R, czyli jak można sprzedać kamień-papier-nożyce

Do wakacyjnego plecaka wrzuciłem pudło  Metallum, do którego wcześniej dopakowałem Yokai no Mori oraz Schotten-Totten. To miało być nasze wsparcie planszówkowe na czas wyjazdu. Dosłownie na kilka godzin przed rozpoczęciem nie lubianej przeze mnie procedury pakowania, do podręcznego plecaczka wrzuciłem 16 niepozornych kart na zasadzie „zobaczymy co to jest, w końcu to nic nie waży”. Priorytety zostały ustalone, ale czas pokazał, że my swoje, a życie swoje.

W czasie wyjazdu byliśmy albo padnięci od łażenia i zwiedzania, albo trzeba było jeszcze zobaczyć coś ciekawego, a dnia/nocy przecież szkoda lub byliśmy w drodze. Jednym słowem – na rozkładanie gier z pudełka nie było czasu lub po prostu ochoty. I prawdopodobnie nasz wyjazd byłby pozbawiony planszówkowego ducha, gdyby nie gra R, którą w sumie na doczepkę wrzuciłem do bagażu. Naprawdę trzeba się porządnie postarać, żeby powiedzieć, że nie mam czasu lub miejsca na zagranie w R. Gra trwa dosłownie jakieś 5 minut, a na trzymanie 8 kart w ręku miejsce zawsze się znajdzie.

Autorem R jest Seiji Kanai, którego na pewno znajcie jako twórcę Listu miłosnego (Love Letter) i RRR, które w Polsce zostało wydane jako CLASH: Jihad vs McWorld. Jest to chyba miłośnik małych ilości komponentów i zasad, które można wytłumaczyć w kilka minut. R jest właśnie znakomitym tego przykładem.

R-KPN-karty-2

Jeżeli bym napisał, że zagrywałem się grą opartą na mechanizmie kamień-papier-nożyce, to zapewne większość z Was popatrzyłaby na mnie z politowaniem (na pozostałą mniejszość to ja bym popatrzył z niedowierzaniem i pytaniem w oczach), ale na szczęście gra posiada dodatkowy mechanizm, który odróżnia ją od tej popularnej dziecinnej zabawy.

Fabułę gry pomijam z premedytacją, bo pomimo mojej bujnej wyobraźni, to naprawdę nie potrafię sobie jej wmówić. W dodatku za bardzo Was szanuję, żeby opowiadać bajki o książętach walczących o królestwo. Odpuśćmy to sobie i będzie prościej.

Każdy z nas posiada talię ośmiu kart ponumerowanych od 0 do 7, a dodatkowo każda z nich ma specjalną zdolność, która jest aktywowana w momencie, gdy karta jest wystawiana. Mechanika gry jest BARDZO prosta i sprowadza się do jednoczesnego wystawienia przez przeciwników jednej karty, które wybieramy oczywiście w ukryciu. W tym momencie porównujemy wartość karty i zasadniczo karta o wyższym numerze (sile) wygrywa, chyba że specjalna zdolność naszej karty będzie w stanie to zmienić. Moce obu kart aktywują się jednocześnie, więc może dochodzić do sytuacji niespodziewanych i nadających grze smaczku wesołej niepewności. Zdolności potrafią np. anulować zdolność przeciwnika, nakazać, że wygrywa karta słabsza, przeciwnik musi pokazać w następnej rundzie swoja kartę pierwszy lub po prostu mówi, że wygrałeś rundę bez względu na wartości kart.

R-KPN-karty-1

Gra trwa do czterech zwycięstw. W czasie rundy, w przypadku remisu jego zwycięzcą zostaje osoba, która wygra kolejną rundę. Jak widzicie zasad praktycznie nie ma, a sama gra sprowadza się do wykładania krat, porównania siły i zdolności, ale w tym właśnie tkwi jej urok, bo ta prostota i bardzo krótki czas przygotowania do gry, jak i samej rozgrywki, potrafi przyciągnąć nawet starych planszówkowiczów. Losowość oczywiście jest, ale nie jest prawdą, że nie mamy wpływu na przebieg gry i jesteśmy tylko biernymi uczestnikami wykładającymi karty. Cała zabawa polega na próbie przewidzenia kolejnego ruchu przeciwnika na podstawie kart, które zostały już wyłożone oraz na wykorzystaniu naszego przeczucia i zdolności do blefu. Gra na pewno nie pretenduje do grona poważnych gier, ale jej lekkość i potencjał dawania zwykłej radości z przewidywania ruchu lub pokrzyżowania planów przeciwnika dobrze wyłożoną siłą/mocą karty, robi z R grę idealną do ciągłego noszenia jej w torbie lub plecaku. Na R zawsze znajdzie się czas i miejsce, a umilenia sobie oczekiwania na przykład na autobus, chyba nikt sobie z nas nie odmówi.

Gry raczej nigdzie nie kupicie w wersji oryginalnej, ale możecie skorzystać z plików umieszczonych na BGG i wydrukować sobie własną kopię testową. Ja skorzystałem z wersji zilustrowanej postaciami z filmu Władca Pierścieni (arkusz 1, arkusz 2). Tutaj jest angielska instrukcja, w której znajdziecie dodatkowo kilkanaście wariantów gry nawet aż dla 5 osób, ale nie ma co kombinować i wersja podstawowa, dla 2 osób, sprawdza się najlepiej.

Holenderska wersja Braverats (autor: E&E's Spellenmolen)

Holenderska wersja Braverats (autor: E&E’s Spellenmolen)

Ci co nie lubią tego typu zabawy z papierem i nożycami (w tym wypadku kamień można odłożyć na półkę), mogą sobie sprawić śliczną wersję R wydaną jako BraveRats (sam szukam) lub trzymać kciuki za wydanie jej w tej wersji przez któreś z naszych wydawnictw. Czego Wam i sobie życzę, bo rysowane szczurki na kartach są obłędne.

 

Zdjęcia wykorzystane w grafikach pochodzą z http://www.boardgamegeek.com.

  • Michał Gościniak

    a jakich rewersów używałeś? może jest coś klimatycznego?

    • Wrzuciłem karty do koszulek z nieprzezroczystym tłem. Klimatu nie ma, ale akurat tutaj nie o klimat chodzi :)

  • „RRR, które w Polsce zostało wydane jako CLASH: Jihad vs McWorld”
    Nie widzę informacji na BGG, że RRR zostało wydane pod inna nazwą i w rubryce autorzy CLASH: Jihad vs McWorld widnieją Jaro Andruszkiewicz, Waldek Gumienny i Michał Ozon, a nie Seiji Kanai (czy też Hayato Kisaragi).