Planszowa Gra Roku 2019. Odpowiedź ogólna na komentarze

Wprawdzie pierwsze emocje już opadły po ogłoszeniu wyników, ale wcześniej nie mogłem się w tej sprawie wypowiedzieć ponieważ w tym czasie testowałem swoje kolano w górach, czy po kontuzji jest gotowe do biegania. To też był m.in. powód mojej nieobecności (jako jednego z organizatorów) podczas rozdania nagród na Pyrkonie. Bardzo tego żałuję, ale nie można być w dwóch miejscach na raz, a przynajmniej ja tego nie potrafię. Smutno mi się jednak robiło kiedy czytałem niektóre komentarze, które pojawiały się po wpisami dotyczącymi PGR 2019. Mógłbym nic nie napisać i milczeć, tak zresztą poleca się robić w tego typu sytuacjach i pozwolić czasowi zrobić swoje, ale komentarze te nie tylko umniejszają włożoną pracę i zaangażowanie osób, które lubię i szanuję, ale również umniejszają rangę Nagrody, która jako jedyna w naszym hobby może poszczycić się taką historią. Ciężko mi więc milczeć. Lubię merytoryczną krytykę w komentarzach (nie jest to łatwe, ale nauczyłem się, że warto ich słuchać), ale niepotrzebne ironizowanie, krytykowanie dla samego faktu zaistnienia, czasami nawet bez posiadania wiedzy w danym temacie, moim zdaniem są czymś nie na miejscu. Ja też nie ze wszystkim się w życiu zgadzam, ale staram się szanować czyjeś wybory, a zwłaszcza jeżeli chodzi o tak pozytywne zjawisko jakim są gry planszowe, czyli coś co ma nas z założenia po prostu bawić.

Potraktujcie ten tekst jako moją próbę odpowiedzi na niektóre komentarze, które zebrałem w jednym miejscu. Nie chcę tutaj nikogo obrażać ani wywoływać jakichś wojen słownych. Szacunek wymaga, podporządkowania się mu przez obie strony. Jak może wiecie, gry planszowe są dla mnie „zabawkami” dla małych, dużych i dorosłych dzieci. Nie chcę im w żaden sposób umniejszać, bo przecież to jest nasza wspólna pasja, ale chodzi mi o ogólny aspekt planszówek. W tym kontekście wszelkiego rodzaju negatywne emocje w dyskusjach na temat gier planszowych są dla mnie czymś zbytecznym i sam od tego stronię. W życiu mam wystarczająco dużo problemów i dlatego gry traktuję jak odskocznię od nich.

Nasze hobby staje się z roku na rok coraz bardziej popularne, więc nic dziwnego, że jest coraz więcej związanych z nim konkursów i plebiscytów. To normalna sytuacja i powinniśmy się z tego cieszyć, bo to świadczy o tym, że nasz rynek się rozrasta, a najważniejsze, że jest co oceniać i nagradzać. W różnych kategoriach i w różny sposób. Każda nagroda jest ważna, jeżeli zdobywa ją ta sama gra, to super, bo świadczy to o wyjątkowości tego tytułu, jeżeli inna, to może warto zainteresować się również nią.

Dlaczego więc niektórzy starają się umniejszyć znaczenie nagrody PGR? OK, ktoś może wątpić i nie zgadzać się, czy jest to faktycznie tak mocno znacząca nagroda naszego środowiska. Każdy ma prawo mieć własne zdanie. Jednak nagroda, która ma za sobą 15 lat tradycji,  nagroda której logo pojawiało się na pudełkach gier, kiedy prawdopodobnie większość z obecnych miłośników planszówek nawet nie wiedziało co to są nowoczesne gry planszowe (może nawet nie było ich wtedy na świecie), nagroda za którą stoją osoby, które tworzyły nasze środowisko, przyczyniły się, a nierzadko wciąż przyczyniają się do rozwoju w Polsce hobby jakim są gry planszowe, spokojnie może pretendować do miana nagrody o bardzo dużym znaczeniu dla naszego środowiska, a na pewno do tytułu nagrody z największymi tradycjami. Dla mnie jest, ale nie jestem chyba osamotniony, jest to nagroda najważniejsza, bo jest w mojej świadomości od początku mojej przygody z planszówkami. Oscary budzą kontrowersje, co rusz pojawiają się głosy o coraz mniejszym ich znaczeniu, ale jednak wciąż są i pewnie zostaną najważniejszą nagrodą przemysłu filmowego. Planszowa Gra Roku miała w założeniu być taką nagrodą i pomimo że co roku znajdują się osoby, którym coś się nie podoba, taką nagrodą zostaje. Od razu jeszcze raz to podkreślam, ten fakt w żaden sposób nie umniejsza innym konkursom/plebiscytom, bo każdy na swój sposób jest najważniejszy w zależności od jego adresatów i innych zainteresowanych nimi grup. Ja uwielbiam różnorodność i kibicuję każdej inicjatywie. Kto wie jak się wszystko potoczy i jak będzie wyglądało nasze hobby i środowisko za kilka, kilkanaście lat. Na razie Planszowa Gra Roku to najstarsza nagroda przyznawana w Polsce grom planszowym i jeżeli nic się nie zmieni to tak już pozostanie.

Czytając krytyczne komentarze zauważyłem, że bardzo ich duża liczba związana jest z częściowym lub całkowitym brakiem wiedzy na temat tego o czym się autor komentarza wypowiada. Niby dzisiejszy internet powinien mnie do tego przyzwyczaić, ale niestety wciąż jestem takim podejściem zaskakiwany. Może to faktycznie nasza wina, że do każdego wpisu nie dołączaliśmy skrótu regulaminu, harmonogramu, listy członków Kapituł (tak, są dwie) i jeszcze może jakiegoś FAQ, żeby każdy miał wszystko pod ręką (oczywiście jeżeli tak długi tekst przeczyta), ale wyszliśmy z założenia, że po 15 latach i podawaniu wciąż adresu WWW wszystko jest jasne, a przynajmniej łatwe do sprawdzenia. Niestety, wciąż czytam ironiczne wpisy typu „rok 2019, a wy oceniacie gry z roku 2018?„, „rok 2019, a wy już przyznajecie grę roku?„, „chciałbym poznać tych znawców, którzy tak dobrze znają się na wszystkich grach, nawet tych dla dzieci„, „gra ma już 10 lat [przykład] i dopiero teraz zdobywa nagrodę?„.

Fragment z Regulaminu: „Celem Konkursu jest wyróżnienie i nagrodzenie najciekawszych tytułów oraz inicjatyw związanych z nowoczesnymi wydanymi po polsku grami planszowymi w Polsce. […] Do Konkursu mogą być zgłaszane tylko gry wydane w roku poprzedzającym rok, w którym przyznawane są Nagrody„.

Staram się zrozumieć ironiczne zarzuty co do nazwy Konkursu, ale jest mi ciężko, bo jeżeli ktoś się przynajmniej trochę zastanowi, to jest to najlepsze rozwiązanie. Nagród nie można było przyznać w roku 2018 dla gier wydanych w roku 2018, ponieważ cały proces Konkursu (i to bardzo mocno skondensowany) trwa około 6 miesięcy. A co z grami, które cały czas w tym czasie by wychodziły? Kto w nie zagra i sprawdzi? Gry swoje premiery mają do samego końca roku, bo gry na święta to idealny prezent. Dziwnie by też wyglądało prawie w połowie roku 2019 nadawanie tytułu Planszowa Gra Roku 2018. Żeby jeszcze wręczenie nagród odbywało się w styczniu, to moglibyśmy o tym pomyśleć, ale w takiej sytuacji, gdy mówimy o maju, wolimy zostawić historyczną numerację. Kiedyś nagroda była nadawana pod koniec roku (tutaj pod koniec 2019), ale w obecnej formie chcemy nagradzać i mówić o grach jak najbliżej roku, w którym zostały one wydane, tak żeby gracze wciąż mogli nagrodzone tytuły sprawdzić/nabyć i się nimi cieszyć, a wydawcy mogli skorzystać z logotypów na pudełkach dodruków.

Wątpliwości o nagradzaniu starych gier wciąż się pojawiają, ale ponownie nie jest to trudne to wytłumaczenia. Po pierwsze w Konkursie nagradzamy gry wydane po polsku (nie wznowienia), czyli interesuje nas rok, w którym tytuł ten pojawił się po raz pierwszy zlokalizowany na rynku polskim i nie patrzymy na rok jej powstania. Wiem, że obecni gracze są przyzwyczajeni, że gry w zasadzie od razu są wydawane po polsku zaraz po premierze wersji oryginalnej, ale kiedyś tak nie było. Na niektóre tytuły czekaliśmy latami, nigdy się nie doczekaliśmy albo dopiero teraz udało się to zrobić. Kapituła ocenia gry i ich jakość, a nie skupia się na ich roku wydania. Dla osoby, która rozpoczyna swoją przygodę z planszówkami, właśnie rozegrała swoje pierwsze partie i postanowiła kupić sobie jakiś tytuł, każda gra jest nowością, bez różnicy czy wydano ją w tym roku, czy kilkanaście lat temu. Nagroda ma wskazywać m.in., takim właśnie osobom w co warto zagrać. Warto więc czasami wyjść poza granice swojego ogrania, znawstwa tematu i przypomnieć sobie jak się zaczynało przygodę z planszówkami.

Skoro jesteśmy przy grach, które biorą udział w Konkursie, to może przy okazji opiszę już wprost proces powstawania listy gier konkursowych. Ideą PGR jest próba połączenia dwóch najważniejszych grup naszego środowiska: graczy i wydawców/autorów. Gracze mają dostać wskazówki w co warto zagrać i/lub kupić, a wydawcy i autorzy zostają nagradzani za swoją pracę i wkład w rozwój rynku. Żadna z tych grup nie może istnieć bez drugiej i zmiany w obrębie jednej bezpośrednio wpływają na drugą. Zanim jednak wydawcy zostaną nagrodzeni, postanowiliśmy ich jeszcze zaangażować w sam proces wyborów i to oni zgłaszają do niego ich zdaniem swoje najlepsze gry.

Fragment z Regulaminu: „Wydawca może zgłosić maksymalnie piętnaście gier łącznie do trzech kategorii Konkursu (Gra dla Całej Rodziny, Gra Zaawansowana, Gra dla Dzieci) oraz maksymalnie pięć gier do kategorii “Dodatek”.

W dawnych latach (jak to brzmi) nie było problemów z ocenianiem wszystkich gier, teraz jeżeli w takim roku 2018 wydano ich ponad 450, to wzięcie pod uwagę ich wszystkich graniczyłoby z cudem i wątpliwe byłoby traktowanie wyników poważnie, bo chyba nikt nie jest w stanie poznać tych wszystkich tytułów. Dzięki preselekcji ze strony wydawnictw, Kapituły musiały rozpocząć pracę z listą złożoną z 221 tytułów (zaawansowane: 36, rodzinne: 105, dla dzieci: 52, dodatki: 28). Na stronie WWW konkursu w zakładce „Gry konkursowe” można łatwo prześledzić jak lista tych gier kurczyła się w każdym z trzech etapów.

W tym roku po raz pierwszy są dwie Kapituły. Ocenianie gier dla dzieci przez osoby, które na co dzień w takie gry nie grają jest trudne. Albo nie mają oni do takich gier dostępu, nie mają z kim w nie grać lub zwyczajnie nie mają na to ochoty. Wymuszanie na członkach Kapituły oddawania głosów nie jest dla nich komfortowe i niekoniecznie da zamierzony wynik. Dlatego w tym roku w Kapitule „Gra dla Dzieci” (13 osób) znalazły się tylko osoby, które dobrowolnie zadeklarowały, że znają się na takich grach, grają w nie i są w stanie je ocenić. Obecnie trudno nam więc zarzucić, że nagroda „Najlepsza Gra dla Dzieci” jest wybierana z przymusu przez osoby, które w takie gry na co dzień nie grają, więc nie mają prawa do ich oceny.

Niektórych może dziwić dlaczego we wstępie użyłem przy Kapitule słowa „praca” w kontekście grania w gry i „tylko” oddawania głosów. Przecież tutaj nie ma żadnej pracy, ot, przyjemne granie i kilka kliknięć. Mam wrażenie, nie wszyscy wiedzą ile tak naprawdę trwa Konkurs i ile czasu i pracy trzeba w niego włożyć. Pominę tu cały aspekt organizacyjny, bo jako organizatorzy wiedzieliśmy z czym będziemy mieli do czynienia i sami tego chcieliśmy. Skupię się tu tylko na Kapitule i na jej pracy. Pracy, ponieważ w pewnym momencie przyjemne granie zamienia się w obowiązek, zwłaszcza gdy musisz nadrobić niepoznane wcześniej tytuły i/lub są to gry, których się nie lubi. W nadrabianiu zaległości bardzo pomogły nam wydawnictwa, które przekazywały członkom Kapituły gry, które oni między sobą potem wymieniali. W ciągu kilku tygodni z rąk do rąk przeszło kilkadziesiąt tytułów, bo spontaniczny pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę. W następnej edycji pewnie będzie trzeba to trochę inaczej uregulować, ale sama idea jest bardzo dobra i pomaga w świadomym głosowaniu.

Cały konkurs trwał od grudnia 2018 roku kiedy powołaliśmy Kapitułę, która rozpoczęła swoją pracę w styczniu od pierwszego etapu. Od tego momentu przez prawie 80 dni żyli oni Nagrodą i to w sposób czynny, bo z tego co wiem, to jeszcze do ostatnich dni trzeciego etapu niektórzy z członków grali w gry nominowane i gryźli się z podjęciem ostatecznej decyzji. I wiem, że nie były to łatwe decyzje, czyli nie było to „zwykłe kliknięcie” jak niektórzy raczą sugerować. Głosowania nie były jednomyślne, czasami przepadały typy głosujących i dla nich wybory zaczynały się od początku. Każdy kolejny etap zmniejszał liczbę gier konkursowych, ale nie zmieszała się kwestia łatwości wyboru konkretnych tytułów. Nasz wybór członków Kapituły był świadomy i cieszę się, że tak dobrze z tym wyborem trafiliśmy, bo wyniki ich głosowań pokazują, że zaangażowali się oni w tę pracę na poważnie.

Tak, wyniki to pokazują i mówię to z pełną świadomością, bo jako wynik traktuję również gry nominowane. Czy tego chcemy, czy nie, to przy głosowaniach liczą się twarde liczby i nawet jeden głos może tutaj bardzo dużo namieszać. Dlatego ja przy wszystkich tego typu konkursach zawsze patrzę na gry nominowane, bo wiem, że wśród nich znajdują się tytuły również warte uwagi, ale z „pechem matematycznym”. Spójrzcie na poniższe tytuły, czy widzicie wśród nich jakieś złe gry lub takie których byście komuś nie polecili? Odrzućcie na chwile opnie w stylu „ta gra jest beznadziejna, bo mi się nie podoba„, a spróbujcie pomyśleć trochę szerzej, jak osoba, która potrafi wyjść poza granice swojego „ja” i spróbować zaspokoić potrzeby innych.

Ja tu widzę świetne tytuły. Zgoda, im nie udało i nie zdobyły najwyższej nagrody, ale tymi nominacjami zostały również docenione. Wiedzą o tym również wydawcy, bo gdyby tak nie było nie umieszczaliby tak chętnie logotypów nominacji w różnych konkursach/plebiscytach na pudełkach swoich gier.

Przypomniał mi się jeszcze jeden zarzut, który pojawia się chyba zawsze: „Coraz dziwniejsze wybory Kapituły, przecież powinna być wybrana gra X„. Ale co znaczy powinna być wybrana? To po co robić konkursy/plebiscyty, skoro wiemy co należy nagradzać? Życzę wszystkim więcej pokory… Wybory mają swoje wady i zalety i trzeba niestety z tym żyć. Od samego początku Kapituła wie na co ma zwracać uwagę, czym się kierować w wyborze gier i jaki jest cel Konkursu. W tym roku przegotowaliśmy nawet w tym celu taki mały „Katalog Dobrych Praktyk Kapituły” i na bieżąco rozwiązywaliśmy wszystkiego rodzaju wątpliwości lub niejasności. Uwierzcie mi, członkowie Kapituły działają bardzo świadomie i tak samo głosują. Dotyczy to zarówno nagród, jak i wyróżnień, w tym tej najczęściej krytykowanej, czyli dotyczącej „Najlepszej Grafiki”. Pamiętajcie, że nie wszyscy mamy tak sam gust, ale to jest przecież właśnie najpiękniejsze, ta nasza różnorodność odbioru tego co nas otacza, w tym gier planszowych.

Wrócę jeszcze do członków Kapituły i poddawania w wątpliwość przez niektórych komentujących ich prawa do wybierania najlepszych gier. Powiedzcie mi dlaczego w takim razie lajkujecie ich recenzje, czekacie na ich materiały, dopingujecie do tworzenia kolejnych? Dlaczego polecacie ich strony/blogi/kanały innym graczom? Naprawdę te wszystkie nazwiska z listy 46 członków obu Kapituł (link, link) nic nikomu nie mówią? Naprawdę nie znacie autorów z najbardziej popularnych blogów, stron i kanałów? Przyznaję, że trochę tego nie rozumiem. Z jednej strony im wierzycie, ale w przypadku Konkursu kwestionujecie ich wybory. Przed wysłaniem zaproszeń szukaliśmy autorów, którzy nie tylko znają się na tym czego dotyczy temat konkursu, ale również patrzyliśmy na ich grupę odbiorców i tak popularny obecnie „zasięg”. Stawiamy w większości wypadków na media (choć są w Kapitule również organizatorzy imprez planszówkowych), ponieważ ich bardzo łatwo zweryfikować (przepraszam, brzydkie słowo) zarówno jeżeli chodzi o wiedzę, jak i podejście do gier planszowych. Można nie zgadzać się z wynikami Konkursu, jeszcze nigdy chyba żadna nagroda ogólnie nie zadowoliła wszystkich, ale proszę nie mówicie, że te osoby nie mają wiedzy i prawa do wyboru najlepszych gier planszowych. To jest bardzo spora grupa osób, która nie tylko przez te kilkadziesiąt dni żyje Konkursem i konkursowymi grami. Nie mówimy tutaj o kilku osobach, które w ciągu chwili wybierają grę, którą pierwszy raz widzą na oczy. Kapituła to fachowcy i osoby, które w większości przypadków z grami planszowymi/karcianymi przez swoje medialne „zacięcie” mają kontakt większy niż niejeden gracz. Szanujemy wyniki plebiscytów organizowanych dla wszystkich graczy, w których to oni oddają głosy, wiemy że są one ważne, ale my stawiamy na inną formę wyłaniania laureatów. Nikt z nas nie ma monopolu na trafność wyborów, ale fajnie by było, aby każdy z nas szanował wybory innych.

Jak wspomniałem już wcześniej, cenię merytoryczne uwagi i nie są to tylko górnolotne słowa na potrzeby tego tekstu. W tamtym roku jeden z wpisów Wiktora Szafranowicza (blog: http://www.planszowkiwedwoje.pl) na temat Nagrody skomentował Krzysztof Kopeć. Komentarz ten był w dużej mierze krytyczny, ale merytorycznie było widać, że są to przemyślane uwagi, nad którymi faktycznie trzeba przysiąść. Co więcej, Krzysiek wyraził chęć czynnej pomocy przy nowym Regulaminie, który mieliliśmy zamiar przygotować do zakończonej właśnie edycji PGR. W pracach tych pomagali również Bartosz Chlebicki, Wiktor Szafranowicz, a kilka pomysłów podrzuciła Edyta Warmińska. Przez dwa tygodnie wspólnie w zasadzie „przeoraliśmy” każdy z punktów regulaminu, skupiając się nie tylko na rozdziałach związanych z głosowaniem (tryby, metody – stosujemy systemem IRV [instant-runoff voting]), ale na wszystkich aspektach Konkursu określonych przez Regulamin. Może czasami z Marcinem i Kubą sprawiamy wrażenie skupionych tylko na swoich pomysłach, ale naprawdę słuchamy co się do nas mówi i bardzo często to wdrażamy całkowicie lub przynajmniej częściowo. Niestety czasami musimy w pewnym momencie powiedzieć „stop” zmianom i propozycjom, bo przy ciągłych zmianach nie można zamknąć jakiegoś etapu i pójść dalej. Ale zostają notatki, zostają pomysły, do których wracamy. W tym roku też zebraliśmy kilka ciekawych uwag i na pewno się nad nimi pochylimy.

Po co to wszystko piszę? Ponieważ chcę Was zachęcić do tego typu pomocy. Energię, którą poświęcacie na komentarze lepiej pożytkować na coś, co da wymierny efekt. Jeżeli gdzieś dostrzegacie jakieś wady naszego myślenia, a byłoby świetnie jakbyście jeszcze widzieli jak to naprawić, to śmiało do mnie piszcie. Chcemy, żeby ta Nagroda dalej coś znaczyła i zdajemy sobie sprawę, że aby to się stało, to musi ona też cały czas w jakimś stopniu ewoluować. Z roku na rok wprowadzamy kolejne zmiany. Swego czasu uważano nas nawet za zbyt postępowych, ale Planszową Grę Roku widzimy jako konkurs „żyjący”, który ma być takim lustrzanym odbiciem całego naszego środowiska (graczy, wydawców, mediów), który zmienia się razem z nim. Ten Konkurs ma łączyć, a nie dzielić. Tak samo jak gry planszowe, których on dotyczy.