NIEZŁY NUMER
Spotkania rodzinne lub z przyjaciółmi, którzy niekoniecznie są maniakami planszówek, to idealne warunki do testowania gier typu Rummikub czy Qwirkle. Proste, łatwe do wytłumaczenia zasady, lekka, przyjacielska rywalizacja i klasyczne „to może jeszcze raz?” to główne zalety tych tytułów. Po wydaniu Qwirkle Nasza Księgarnia postanowiła pójść za ciosem i ponownie powalczyć o serca mniej zaawansowanych graczy, wydając grę Niezły numer.
Współpraca recenzencka
Opisana w tekście gra została przekazana przez wydawnictwo Nasza Księgarnia.
Współpraca barterowa. Wydawnictwo nie miało wpływu na treść mojej opinii.
Komponenty
Jeżeli przyjmiemy, że kolor zielony jest symbolem szczęścia, to z tego pudełka aż się ono wylewa, delikatnie poprzetykane złotem i kilkoma pastelowymi kolorami. Wszystkie komponenty wykonane są z grubego kartonu i mają czytelną grafikę, dobrze sprawdzającą się zarówno przy rozkładaniu, jak i w trakcie gry.
Przebieg rundy, czyli jak grać
Na początku gry każdy z graczy bierze po cztery zakryte koniczynki ze wspólnej puli. Umieszcza je na przekątnej swojej planszy w układzie cztery na cztery, zaczynając od górnego lewego rogu. W tym momencie rozpoczyna się właściwa rozgrywka.
Na początku rundy dobieramy jedną z dostępnych koniczynek. Możemy wybrać koniczynkę zakrytą albo odkrytą. Następnie układamy ją na swojej planszy lub zwracamy do puli. W takim przypadku wraca ona już jako odkryta. Gra kończy się, gdy jeden z graczy zapełni całą swoją planszę koniczynkami i tym samym wygrywa partię.
Koniczynki i ich dokładanie
Pula koniczynek biorących udział w grze składa się z tylu zestawów, ilu graczy bierze udział w rozgrywce. Ich kolory nie mają tu znaczenia i służą jedynie do rozdzielenia zestawów na koniec gry. Kluczowe znaczenie mają natomiast widoczne na nich liczby (od 1 do 20). Podobnie jest z ich początkowym ułożeniem po przekątnej na planszy, które mocno determinuje tworzony układ i wymusza pierwsze decyzje.
Numery na koniczynkach określają, gdzie możemy je ułożyć na planszy. Każda z nich powinna zostać umieszczona w taki sposób, aby w rzędach i kolumnach zachowana była zasada rosnącej kolejności wartości. Ta reguła sprawia, że o ile pierwsze ruchy są zwykle dość łatwe (choć wiele zależy od początkowych wartości na przekątnej), to kolejne szybko sprowadzają się do rozwiązywania liczbowej łamigłówki, w której bardzo łatwo zablokować sobie dalsze możliwości.
Co możemy zrobić w sytuacji, gdy widzimy, że nie jesteśmy w stanie stworzyć naszego układu? Gra przewiduje mechanizm, który pozwala z takiego impasu wyjść. Dobraną koniczynkę możemy położyć nie tylko na pustym polu, ale także na polu już zajętym, oczywiście z zachowaniem zasady rosnących wartości. W takim przypadku koniczynka, która wcześniej leżała na planszy, wraca do puli, a my zyskujemy „naprawiony” układ gotowy do dalszej rozgrywki. Dzięki temu nawet w trudnej sytuacji nie zostajemy z całkowicie zablokowaną planszą.
Interakcja
W tej grze nie możesz skupić się wyłącznie na swojej planszy. Znajomość tego, ile koniczynek o danym numerze znajduje się w puli, sprawia, że równie ważne staje się obserwowanie układów innych graczy. To, co pojawi się na ich planszach, znika z puli i nie będzie już dla nas dostępne.
Śledzenie plansz przeciwników pozwoli nam zadecydować, czy warto zwrócić którąś z koniczynek do wspólnej puli i podać ją przeciwnikowi „na talerzu”, czy lepiej jednak spróbować coś zmienić we własnym układzie. Nie zawsze jest to możliwe, ale warto o tym pamiętać i jeśli się da, to nie ułatwiać gry innym.
Losowość
Nie ma co ukrywać, losowość w tej grze jest obecna i łatwo ją dostrzec, patrząc na początkową pulę koniczynek oraz mechanikę ich dobierania. Nie jest to jednak ciężka eurogra, lecz lżejszy tytuł przeznaczony do mniej zobowiązujących rozgrywek, choć wciąż wymagający podejmowania decyzji.
Co ważne, losowość jest tu częściowo łagodzona dzięki zasadzie zwracania koniczynek do puli już jako odkrytych. Wraz z postępem rozgrywki może to dać większy wybór przy dobieraniu kolejnych elementów. Oczywiście wiąże się to z dylematami, o których była mowa wcześniej, czyli pytaniem czy warto dokładać konkretną koniczynkę do otwartej puli. Pamiętajmy jednak, że tam gdzie są dylematy, pojawiają się też emocje.
Warianty
Gra oferuje kilka wariantów rozgrywki, które mają urozmaicić zabawę w momencie, gdy standardowy tryb przestanie nam już wystarczać.
Uciążliwe cztery koniczynki to wariant, z którego obecnie najczęściej korzystamy podczas zwykłych rozgrywek. Niewielka zmiana zasad początkowych już od pierwszych ruchów dostarcza dodatkowych emocji i wyraźnie zmienia dynamikę gry. W tym wariancie nie losujemy na początku czterech koniczynek naraz. Zamiast tego gracze dobierają je po kolei, pojedynczo, za każdym razem decydując, na którym z czterech pól startowych je umieszczą. Po dobraniu koniczynki tura przechodzi na kolejnego gracza, aż do zapełnienia wszystkich pól startowych.
Taki sposób przygotowania planszy sprawia, że nie zawsze uda się zachować rosnącą kolejność wartości, więc dalsze dokładanie koniczynek bywa znacznie trudniejsze. Znacznie częściej trzeba też korzystać z opcji zastępowania koniczynek już leżących na planszy innymi, co niestety odbywa się kosztem tury, której nie wykorzystamy na zapełnianie pustych pól.
Wariant Szczęśliwe pola wykorzystuje drugą stronę planszy. Widniejące na niej pola z podkowami stają się dla nas „szczęśliwe”, jeśli umieścimy na nich koniczynkę o odpowiadającym im numerze. W nagrodę otrzymujemy dodatkowy ruch, a jeśli wykorzystamy go do położenia kolejnej koniczynki na pole z podkową, to możemy uruchomić całą sekwencję następnych ruchów.
To prosta zależność, która na pierwszy rzut oka powinna nas tylko cieszyć, ale w praktyce bardzo często zbyt mocno wpływa na podejmowane decyzje. Zamiast brać udział w wyścigu, częściej zaczynamy skupiać się na zapełnianiu pól dających bonusy. Takie zatracenie się w pogoni za dodatkowymi ruchami nie zawsze wychodzi nam na dobre, ale jednocześnie potrafi ciekawie urozmaicić rozgrywkę.
Dobre sąsiedztwo działa podobnie jak poprzedni wariant. Również tutaj otrzymujemy dodatkowy ruch, jednak bonus aktywuje się w momencie, gdy dokładana koniczynka ma ten sam numer co koniczynka leżąca po skosie.
W grze dostępny jest także wariant jednoosobowy. Składa się on z czterdziestu logicznych łamigłówek o różnym poziomie trudności. Każda z nich polega na uporządkowaniu całkowicie wypełnionej koniczynkami planszy tak, aby numery w rzędach i kolumnach znalazły się w rosnącym porządku.
Na rozwiązanie zadania mamy podaną maksymalną liczbę ruchów, a sam ruch polega na zamianie miejscami dwóch koniczynek. Rozwiązania zostały podane w instrukcji, ale każde z zadań można rozwiązać na kilka różnych sposobów, więc bez problemu można do nich wracać.
Dla kogo i dlaczego, czyli podsumowanie
Przetestowałem Niezły numer na sporej grupie graczy i to nie tylko tych mniej zaawansowanych. Nawet jeśli na początku część z nich, szczególnie ta bardziej ograna, nie do końca widziała w tej grze radość z rozgrywki (tak, losowość bywa dla niektórych problematyczna), to wraz z kolejnymi rundami gra zaczynała nabierać emocji i finalnie kończyła się z bardzo pozytywnym odbiorem.
Emocje wynikające z tego układankowego wyścigu to zdecydowany plus tej gry, który potrafi mocno elektryzować graczy. Niezły numer to na ten moment mój zdecydowany faworyt spośród gier, o których wspominałem na wstępie. To dynamiczny tytuł, który przy prostych i szybkich do wytłumaczenia zasadach nie stawia na samotne zapełnianie swojej łąki, lecz wymaga zarówno podejmowania decyzji, jak i uważnego obserwowania innych graczy. Dostajemy więc grę, która idealnie wpisuje się w definicję towarzyskiego hitu „dla każdego i na różne okazje”.


























