Kingdomino: Age of Giants (Giganci). Nie taki gigant straszny jak go malują, ale swoje do powiedzenia ma

Miałem przyjemność pisać o serii „King(Queen)domino” jeszcze na podstawie grywalnego demo „Kingdomino„. Otrzymałem je wtedy od wydawnictwa Games Factory, które przymierzało się do wydania go po polsku. Tak się stało i gra okazała się sukcesem. Teraz całą serię przejęło wydawnictwo FoxGames i to ono uraczy nas wydaniem po polsku wszystkich elementów dominowej układanki. W tym dodatku „Age of Giants (Giganci)„, o którym chcę ci właśnie opowiedzieć.

Ja jestem serią oczarowany. Moje początkowe pozytywne zaskoczenie związane z wyciśnięciem ze znanej wszystkim mechaniki leciwego „Domino” tak przyjemnej w odbiorze gry w zasadzie od razu przeistoczyło się sympatię do całej serii. Trwa ona do dziś i już niejedna osoba cieszy się własnym egzemplarzem którejś z części, bo polecam ją często swoim znajomym. Śliczna oprawa graficzna, wybory, które ciężkością idealnie wpisują się w proste, ale nie banalne zasady, a do tego lekkość i satysfakcja z rozgrywki, to idealny przepis na uniwersalną grę dla każdego. O dwóch poprzednich częściach możesz przeczytać tu („Kingdomino„) i tu („Queendomino„) i jeżeli jeszcze nie znasz tych tytułów, to koniecznie nadrób lekturę, bo teraz skupię się tylko na dodatku, przy założeniu, że znasz już zasady podstawowe.

Naszą sielską krainę nawiedziliGiganci. Patrząc po ilustracjach nie wyglądają oni groźnie i mimo że bardziej im w głowach figle niż sianie zniszczenia, to jednak mieszkańcy odczuwają ich pojawienie. Spokojne do tej pory prace związane z rozbudową Królestwa nabrały negatywnych cech i nie wszystkim jest do śmiechu. No. może poza Gigantami, którzy wydają się być w swoim żywiole.

W pudełku znajdziesz nie tylko dodatkowe kafle i figurki związane ze wspomnianymi Gigantami, ale również dodatkowe kafle Zadań oraz rzucającą się od razu w oczy wieżę – pudełko, która pozwala na przechowywanie kafli i bardzo efektownie wygląda na stole podczas gry.

Po wymieszaniu kafli podstawowych z dodatkowymi bardzo szybko można przejść do właściwej rozgrywki, bo wytłumaczenie zasad dodatku potrwa kilka minut. Najważniejsze, żebyś pamiętał, że obecnie bez względu na to ilu jest graczy, to zawsze wykłada się pięć kafli do wyboru i w zależności od ich liczby część z nich się usuwa jeszcze przed dokonaniem wyboru przez graczy.

Nowe kafle dzielą się na dwa rodzaje. Na jednych widać postacie Gigantów, a na pozostałych tylko ślady, jakie pozostawili oni opuszczając ten skrawek terenu ku radości jego mieszkańców. Tego na kaflach nie widać, ale myślę, że tak musi być skoro nikt z mieszkańców nie żegna ich z płaczem popartym smutnym wymachiwaniem białą chusteczką. Z drugiej strony… OK, może skończmy, bo chyba za bardzo rozbudowuję tutaj wątek fabularny.

Tak jak już pisałem, nie daj się zwieść i nie rozczulaj się nad widokiem puszczającego niewinne bańki Giganta. Jeżeli dołożysz do swojego Królestwa kafel z jego wizerunkiem, to jego skutki odczujesz podczas podliczania punktów, ponieważ od razu bierzesz jedną z dostępnych figurek Giganta i zasłaniasz nią jedną z odpowiedzialnych na końcowy mnożnik punktów Koron. Jeżeli zastanawiasz się po co masz brać coś co przyniesie ci negatywne skutki, to wiedz, że czasami będziesz chciał to zrobić sam, żeby np. poszerzyć wielkość Posiadłości, a czasami po prostu nie będzie innego wyboru, bo przeciwnicy ci go odbiorą. Giganci tu są i wcześniej czy później się z nimi spotkasz.

Giganci szybko się nudzą i po pewnym czasie istnieje szansa, że opuszczą twoje ziemie. Wystarczy, że dobierzesz kafel z widocznym na nim śladem ich stóp. Wtedy możesz wziąć jednego z urzędujących u siebie olbrzymów i wysłać go do jednego z królestw twoich oponentów. Niech teraz oni mają z nim problem, a na koniec pominą ukrytą pod nim koronę. Ty możesz odetchnąć, a wynik negatywnego oddziaływania Giganta odczuje jego nowy gospodarz.

W wersji podstawowej jako warianty dodatkowe znalazły się też dwa zadania (Królestwo środka, Harmonia), których wykonanie dawało dodatkowe punkty na koniec gry. W dodatku liczba Zadań wynosi aż siedemnaście, ale w czasie gry obowiązują tylko dwa losowo dobrane na początku gry. Oprócz punktów za już znane Zadania, otrzymasz je za otocznie zamku odpowiednimi rodzajami terenu, umieszczenie określonego terenu w rogach Królestwa, albo za zlokalizowanie w jednym z nich Zamku. Punkty otrzymasz też za określone ułożenie terenu z koroną (trzy obok siebie w różnej konfiguracji) oraz z posiadanie Obszaru z pięciu pól, które nie posiadają koron. Z tego ostatniego Zadania na pewno ucieszą się ci, którzy narzekali na „brak szczęścia” przy dobieraniu kafli. Teraz może to być nawet jeden z elementów strategii, bo dziesięć punktów drogą nie chodzi.

„Kingodmino” wydaje się być grą idealną w swojej kategorii. Tak jak już pisałem, stosunek skomplikowania zasad, czasu ich tłumaczenia oraz samej gry w połączeniu z oprawą graficzną i wynikającą z tego wszystkiego przyjemnością grania jest wręcz wzorcowy. Czy warto więc go burzyć dodatkiem? I tak, i nie. Nie jest to dodatek, który musisz mieć jeżeli w wersji podstawowej nie czujesz potrzeby na zmiany, ale jeśli chciałbyś do niego dodać trochę interakcji i to tej wprowadzającej najwięcej dynamiki do gry czyli negatywnej, to „Giganci” na pewno to dadzą. Oczywiście na poziomie dostosowanym do całości, ale będzie to jednak interakcja o wiele większa niż ta związana z podbieraniem kafli podczas dobierania.

Mi w tym dodatku jednak bardziej spodobała się druga jego część, niezwiązana bezpośrednio z olbrzymami, czyli Zadania. Dodały one do rozgrywki kolejną płaszczyznę do kombinowania podczas rozbudowy Królestwa. Wprawdzie wersja podstawowa dała już nam ich przedsmak, ale tutaj powiększona liczba zadań zwiększa ich różnorodność, a tym samym zmienia każdą z rozgrywek. Lubię ogólnie w grach cele poboczne, bo są one często ciekawszą alternatywą niż główne mechaniki zdobywania punktów. Tak właśnie odbieram Zadania z „Gigantów” i cieszę się, że autorzy postanowili pójść w tym kierunku podczas rozbudowy podstawowej formy rozgrywki.

Fanów serii przekonywać nie muszę, bo zapewne już dawno zapadła u nich decyzja o kupnie „Gigantów” do swojej kolekcji. Ja też jestem w tej grupie i liczę, że też do nas dołączysz. Rozczarowania nie będzie.