„Wsiąść do pociągu: Europa 1912”. Potrzebujesz tego dodatku

Wsiąść do pociągu: Europa” to dla mnie nie tylko sama gra, ale kawałek historii mojej przygody z planszówkami. Wprawdzie ten tekst ma być o dodatku do tej świetnej gry, ale nie mogę sobie darować małego wtrącenia, dlatego najpierw trochę ponudzę. Nie za długo, obiecuję.

Moje początki z grami planszowymi nie były zbyt kolorowe i chodzi tu dosłownie o kolory i ich oprawę graficzną. W dzieciństwie niby kolorowy „Eurobiznes”, ale jak patrzę na niego teraz, to już nie jestem taki zachwycony jego jakością i wyblakłymi kolorami. Może „Fortuna” wyglądała lepiej, ale daleko jej było do ideału, za jaki ją wtedy uważałem. Kiedy powróciłem po latach do planszówek, to w swoje toksyczne szpony chwyciła mnie „Neuroshima HEX”. Ale mylisz się mając przed oczyma dzisiejszy produkt eksportowy Portal Games w wersji 3.0. To pierwsze wydanie było bure, krzywo wycięte i zamknięte w dziwnym jak na dzisiejsze standardy pudełku. Myślałem wtedy, że to normalne i gry planszowe tak po prostu muszą wyglądać. Aż któregoś razu zobaczyłem istne dzieło sztuki, które do tej pory wciąż trzyma ten poziom – „Ticket to Ride”. Wydany w Polsce jako „Wsiąść do pociągu” przyciągał wzrok nie tylko graczy. Kolorystyka, dbałość o szczegóły, jakość komponentów, a do tego świetnie działająca mechaniczne gra, musiały się podobać, więc nic dziwnego, że chwytała za serca i portfele graczy. Dodatki zresztą stały się szybko znakiem rozpoznawalnym tej serii i na ich brak nikt raczej nie narzeka.

I to jest dobry moment na przerwanie tej ckliwej historyjki i powrót do rzeczywistości. Zwłaszcza, że od jakiegoś czasu możemy cieszyć się kolejnym, wydanym po polsku przez wydawnictwo REBEL dodatkiem – „Wsiąść do pociągu: Europa 1912„.

O „Wsiąść do pociągu” napisano już tyle tekstów, że ciążku znaleźć kogoś, kto nie zna tej gry przynajmniej ze słyszenia. Polecana na początek znajomości z grami planszowymi; osobom, które nigdy nie grały, ale szukają czegoś nowego; rodzinom z dziećmi do wspólnego spędzania czasu; dla osób lubiących proste i ładnie wyglądające gry rodzinne lub po prostu jako oryginalny i ładnie wyglądający prezent na całą gamę okazji. „Wsiąść do pociągu” ma bardzo dużo „zastosowań”, ale nie wolno zapominać, że to była, jest i wciąż będzie bardzo dobra gra, która potrafi przekonać do siebie prawie każdego miłośnika gier planszowych.

W pudełku ” Europa 1912″ znajdziesz kilka elementów, które zgodne z zasadą tworzenia dodatków, mają uprzyjemnić dotychczasową rozgrywkę. Część graczy ma przypadłość kupowania dodatków prawie od razu po ich premierze bez względu na czas poświęcony podstawce – bardziej chyba w celach kolekcjonerskich, ale w tym wypadku nie jest to wskazane. Dodatek najlepiej sprawdzi się u graczy, którzy już dobrze poznali podstawkę i teraz szukają nowych wrażeń. Nie znajdziecie tutaj dodatkowej mapy, ale cztery zestawy kart oraz komponenty potrzebne do nowego trybu rozgrywki.

Pierwsza talia to zamiennik dotychczasowych kart biletów z gry „Wsiąść do pociągu”. Przydadzą się w sytuacjach zużycia zestawu pierwotnego, ale również do stworzenia jednego, nieróżniącego się pomiędzy sobą zestawu kart złożonego z biletów starych oraz nowych oferowanych przez ” Europa 1912″. Dzięki temu nie będziemy widzieli czy dostajemy bilety nowe, czy też stare.

O zużytych kartach wspomniałem celowo, bo dotychczas spotkałem tylko dwa tytuły gier, które były prawie całkowicie zużyte z powodu częstego w nie grania – „Osadników z Catanu” oraz właśnie „Wsiąść do pociągu”. To potwierdza zresztą, to co napisałem na początku, ta gra ma magnetyczną moc przyciągania i powracania do niej graczy.

Dwa pozostałe zestaw karty, to już nowe bilety/trasy, które pozwalają przerwać rutynę wykonywania znanych i ogranych połączeń. Jedna talia (19 kart) to zwykłe trasy, które można wtasować do zestawu podstawowego, a pozostałe to 30 specjalnych tras metropolitarnych, które mają zastosowanie w specjalnym trybie rozgrywki, do którego jeszcze wrócę.

Teraz zajmę się niekarcianą zawartością pudełka. Składa się ona z przeznaczonego dla każdego gracza zestawu miniplanszy magazynu i 5 drewnianych zajezdni. Przed rozpoczęciem gry będziesz musiał zdecydować, w którym mieście wybudujesz swoją zajezdnię i jest to dosyć ważne, ponieważ prawdopodobnie będziesz chciał się w tym mieście znaleźć, żeby skorzystać z jej profitów. Warto więc lokalizację ustalić na podstawie otrzymanych wcześniej biletów.

 

Wprawdzie nie budowanie i nie korzystanie z zajezdni może przynieść na koniec gry 10 punktów zwycięstwa (dla osoby z największą ich liczbą), ale jestem przekonany, że lepiej skorzystać z możliwości, jakie one oferują niż skusić się na te punkty. A jest o co powalczyć, bo w momencie dojechania do miasta z zajezdnią można wziąć karty pociągów z magazynu (niekoniecznie swojego) w kolorze tej zajezdni. Karty te pojawiają się tam za każdym razem, gdy jeden z graczy dobiera karty pociągów. W takiej sytuacji najpierw bierze jedną kartę w ciemno i kładzie ją nieodkrytą na magazynie swoim lub przeciwnika.

Wzięcie tych kart kosztuje wprawdzie jedną własną, niewykorzystaną zajezdnię, ale ten koszt nie wydaje się duży przy wizji wzbogacenia się czasami o pokaźną liczbę kart. Niewybudowane zajezdnie możesz dodatkowo wystawić na planszę (darmowa akcja), więc będziesz musiał odpowiednio rozplanować „budowlano-bankowe” sprawy związane z ich użytkowaniem. Tak żeby mieć gdzie wjechać, ale też i czym potem zapłacić za otrzymane dobra.

Karty z magazynu to teraz, kolejny po realizacji biletów, powód do podejmowania właściwych decyzji podczas dobierania kart i budowania tras. Czasami warto poświęcić kilka wagoników lub nawet zmienić trasę, żeby skorzystać z zawartości magazynu nie tylko swojego, ale również i przeciwnika. Sam dobrze wiesz czego może dokonać pakiet dodatkowych kart w tej grze. Zajezdnie na trasie to zdecydowanie łakomy kąsek.

Ta część dodatku bardzo mile mnie zaskoczyła, bo wprowadziła do gry nie tylko dodatkowy poziom planowania i rywalizacji, ale również negatywną interakcję. Pewnie znajdą się osoby, którym taka forma interakcji w typowo rodzinnej grze może przeszkadzać, ale ja jestem zwolennikiem życiowego podchodzenia do gier rodzinnych.  Trochę negatywnych zagrań nikomu, kto ceni dobrą zabawę, nie powinno przeszkadzać, a dodatkowo może pozwoli nauczyć się jak sobie z nimi radzić. Na co dzień spotykamy się z różnymi sytuacjami, więc warto już podczas zabawy pokazać, że w życiu nie zawsze bywa tylko miło i bezkonfliktowo.

Zasady magazynów i zajezdni są na tyle uniwersalne, że można je łączyć z różnymi mapami. Inaczej jest natomiast z pozostałymi elementami ” Europa 1912″, które można używać już tylko z mapą Europy.

O dodatkowych trasach nie ma właściwie nic odkrywczego do napisania. Bierzesz 19 nowych zwykłych tras, tasujesz je ze starymi i masz niespodzianki podczas dociągu biletów. Trochę inaczej jest z nowymi długimi trasami (6 kart), które pozwalają teraz na rozegranie wariantu Mega Europa, ale tak naprawdę jest to ponownie zwykłe połączenie kart nowych i starych z lekkimi modyfikacjami ich dobierania. Prosta, ale skuteczna forma odświeżenia tytułu.

Na koniec zostawiłem 30 nowych tras związanych z trybem Metropolie Europy. Są to specjalne trasy, które łączą stolice Europy i Euroazji. Niestety tym razem nie uwzględniono tu Warszawy.

W tym trybie w grze nie biorą udziału długie trasy, ale nie martw się o stracone przez to punkty, bo znajdziesz tu zwykłe trasy, które dadzą ci po zrealizowaniu nawet 25 punktów, choć są tu również takie, których wartość to tylko 3 punkty. To niby tylko nowe trasy, ale podróżowanie po europejskich metropoliach roku 1912 daje trochę inne spojrzenie na ówczesna Europę. Taki miły akcent.

„Wsiąść do pociągu: Europa 1912″ to małe pudełko, które wniesie bardzo dużo do twojej ulubionej gry. Dodatkowe karty biletów docenią głównie starzy wyjadacze, dla których nie ma już żadnych tajemnic w europejskich rozkładach jazdy, ale magazyny i zajezdnie powinny się spodobać graczom na każdym etapie poznania gry. Nie spodziewałem się, że można tego typu zasady wcisnąć do tego kultowego i wręcz idealnie mechanicznie tytułu i to wciąż będzie dobrze działo. Co więcej, negatywna interakcja dodała grze kolorytu i nowych wrażeń.

Jeżeli wciąż masz wątpliwości czy kupić ” Europa 1912″ i nie wiesz czy warto zainwestować w praktycznie cztery nowe tryby rozgrywki, w zamiennik starych biletów, w możliwość wprowadzenia nowości nie tylko do mapy Europy, ale również innych map z serii, ta na pewno nie jesteś fanem „Wsiąść do pociągu”. W innym wypadku powinieneś już szukać sklepu z dobrą ceną, bo to jest dodatek specjalnie dla ciebie.


Opisywane w tekście gra została przekazana przez wydawnictwo Rebel