starcie naszej rodzinie profity, które zaprocentują podczas następnych trzech generacji.

Jeżeli chcemy powiększać rodzinę to niestety musimy myśleć trochę po gospodarsku, czyli jak nie posiejesz, to nie zbierzesz. Naszym ziarnem będą Znajomi, których wokół nas jest naprawdę sporo, bo liczba 75 różnych postaci z własnymi zdolnościami i charakterystykami robi wrażenie. Ich narodowości lub zawód to nie tylko ładne elementy dekoracyjne karty, ale ważne elementy gry –  karty się zazębiają i razem potrafią powiększyć swoje możliwości.  Na przykład taki Leonid, zagraniczny delegat, chętnie ożeni się bez zbędnych ceregieli (nie trzeba poświęcać na to akcji), ale jako Rosjanin, czyli przedstawiciel państwa ceniącego narodowe tradycje, zrobi to tylko wtedy kiedy będzie w rodzinie inny Rosjanin. Arystokrata, mecenas Louis nie tylko wniesie do rodziny spory kapitał i prestiż, ale również dzięki jego staraniom każdy inny arystokrata w rodzinie nam ten honor jeszcze bardziej się podniesie. Natomiast córka marszałka – Beatrice szkolona od dziecka w sztukach dyplomacji potrafi tak pokierować (ech, ta córeczka tatusia) innymi dyplomatami w rodzinie, że nie tylko na tym zarobimy, ale też poznamy kolejnych teoretycznych kandydatów do nowych małżeństw. Jest też Skarbnik Maksim, podobnie jak Leonid lubiący i dbający o krajanów, malarz fresków Giovani, który potrafi wykorzystać swój talent i możliwości niezliczonych ścian w Pałacach, żeby dosłownie wymalować nam uznanie wśród innych członków społeczności. Ówczesna Francja to oczywiście nie  tylko arystokracja, więc znajdziemy też przedstawicieli takich zawodów jak stajenny (prawdziwy z niego ogier – może mieć aż 5 dzieci), browarnik (w spółce z innym rzemieślnikiem pożyczki mu nie straszne) czy szewc (potrafi  rozwijać nasze przedsiębiorstwa, a to jak zawsze jest pożądane). Do tego mamy rożnego rodzaju szumowiny, właściciel lombardu Olivier (z kasą, ale honoru mu oczywiście brak) jest naprawdę miłym obywatelem w porównaniu ze szpiegiem, lichwiarzem, kozakiem, rewolucjonistką…. OK, chyba już wszyscy załapali, że tych Znajomych jest bardzo dużo i Małżeństwo z każdym z nich da nam różne zyski w przyszłości.

Natury nie oszukasz i po ślubie dzieci być muszą, zwłaszcza, że o powiększanie rodziny nam przecież chodzi. Tutaj mamy kilka sposób na to powiększenie „inwentarza”. Możemy powierzyć nasz los opatrzności (akcja Potomstwo) lub domowymi sposobami przekazywanymi z dziada pradziada trochę wspomóc nasz los i kosztem honoru (trochę to jednak gusła) ukierunkować wybór natury konkretnie na chłopca lub dziewczynkę. W tamtych czasach Komplikacje przy porodzie, zważywszy na poziom medycyny, nie były czymś wyjątkowym, więc z fachowej pomocy Położnej warto skorzystać jeżeli tylko można, ponieważ lepiej zapłacić niż stracić matkę lub dziecko.

Ludzie w rodzinie to ważny element, ale do rozwoju potrzebne są pieniądze, które zdobędziemy inwestując w Przedsiębiorstwa lub zaciągając Pożyczki. A jak się nam już będzie dobrze powodziło, to warto pomyśleć o Pałacu zwiększającym nasz prestiż lub też może o kupnie Tytułu. A jeżeli nas takie zbytki nie interesują, to na pewno wszyscy docenią nasze akty Filantropii i wybudowanie np. Parku lub wyprawienie Balu zostanie zauważone w towarzystwie.

Jeżeli natomiast lubimy przygody i wyzwania to warto podjąć się Misji, których wypełnienie da nam nie tylko złoto i podniesie nasz prestiż, ale również zyskamy nowych sojuszników lub wpłyniemy na losy innych rodzin. W czasie różnych 15 misji będziemy mogli np. założyć Gildię rzemieślniczą, przygotować przyjęcie z okazji przyjazdu hiszpańskiego ambasadora, stworzyć silną flotę marynarki Imperium brytyjskiego lub pobrudzić zwyczajnie ręce i zbudować silnik parowy. Jak widać możliwości jest do wyboru, do koloru i każdy znajdzie coś dla siebie.

Nasze starania obserwuje z boku patron naszego rodu, znana i ceniona postać historyczna (np. Benjamin Franklin, John Law, Madame de Pompadour), który pod koniec ostatniej Generacji doceni nasze staranie i jeżeli tylko postępowaliśmy zgodnie z jego zaleceniami sowicie nas wynagrodzi.

Gra daje bardzo dużo możliwości rozwoju rodziny i praktycznie w żadnej grze nie będziemy w stanie odtworzyć identycznego rodu, tak więc rutyna nam nie grozi. Losowość  pojawiania się postaci Znajomych oraz losowy wybór akcji dodatkowej spośród dostępnych na planszy może tworzyć z Dziedzictwa obraz gry, w której trudno zapanować nad strategią, ale główne cele są tu zawsze wyraźnie widoczne (pieniądze, prestiż, potomstwo), a my musimy tylko budować strategię na bieżąco z dostępnych w danym momencie klocków.

Dziedzictwo: Testament diuka de Crecy jest bardzo sprytną grą, która potrafi bawić w sposób zupełnie odmienny niż tradycyjne eurogry, zostając przy tym wciąż eurogrą potrafiącą zaspokoić nasze pragnienia zdobywania punktów.  Polecam ją więc każdemu, kto ceni w grach nie tylko wyliczanki, ale lubi również zabawę w swego rodzaju tworzenie historii. Przyszłość naszych rodów dzięki Dziedzictwu to puste karty księgi i to, jak zostaną zapisane zależy tylko od nas.

Wykorzystane w tekście zdjęcia pochodzą z serwisu boardgamegeek.com.

  • Zamówiłem, czekam, portel pusty ;)

    • pelnaparaZnadPlanszy

      U nas to samo :D

    • Ja płaciłem moją ‚kredytową kartą planszówkową’… A że wykręcałem ją mocno ostatnio jak ścierę do podłogi po solidnym sprzątaniu to był duży stres – tym razem się udało.;)

      • Mirosław ‚Tycjan’ Gucwa

        Skąd taki kart można wziąć? ;)

        • W każdym banku. Ten wyjątkowy, planszówkowy status karta uzyskuje kiedy:
          1) jest wyrobiona w skrytości
          2) uzupełniania spotanicznie, przy każdej okazji tak by nigdy się nie skończyła
          3) używana jest tylko w jednym, wiadomym celu.

          Ciesze się bardzo że mam taką. Tylko przechowywanie w moim przypadku jest trochę kłopotliwe. Moja pani często mi grzebie w potfelu więc swoją planszokartę trzymam w wodoodpornym pudełku survivalowym zatopionym w spłuczce.

          • Gustaw

            Szczere współczucie…

  • Michał Gościniak

    Wygląda to bardzo zachęcająco :)
    Nie widziałem instrukcji ale jeśli byłyby w niej choć takie jednozdaniowe „notki biograficzne” każdej postaci to byłoby rewelacyjnie!

    • Mirosław ‚Tycjan’ Gucwa

      Tutaj jest instrukcja: http://goo.gl/mWtKry , a tutaj widać polskie karty: http://goo.gl/CAzTOQ

      • Michał Gościniak

        no, niestety „notek biograficznych” nie ma. Marzyłoby mi się coś na kształt opisu postaci w Mr w Nowym Jorku. Nawet w jednym zdaniu. Ale co tam – trzeba będzie się nieco wysilić i pobudzić kreatywność :)

        • Mirosław ‚Tycjan’ Gucwa

          Tutaj to nie jest trudna :)

        • Ignacy Trzewiczek

          Taki plik PDF został przez nas zapowiedziany na BGG. Będzie. Autor gry pisze go. Pierwsze opisy można znaleźć na BGG pod ilustracjami kart. Plik w formie książki PDF będzie udostępniony przez nas za darmo do pobrania.

  • WRS

    Na BGG Autor gry umieścił w komentarzach pod fotkami postaci całkiem ciekawe opisy inspiracji.
    Warto zajrzeć…
    np. tutaj: http://www.boardgamegeek.com/image/1759281/legacy-the-testament-of-duke-de-crecy

    • Galatolol

      Dobrym pomysłem byłoby zebranie tych opisów przez Portal i umieszczenie na stronie.

  • Pingback: Portal Games()

  • Jan Madejski

    W testowaniu prototypów i poznawaniu gier na konwentach przed premierą najgorsze jest czekanie, kiedy wreszcie gra trafi do mojego domu :) Mam tak z Dziedzictwem i CV.

  • Merry

    Tycjanie Drogi, bardzo trafnie ująłeś to,co myślę o Dziedzictwie.
    Hobold, cóż za nierozwaga…
    Skoro Twoja żona zaczyna grać to i tutaj kiedyś trafi…
    I co wtedy?
    BTW, czy Trzewik ma taką kartę?
    Idę pogrzebać w portfelu.

    • Michał Gościniak

      pewnie wtedy trzeba będzie poszukać sobie innej kryjówki ;) Albo żonie tak się granie spodoba, że sama sobie swoją wyrobi ;-)

    • Spokojnie – lata praktyki i działania w pełnej konspiracji.

  • Marek Wysocki

    Dzięki Tycjan – Ty potrafisz z chłowieka ostatnie pieniędzą wycisnąć – dobry tekst. Mam nadzije, że po takiej rekomendacji i gra stanie na wysokości zadania.

  • Przemo

    Zamówiłem, czekam i przebieram nóżkami… kiedy oficjalnie wchodzi na rynek?

    • Mirosław ‚Tycjan’ Gucwa

      W poniedziałek była premiera.