#GramSłówKilka: Głębia (Balloon Cup)

Majówka. Wszystko dopięte na ostatni guzik, spakowani, ruszamy. Stop. Czy to aby nie wczoraj była premiera polskiego „Balloon Cup”? Dokładnie! Nawet się nie zastanawialiśmy i już lekka korekta trasy, przystanek w centrum handlowym i gra, na która poluję od bardzo, bardzo dawna jedzie z nami w Góry Sowie. Tak, „Głębia” była hitem zanim została wydana po polsku. Najpierw oryginał był trudno dostępny, potem przynajmniej dla mnie, za drogi, ale w końcu się doczekałem. A ty masz to szczęście, że teraz na nic nie musisz czekać, tylko możesz po prostu kupić sobie „Głębię” od ręki w atrakcyjnej cenie. Pięknych się doczekaliśmy planszówkowych czasów.

Czy to są macki? Na pudełku widzimy macki czegoś, co próbuje dosięgnąć nurka, a sam tytuł w tym kontekście również może brzmieć złowieszczo. Ale jeśli doczekamy czasów, kiedy Nasza Księgarnia wyda grę nawiązującą do prozy H.P. Lovecrafta, to będzie to jasny znak, że mieszkańcy piekła poruszają się wyłącznie za pomocą łyżew i nart biegowych. Na razie jest jak zwykle i temat jest bardzo prozaiczny. Jak jest nurek, to musi coś wyławiać, a w takich „fabułach” tym czymś są przeważnie skarby. Mnie ten temat bardziej się podoba niż oryginalne wznoszenie się balonów, mojemu koledze wprost przeciwnie, ale powiedzmy sobie szczerze, tematyka w tego typu grach jest ustalana tylko po to, żeby grafik mógł stworzyć atrakcyjną oprawę graficzną i Tomkowi Larkowi się to po raz kolejny udało.

Zaglądamy do pudełka. Jest ono małe, ale skrywa sporo komponentów. Jest talia kart nurków, są kafle stanowisk wydobywczych, karty skarbów (celów) oraz zestaw drewnianych znaczników skarbów, które wyciąga się z załączonego również płóciennego woreczka.

Pojedynek. Jest to tytuł tylko na dwie osoby i jest to typowe starcie jeden na jednego poparte negatywną interakcją, która nie tylko dodaje pikanterii rozgrywce, ale jest ważnym elementem samej mechaniki gry. Dodatkowo jest tu mocno zarysowany wątek wyścigowy, którego celem jest jak najszybsze zdobycie trzech kart skarbów. Wtedy wygrywasz, ale to jest chyba oczywiste.

Zasady. Bardzo proste. Na ręce musisz mieć na koniec tury osiem kart. W turze wykładasz jedną kartę, dobierasz jedną i sprawdzasz warunki zdobycia kart skarbów – celów. Nauczysz się tego w ciągu pięciu minut z poznaniem kilku zasad szczegółowych.

Skarby. Żeby je zdobyć będziesz musiał znurkować, a do tego posłużą karty w pięciu kolorach z cyframi od 1 do 13. Przy czym nie każdy kolor ma pełny zakres numeracji i jest to związane z wartością karty skarbu (celu) w danym kolorze – najwięcej jest kart czerwonych, a najmniej szarych. Skarby rozkłada się na czterech stanowiskach do nurkowania losowo w liczbie równej wartości tego stanowiska (od jeden do czterech). Ich liczba i kolor są bardzo ważne, bo determinują one liczbę kart jaką trzeba wyłożyć po każdej stronie stanowiska (przed każdym graczem) – musi być maksymalnie tyle kart ile wyłożonych skarbów oraz muszą one być dokładnie w takich samych jak one kolorach. Na przykład, na stanowisku drugim leży skarb niebieski i czerwony, tzn. że po jednej i po drugiej stronie muszą znajdować się dwie karty, jedna niebieska i jedna czerwona. Już samo to utrudnia dokładanie kart, ale dochodzi jeszcze jeden element komplikujący nurkowanie.

Głębokość. Stanowiska nurkowe występują tu w dwóch formach: głębokie i płytkie. Aby zdobyć znaczniki skarbów z danego stanowiska, to w momencie gdy liczba kary po obu stronach stanowiska będzie równa jego numeracji, każdy z graczy sumuje wartość kart po swojej stronie i teraz następuje porównanie wyników. Teraz okazuje się, że głębokość ma tu zasadnicze znacznie. Na wodach płytkich wygrywa gracz z mniejszym wynikiem sumowania, a na głębokich z większym. W przypadku remisów wygrywa osoba, która ostatnia dołożyła kartę i to też jest ciekawym zagraniem taktycznym. Po podliczeniu następuje zmiana głębokości na tym stanowisku – odwrócenie karty. Gdyby to był koniec zasad, to w zasadzie nic nie było by w tej grze emocjonującego. Ale jest jeszcze jeden ważny szczegół.

Nie jesteś tutaj sam. A co to znaczy? To, że karty możesz dokładać nie tylko po swojej stronie, ale również po stronie przeciwnika! Teraz wiesz skąd w grze wspomniana negatywna interakcja. „Głębia” to gra, która wprost wymaga tego typu interakcji, bo niszczenie planów przeciwnika jest tu wręcz wskazane. Jest bardzo mała szansa, że na ręce będziesz miał idealne karty do wygrania pojedynków, a przy tym przeciwnik nie będzie mógł zrobić tego wcześniej. Dzięki możliwości układania kart po obu stronach, nie tylko będziesz mógł pozbywać się kart, które akurat nie pasują do twoich planów/celów, ale wpływać na losy nurkowań drugiego gracza. To właśnie ta zasada nadaje grze dynamiki i wyjątkowości przy jej prostych zasadach.

Skarbów się nie wyrzuca. Skarby, których cele zostały już zdobyte nie posłużą do zdobycia kolejnego celu w tym samym kolorze, bo jest tylko jeden egzemplarz na kolor, ale wciąż są one wartościowe. Można je wymieniać w stosunku jedne do trzech na inny kolor i zasada ta często wpływa na wynik gry. Teoretycznie nie trzeba nieraz walczyć o skarby w kolorach celów, których potrzebujemy do zwycięstwa, bo można to osiągnąć wymieniając inne kolory na ten właściwy.

Rywalizacja. Tak, tutaj walka toczy się do samego końca i nic nie jest oczywiste. Ostatnio wygrywałem dwa do jednego w celach, brakowało mi tylko jednej kostki do zgarnięcia czerwonej siódemki, a Monia właściwie w swoich wyłowionych szpargałach nic nie miała. I co? Kilka przegranych pojedynków o kosteczki, zastosowanie wymiennika 3:1 i pożegnałem się z wygraną. Bolało. Ale pokazało ile ta niepozorna gra ma w sobie potencjału.

Powrót w chwale. „Balloon Cup” w wersji podwodnej, to wciąż świetna gra, która powinna być na półce każdego miłośnika gier dwuosobowych. Myślę, że po premierze „Głębi” bardzo dużo list Top 10 tego typu gatunku gier będzie zmienionych, bo ciężko przejść obojętnie obok tego tytułu. Jest w nim wszystko co lubię w takich kameralnych potyczkach. Dynamika związana ze zmiennością sytuacji na planszy oraz wyraźnie odczuwalny wyścig, wybory i dylematy co i gdzie położyć, strategia połączona z taktyką, losowość, której właściwie się nie czuje, a która wpływa na niepowtarzalność rozgrywek oraz negatywna interakcja, którą uwielbiam w pojedynkach. „Głębię” należy mieć i właściwie więcej nie trzeba tu pisać.