Przed premierą: „Kingdomino”. Nowa jakość klasycznego domino

Jak się tak dłużnej zastanowię, to właśnie domino jest grą planszową, która towarzyszyła mi od najmłodszych lat i to nawet niekoniecznie w sposób świadomy. Zapewne zresztą nie tylko ja mam podobne doświadczenia związane z dominem. W domu było ono zawsze. Najpierw traktowałem je jako zabawkę (te kamienie potrafią wzbudzić fascynację nie tylko u dziecka), a potem już bardziej jako grę, choć żebym był jej wielkim fanem, to nie powiem. Coś musi być jednak szczególnego i przyciągającego w dominie, gdyż kilka lat temu postanowiłem kupić sobie jego bakelitową wersję i do tej pory trzymam ją w kolekcji.

Domino podobnymi względami zapewne darzy też Bruno Cathala, ponieważ postanowił wykorzystać je do swojej kolejnej gry. W dodatku „Kingdomino„, bo tak się ona nazywa, ma duże szanse podbić serca polskich graczy. Za sprawą wydawnictwa Games Factory Publishing już niedługo doczekamy się jej rodzimej wersji.

Opisana w tekście gra została przekazana przez wydawnictwo Games Factory Publishing

Chociaż może nie widać tego ze zdjęć, ale to nie jest wersja finalna gry, a jej prototyp. A pamiętam te niezbyt odległe czasy, kiedy siadając do niewydanego tytułu trzeba było starać się rozczytać nabazgrane na karteczkach wytyczne autora lub wyobrażać sobie, że ten fragment tektury, to wymyślny obszar na planszy. Ja na pewno za tym nie tęsknię i cieszę się, że teraz mogę grać w tak przygotowane prototypy. W tej grze zresztą forma jest bardzo ważna, bo niezaprzeczalnym jej atutem jest oprawa graficzna. Każdy element gry to bajkowo zilustrowany kawałek królestwa. Rodzajów krain jest sześć, ale na pewno nie będziesz miał wątpliwości, które fragmenty układanki, do której z krain pasują.

Tak,  „Kingdomino” to właściwie tak strategiczno-taktyczna układanka. Z kamieni (będę pisał kamienie, a nie kafle, żeby docenić staranie autora i tytuł gry, ale pamiętaj, że to tylko nomenklatura) będziesz musiał ułożyć wokół swojego zamku królestwo, poprzez ich dobieranie i łączenie w obszary o takim samym typie (kolorze).  Jak to zrobisz zależy od ciebie,  ale musisz pamiętać o jednej, no dobrze, o dwóch zasadach. Królestwo musi  przede wszystkim mieścić się w kwadracie o powierzchni 5 na 5 oraz dokładany kamień, przynajmniej jedną częścią (połówką), musi być zgodny z takim samym typem obszaru będącego już częścią królestwa.

Zwłaszcza ta pierwsza zasada będzie determinowała problemy związane z wyborem kamieni, bo niektóre z nich choćbyś nie wiem ile razy obracał w różne strony, to i tak niestety coś wyjdzie poza wymagany obszar. Jest to tym bardziej dokuczliwe, że w swojej rundzie kamień musisz wziąć, nawet jeżeli nie możesz go u siebie dopasować. W takiej sytuacji po prostu go odrzucisz, ale tym samym tracisz turę i możliwość rozbudowy.

Obowiązkowe wzięcie kamienia jest ważne, ponieważ wiąże się ono z zasadami ustalania kolejności następnej tury. Mechanizm ten działa bardzo sprytnie i nie tylko odpowiada za samą kolejność, ale pomaga również zapanować nad losowością pojawiania się i wyboru kamieni.

Każdy z nich posiada z jednej strony dwa obszary terenu, a po drugiej widoczna jest liczba od 1 do 48. Podczas dociągania kamieni (ich liczba uzależniona jest od liczby graczy), to właśnie ona wpływa na kolejności ich ułożenia. Wprawdzie kamienie dobiera się losowo, ale zawsze układa je się od tego z najmniejszą liczbą do tego z największą. Osoba, której znacznik znajduje się na pierwszym kamieniu zaczyna, bierze go do swojego królestwa i do razu kładzie swój znacznik na jednym z dostępnych obszarów nowego rzędu doboru obszarów. Tym samym określa nie tylko co w następnej rundzie weźmie, ale przede wszystkim, która będzie w kolejce i która wybierze obszar w kolejnej rundzie.

Podczas doboru kamienia masz wybór, czy wybrać ten najlepszy z dostępnego zestawu, czy też ustawić się na przykład na pierwszym kamieniu i w następnej rundzie mieć możliwość wzięcia czegoś atrakcyjniejszego przed innymi. Ze względu na losowy sposób pojawiania się kamieni w grze nie możesz być niczego pewnym, ale zasady tworzenia układu zawsze pozwalają zorientować się co w obecnej rundzie jest, a w następnej będzie bardziej wartościowe.

Zapewne zastanawiasz się po co jest to numerowanie kamieni. Nie jest to fanaberia autora, ale sposób na szeregowanie dostępnych opcji wyborów pod względem ich atrakcyjności. Im większy numer, tym bardziej wartościowy jest kamień, a co o tym decyduje, najlepiej zrozumiesz kiedy poznasz zasady końcowej punktacji.

Zaskoczę cię, ale układanie obszarów jednego typu nie jest celem tej gry. Jest to wprawdzie ważna droga do zdobycia punktów, ale bez odpowiedniego jej wykończenia, na koniec gry zostaniesz tylko z wielkim, pustym, ale nic niewartym obszarem. Tak się tutaj nie punktuje. Wielkość obszaru ma wprawdzie znaczenie, ale musisz pamiętać, że w dobrze funkcjonującym królestwie ważne są osady ludzkie oraz budowle. To o nie właśnie będziesz najczęściej walczył podczas dobierania kamieni.

W grze występują obszary puste oraz posiadające od jeden do trzech różnego typu budowli. Ich typ/wygląd to tylko zabieg artystyczny i najważniejsza jest ich liczba. To na niej powinieneś się skupić, ponieważ wynik końcowy, to suma iloczynów pól jednego typu i umieszczonych na nich budynków (budynki na jednym obszarze są mnożnikiem tylko dla niego). Dodatkowo nie każdy typ obszaru ma taki sam rozkład budynków i dotyczy to zarówno liczby kamieni pustych/zabudowanych jaki i liczby samych budowli, np. na polach są „jedynki”, ale w górach dodatkowo napotkasz „dwójki” i „trójki”. Z tego też powodu jedne kamienie są mniej lub bardziej wartościowe od innych.

Gra nie wymaga poświęcenia długiego czasu na wyjaśnianie reguł, co zresztą dobrze wpisuje się w średni czas rozgrywki. W ciągu pół godziny będziesz w stanie rozegrać partię i to w zasadzie w każdym układzie graczy. Gra dobrze się przy tym skaluje, a dodatkowo zasady dla dwóch graczy działające podobnie jak np. w grze „Five Tribes” (dwa piony na gracza, to dwie akcje w rundzie) i pozwalają bardziej panować grającym nad przebiegiem gry.

Do tej pory wydawnictwa GFP starało się zaspokoić potrzeby średnio i bardziej zaawansowanych miłośników gier planszowych. Dzięki „Kingdomino” mają szansę przypodobać się początkującym graczom, którzy szukają nieskomplikowanych gier rodzinnych. Oni na pewno docenią oprawę graficzną gry oraz łatwe do zrozumienia zasady nawiązujące do znanego wszystkim domino.

Wprawdzie z początku gra wydaje się mało emocjonującym powiększaniem jednokolorowych obszarów, ale już po kilku ruchach zaczyna się rozumieć, że te proste zasady kryją w sobie stosunkowo sporo sytuacji do podejmowania strategicznych i taktycznych decyzji, oczywiście na poziomie tego typu gry. Miejsce ułożenia kamienia, jego typ oraz moment, w którym należy zacząć myśleć o zbieraniu mnożników (walka o budynki), a nie tylko skupiać się na powiększaniu jednorodnych obszarów, w połączeniu z dynamiką i lekką negatywną interakcja związaną z blokowaniem przeciwnikom wartościowych dla nich kamieni, tworzą razem idealną familijną grę i to nie tylko do pogrania z dziećmi. Styczność z kolorowymi i masywnymi (pomimo wykonania ich z tektury) kamieniami, może być miłą i odstresowującą odskocznią dla każdego typu gracza, który zaakceptuje wpisany w mechanikę poziom losowości i da się wciągnąć w budowę dominowego królestwa.