Potwory w wielkim mieście

W świecie wykreowanym na podstawie fabuł wziętych z filmów, chęć zamieszkania, w którymś z dużych miast można potraktować jako wyrok śmierci podpisany na własne życzenie. O ile miasta europejskie lub amerykańskie są wytrwale wysadzane, zatapiane lub poddawane działaniu ekstremalnych czynników atmosferycznych lub pozaziemskich, to miasta na wschodzie, dla odmiany, nawiedzane są przez różnego rodzaju potwory. Wśród tych ostatnich ulubionym potworzastym placem zabaw jest Tokio.

Czytaj więcej

W kosmosie nikt nie usłyszy krzyku robota

Każdy z nas zna Prawa Murphy’ego i wie, że człowiek potrafi zawieść. Do podboju kosmosu podchodzę entuzjastycznie, ale nie zależę do osób, które widzą tę drogę usłaną różami. Na początku bardziej spodziewam się większych lub mniejszych porażek niż np. wizji wielkich i spektakularnych stacji badawczych, które orbitują chociażby nad takim Marsem i są kosmiczną krainą mlekiem i miodem płynącą. Dlatego wizja przyszłości przedstawiona w instrukcji do gry Metallum, która ma nas wprowadzić w klimat świata zdalnej eksploracji kosmosu od razu wzbudziła moje zainteresowanie.

Czytaj więcej

Z kamerą wśród gier – Rahdo Runs Through

Praktycznie każdy z nas może pisać o grach. W szkołach nabyliśmy umiejętność pisania, więc choć może nam to wyjść lepiej lub gorzej, to na pewno coś napiszemy. Zupełnie inaczej jest z nakręceniem dobrego materiału wideo o planszówkach. Tutaj wystarczy zresztą porównać liczbę tekstów o grach z liczbą ich recenzji wideo. Kamera nie wybacza naszych błędów i wprawdzie zdolny montażysta pewnie ze wszystkiego zrobi przyzwoity materiał, to jednak cała sztuka zrobienia obecnie dobrej prezentacji wideo to naturalność i jak najmniej efektów produkcji.

Czytaj więcej

Szachowe łamanie głowy, gdzie szach mat nie pada, a gracz jest jeden

Są trzy łamigłówki, do których od pierwszego wejrzenia zapałałem sympatią, podpartą chęcią ich posiadania. Jedną z nich jest Solitairy Chess, które w Polsce niedługo wyda wydawnictwo Egmont jako Szachy solo. Wprawdzie większość gier z serii Thinkfun potrafi przyciągnąć do siebie spore rzesze fanów, ale ta jest wyjątkowa, bo nawiązuje do królewskiej gry – Szachów.

Czytaj więcej

Mount Everest. Szerpa i syn – Turystyka wysokogórska

Prawie rok temu napisałem tekst opisujący wersję prototypową  kolejnej części K2 Adama Kałuży – Mount Everest. Kilka dni temu odbyła się jej premiera, a obecnie wydawca gry REBEL.pl prezentuje grę na targach w Essen. W ciągu tych jedenastu miesięcy Mount Everest się zmienił, ale na szczęście jest to wciąż bardzo dobra gra.

Czytaj więcej

Augustus cesarzem dobrej zabawy, czyli Bingo na rzymskich sterydach

Do tej pory Bingo kojarzyło mi się z zabawą amerykańskich emerytów i nie sądziłem, że będę mógł dobrze bawić się przy tego typu rozgrywce. Myślałem tak do czasu, aż na mojej drodze stanął Augustus. Choć mówię to z żalem, zapewne nie zostanę w swoim życiu amerykańskim emerytem, ale teraz przynajmniej już wiem co oni czują grając w swoją ulubioną grę.

Czytaj więcej

Moje życie wyglądałoby inaczej z takim CV

Jeżeli nie wiecie jak połączyć mechanizmy Cywilizacji: Poprzez Wieki, 51. Stanu, King of Tokyo, 7 Cudów Świata, a dodatkowo jak podać to w rodzinnym sosie, to znaczy, że nie graliście w CV Filipa Miłuńskiego.

Czytaj więcej

Essen, a ja przechodzę na dietę

Nie czytam żadnych list zakupowych innych graczy szykujących się do akcji pod kryptonimem „Essen”, żeby jak najmniej czuć się zmanipulowany i podstawiony pod zakupową ścianą.

Czytaj więcej

Co mi polecasz?

To chyba najczęściej słyszane przez nas pytanie z ust osób, które pierwszy raz zetknęły się z naszym hobby i chcą je poznać. Staszek na swoim blogu rozpoczął dziś temat gier potocznie zwanych „gatewayami”, czyli mających zachęcić nie grających do grania. Szczerze powiem, nie lubię tego pytania, bo z reguły pytający oczekują natychmiast konkretnej odpowiedzi. Tak jakby istniała jedna, z góry ustalona odpowiedź. Ja niestety traktuję je jako pytanie otwarte i do każdego pytającego staram się podejść indywidualnie.

Czytaj więcej

Neuroshima Hex 3.0, czyli nowe szaty króla

Kiedy zagrałem pierwszy raz w elektroniczną wersję Neuroshimy Hex stworzoną przez Big Daddy’s Creations powiedziałem sobie i zresztą wszystkim w koło również, że już nikt mnie nie namówi na grę w wersję tradycyjną. Przyjemność płynącą z obcowania z moją ukochaną grą (pierwsza miłość nie rdzewieje) w wersji na iPada, uzewnętrzniam zawsze kiedy mówi się o konwersjach gier planszowych. Zresztą produkcja BDC jest wzorcem sama w sobie. W życiu jednak nic pewnego nie ma, a jeżeli ktoś tak myśli to życzę mu powodzenia. Ja coraz częściej staram się wierzyć szpiegowskiej mądrości „never say never”, a kontakt z nową wersją Neuroshimy Hex jeszcze bardziej mnie w tym utwierdził. Poniżej przeczytacie wrażenia skruszonego fana NH, który wraca z e-wygnania. Nie wiem na jak długo, ale wiem, że jest warto.

Czytaj więcej