Great Western Trail 2. edycja

Nie będę ukrywał, że „Great Western Trail” to mój ścisły top ulubionych eurogier. Pomimo, że stworzone na jego podstawie „Maracaibo” wydaje mi się bardziej przemyślaną grą, to jednak cały czas wracam do GWT i świetnie się przy tym bawię. Wiadomość o nowej edycji elektryzowała mnie i byłem na sto procent pewny, że będę musiał ją mieć. Tym bardziej, że na horyzoncie pojawiła się informacja o całej trylogii związanej z tematyką (kolejne części to Argentyna, Nowa Zelandia). Dzięki wydawnictwu Lacerta mogłem już teraz przyjrzeć się jak wygląda druga edycja tej świetnej gry. Nie będzie to recenzja, ale skupię się tu tylko na nowościach/zmianach tej edycji. Czytaj dalej

Czerwona katedra. Wyścig po rusztowaniu

Każdy z nas ma w grach swoje ulubione mechaniki. U mnie jedną z nich jest ta inspirowana zasadami „Mankali”. Nigdy w nią samą nie grałem, ale zasada poruszania się do przodu w zależności od liczby wziętych elementów z jednego pola od samego początku mnie zafascynowała. Może „Czerwona Katedra” ciężarem nie dorównuje „Trajanowi”, w którym po raz pierwszy się z nią spotkałem, ale mechanika ta bardzo dobrze została tutaj wykorzystana. W dodatku z gry budowlanej szybko przeistacza się ona w grę… wyścigową. Czytaj dalej

Mur Hadriana. Wykreślany arkusz kalkulacyjny w czasach Piktów

O, super! Wykreślanka! Uwielbiam wykreślanki! Jeżeli taka reakcja towarzyszyła wieściom o polskiej premierze „Muru Hadriana”, a ten typ gier oceniany jest na podstawie wydanych do tej pory w Polsce tytułów, to konfrontacja z nim na żywo może nie każdemu się spodobać. Jest to pełnoprawna eurogra, która wprawdzie wykorzystuje akcesoria znane z typowych wykreślanek, ale na pewno nie zamierza być grą rodzinną i/lub przerywnikiem podczas towarzyskich spotkań. Lubisz pomóżdżyć? Chwytaj za ołówek! Ale najpierw może dokończ czytanie. Czytaj dalej

Cooper Island – wyspa obliczeniowa – po kilku rozgrywkach

Żeby odnaleźć się w zalewie nowości, wprowadziłem własny próg zwiększonego zainteresowania tytułami, których skala ciężkości w skali BGG wynosi 3+. O grach poniżej tej ciężkości czytam, ale ich brak nie spędza mi snu z powiek. Wiem, że nawet jak są dobre, to mało prawdopodobne, że zagrzałyby on u nas miejsce na stole na dłużej. Poniżej znajdziesz moje wrażenia po kilku rozgrywkach w „Cooper Island”, która ze swoją ciężkością 4,15 z marszu wpadła na moją bardzo krótką listę „must have”. Szczegółowe odkrywanie jej tajemnic, zostawię już tym wszystkim, którzy tak jak ja, z przyjemnością będą je poznawać. Dlaczego? Poniżej postaram się to wyjaśnić. Czytaj dalej

Black Angel. Sztuczna inteligencja to nie tylko Skynet. Przeżyjemy.

Nie wiem czy jestem właściwą osobą, która powinna pisać o „Black Angel„. Ten tytuł „kupił” mnie już klika lat temu, jeszcze zanim trafił do produkcji. Najpierw zobaczyłem zdjęcia wersji demo, potem poznałem autorów, fabułę, a dopiero na końcu mechanikę, która już wtedy wydawała się czymś ciekawym. Wszystko mi się w tym spodobało, chociaż przyznaję, że najmniej liczyły się tu nazwiska autorów, bo ja jakoś fanem „Troyes”, czy też „Tournay” nie jestem. Ta gra była od samego początku reklamowana jako coś, co zachwyci miłośników cięższych gier i trzeba powiedzieć, że tutaj reklamy nie kłamały.

Czytaj dalej