Enclave: Zakon Krańca Świata, czyli jak połączyć euro z przygodą

Co może dziwne, ale nie czytałem książki, do której nawiązuje tytuł gry. Mój kontakt z jej autorką (Maja Lidia Kossakowska) zakończył się na jej wcześniejszym tytule Siewca Wiatru (który bardzo mnie irytował stosowanymi w nim zdrobnieniami imion męskich potężnych aniołów). Jednak brak zaufania do autorki książki – protoplasty tematycznego gry w żadnej mierze nie przełożył się na nią samą. Z miłą chęcią więc skorzystałem z okazji i dzięki wydawnictwu G3 udało mi się zagrać jeszcze przed premierą w Enclave: Zakon Krańca Świata, autorstwa Krzysztofa Wolickiego.

Czytaj więcej

The Witcher: Adventure Game – wywiad z wydawcą

Informacja o nowej grze Ignacego Trzewiczka spadła wczoraj na wszystkich jak grom z jasnego nieba. Zarówno gracze planszowi, jak i komputerowi zobaczyli pierwsze zdjęcia planszowego wcielenia Wiedźmina, czyli The Witcher: Adventure Game. Na forach  i w mediach związane z grami planszowymi zaroiło się od pytań, spekulacji i domysłów. Postanowiłem udać się ze swoimi pytaniami do źródła i zadałem je przedstawicielowi wydawnictwa CD Projekt RED – Rafałowi Jaki.

Ten miniwywiad niech będzie uzupełnieniem tekstu, jaki został opublikowany na blogu Pełną parą. Z tego co wiem, to już wkrótce w sieci pojawią materiały dotyczące gry, które zostały zrealizowane przez dziennikarzy na targach Gamescom 2013.

Czytaj więcej

Suburbia Inc – dodatek do gry, która daje do myślenia

Konsekwentnie wdrażając swój plan proplanszowej agitacji w mojej rodzinie, w tym tygodniu na stole wylądowała Suburbia. Gra w ostateczności bardzo się spodobała, ale patrząc na początkowy kontakt z tą łatwą, jeżeli chodzi o zasady, grą ponownie doszedłem do dwóch wniosków, z którymi chciałbym się z Wami podzielić.

Czytaj więcej

Weekendowe rozkręcanie metabolizmu

Nie ma co ukrywać, gram mniej niż kiedyś. Jednak kiedy zdarza się okazja, zwłaszcza w połączeniu z dobrym towarzystwem i miłym klimatem domowej nasiadówki to rzucam się do gry jak spragniony do źródła i gram do granic możliwości: mojego lub towarzystwa. W ten weekend była właśnie taka okazja ponieważ odwiedziliśmy naszych przyjaciół Jolę i Wojtka, którzy, podobnie jak my, są fanami gier planszowych. Wojtka  „wc” można nawet określić jako planszowo uzależnionego, ale taka „słabość” w naszym gronie zapewne nie jest czymś rzadkim.

Czytaj więcej

Netrunner, czyli cyberkowboje na swoich konsolach

Niebo nad portem miało barwę ekranu monitora nastrojonego na nieistniejący kanał…

Android: Netrunner leżał na naszej półce już ładnych kilka miesięcy. Kupiłem go od razu, jak tylko pojawiła się taka możliwość w Polsce, w ramach mojej fascynacji cyberpunkiem. Pamiętam jakie wrażenie zrobiła na mnie swego czasu sztandarowa pozycja tej „subkultury”, czyli książka Neuromancer Williama Gibsona (teraz niestety trąci ona już… myszką), z którego pochodzi zresztą początkowy cytat. . Od tamtej chwili hakerzy, korporacje, cyberprzestrzeń, wypłaszczanie, lód/LOD na dobre zadomowiły się w mojej niewzmocnionej implantami (wtedy i dziś) głowie.

Czytaj więcej

Neuroshima Hex 3.0 – czekam na nowe

Na stronie Z-Man Games pojawiły się grafiki do nowego wydania Neuroshimy HEX. Wersja 3.0, jak widać, zupełnie odbiega od tego,  do czego jesteśmy przyzwyczajeni od początku historii NH. Zarówno grafika żetonów, jak i sama plansza uległa całkowitej odmianie.

Na forum gier planszowych trwa dyskusja czy nowy wygląd żetonów jest lepszy, czy też gorszy. Wprawdzie o gustach się nie dyskutuje, ale po raz kolejny uderzyła mnie postawa, o której pisałem już nie raz – gracze (polscy?) nie lubią zmian. Kiedy są do czegoś przyzwyczajeni, to nawet jeżeli coś jest robione w dobrej wierze, to i tak ma szanse zostać odebrane jak zamach na „starych fanów”.

Czytaj więcej

Essen 2013: Tezeusz, kosmiczna walka o przetrwanie wg Michała Oracza

Załóżmy, że jest to początek filmu science-fiction. Bardzo długo oczekiwanego przez wszystkich fanów tego gatunku. Widzimy ujęcie pustego, zimnego i usianego gwiazdami kosmosu. Brak muzyki i innych odgłosów. Jest tylko kosmiczna cisza, która  i tak dźwięczy w naszych głowach.  Gdzieś w tle słyszymy głębokie dudnienie i w kadr majestatycznie wpływa szary kadłub  statku kosmicznego, którego stan poszycia wskazuje jak już bardzo długo dryfuje on przez ten ocean ciemności. Pojawiające się powoli białe litery na burcie statku, układają się w nazwę – Tezeusz. Cięcie. Jesteśmy już we wnętrzu stalowego olbrzyma i w zależności od tego, która frakcja ten film nakręciła jesteśmy wraz z bohaterami, z którymi zżyjemy się w ciągu następnych kilkudziesięciu minut, albo w  opuszczonym laboratorium (Naukowcy), maszerujemy po korytarzach zasnutych parą wyciekającą z nieszczelnych rur (Marines), wchodzimy przez wypaloną dziurę do wnętrza statku (Obcy – „standardowe” znaki szczególne: szarzy z dużymi oczami) lub wypełzamy z ociekającego śluzem jaja (Aliens – ta nazwa wszystko tłumaczy). OK, ci ostatni to raczej filmu nie nakręcą, ale żeby nie być posądzonym o dyskryminację rasową, to tak już to zostawmy.

Mamy już gatunek, tło, bohaterów, a o akcji napiszę później. Brakuje nam tylko reżysera, a jest nim nie kto inny, jak sam Michał Oracz, który kazał nam czekać aż pięć lat od czasu wydania Witchcrafta i aż siedem od Neuroshimy Hex, na swoją nową grę – Tezeusza. Czy warto było czekać? Czytaj więcej

Nie jesteśmy tylko analogowi 2, czyli uderz w… stół

Mój ostatni felieton pobudził zarówno Maciek, jak i Artur do wyrażenia własnego zdania na temat, który poruszyłem. Pisząc tamten tekst długo zastanawiałem się czy napisać jako przykład akapit o m-planszówkach (dla uproszczenia: mobilne planszówki), a potem czy go w ogóle zostawić. Dlaczego? Ponieważ byłem pewny, że prawdopodobnie wszystko co napiszę przed tym akapitem oraz za nim zostanie pominięte.

I nie pomyliłem się, bo ten temat dalej wywołuje, jak widać, kontrowersje. Mam jednak nadzieję, że przynajmniej część z czytających wcześniejszy felieton nie skupiła się tylko na demonicznych konwersjach. A przecież sam fakt, że gier tego typu jest coraz więcej, że są kupowane i cieszą się popularnością tysiące graczy chyba wyraźnie mówi, że to nie jest pomyłka ani żadnego typu manipulacja faktami. Jednak rozmyślania o tym dlaczego tak się dzieje, zostawię sobie na inny wpis, a teraz pozwolę sobie odpisać Kolegom na ich argumenty.

Czytaj więcej

Nie jesteśmy tylko analogowi

Do napisania tego tekstu zainspirowała mnie dyskusja tocząca się swego czasu na Forum Gier Planszowych dotycząca zaprzestania wydawania wersji papierowej Świata Gier Planszowych, który od najbliższego numeru będzie wydawany tylko w wersji elektronicznej. Z racji, że już nie szefuję redakcji ŚGP to nie mi oceniać czy była dobra decyzja i czy była podjęta we właściwym czasie. Wierzę, że wydawnictwo Portal podjęło ją po przeanalizowaniu wszystkich za i przeciw i jest to jedne rozwiązanie, które pozwoli na przeżycie ŚGP. Czas oceni czy to była słuszna decyzja. Ja cały czas ŚGP kibicuję.

W dyskusji często pojawiały się stwierdzenia (w kontekście negatywnego przyjęcia nowej formy magazynu), że planszówkowicze specjalnie uciekają od nowoczesnych rozwiązań, że grają po to, żeby poczuć fizycznie elementy gry i po to są właśnie gry planszowe, żeby nie trzeba było spędzać czasu przed komputerem itp. Czy naprawdę gry planszowe muszą kojarzyć się tylko z „grami bez prądu” i czy miłośnicy gier planszowych to ludzie uciekający od techniki życia codziennego? Czy taki jest prawdziwy wizerunek planszowych graczy?

Czytaj więcej

Qwixx, czyli prosto nie znaczy źle

Ogłoszenie tegorocznych tytułów nominowanych do nagrody Spiel des Jahres wywoła sporo dyskusji na temat kondycji najbardziej znanej nagrody przyznawanej grom planszowym. W tym roku w szranki staną Qwixx, Augustus oraz Hanabi.

Powiedzmy sobie szczerze, reakcja zwykłego gracza patrzącego na te tytuły należałaby do tych umiarkowanie oschłych. Nie są to gry powszechnie znane, więc nie ma co się dziwić. Osoba, która już bardziej interesuje się planszówkami zobaczyłaby tu wspominane na forum i blogach Hanabi (tutaj również moje trzy grosze na jej temat) oraz wydanego niedawno po polsku przez wydawnictwo Hobbity.eu Augustusa. Natomiast ostatnia z nominowanych gier czyli Qwixx, to gra, która do tej pory zapewne była nieznana bardzo dużej liczbie graczy i to nie tylko w Polsce. Ja sam należałem do tej kategorii, ale dzięki niezastąpionemu i jedynemu Wojtkowi „wc”, nie tylko mogłem ją poznać, ale również mam przyjemność ją posiadać i słowo „przyjemność” pojawia się tu nieprzypadkowo.

Czytaj więcej