Mazing
Gry abstrakcyjne mają od samego początku pod górę. Są przeważnie pozbawione efektownej oprawy graficznej albo nie mają fabuły, a jeśli już jakaś się pojawia, to na pierwszy rzut oka widać, że jest tylko formalnością i w zasadzie mogłoby jej nie być. Co tu sprzedawać w dzisiejszym kolorowym świecie, pełnym cudownych grafik i literackich opisów? Mechanikę? Phi. Dużo osób niestety tak myśli i później czuje się rozczarowanych piękną grą, która okazuje się płytka i nie stanowi większego wyzwania dla umysłu. Te same osoby bardzo często szerokim łukiem omijają „nieatrakcyjne” abstrakcyjne gry strategiczne, które mają problem z przebiciem się do masowego odbiorcy. I to jest błąd. Bo gry abstrakcyjne stawiają na jeden z najważniejszych elementów gier planszowych, czyli mechanikę. Mazing również nie próbuje niczego udawać, ale za to bardzo sprawnie wykręca umysł.
Fabuła i cel
Każdy z graczy ma po dwóch Posłańców, którzy muszą dotrzeć na pola startowe przeciwnika. Podczas tej misji muszą uważać na pułapki, blokady i ślepe zaułki. Fabularnie bez kombinowania, a cel jest jasny. Witaj w świecie abstraktów.
Komponenty
Dwustronna plansza, czarny i biały zestaw pionów oraz instrukcja. Klimat trochę szachowy, ale zarówno kształt planszy i pionków, jak i ich oznaczenia odbiegają od szachowych standardów. Wszystko jest solidne, przejrzyste i zaprojektowane tak, żeby podczas rozgrywki nic nas nie rozpraszało.
Przebieg rundy, czyli jak grać
Jest to gra kooperacyjna, w którą można grać także samemu. W wariancie solo wykonujemy ruchy za obu graczy. Na początku ustawiamy swoich Posłańców na polach startowych, a pozostałe pionki rozkładamy losowo w trzech kolejnych rzędach, dzięki czemu każdy z graczy zaczyna z innym układem pionów. Podczas swojej rundy musi wykonać od jednego do trzech ruchów swoimi pionkami (można poruszać się tym samym pionem). Gra kończy się zwycięstwem, gdy wszyscy czterej Posłańcy znajdą się na polach docelowych. W każdym innym przypadku ponosimy porażkę.
Plansza
Jeżeli chodzi o biało-czarne pola, skojarzenie z szachami jest jak najbardziej na miejscu, ale pod względem kształtu zdecydowanie od nich odchodzimy. Dodatkowo na planszy zaznaczono pola pułapek, które unieruchamiają piony do końca gry, jeśli zakończą one na nich swój ruch. Druga strona planszy ma ich jeszcze więcej (dwanaście) i jest przeznaczona dla graczy doświadczonych albo masochistów.
Pionki – figury
W końcu dochodzimy do głównych bohaterów gry. Każdy gracz ma taki sam zestaw pionów, ale na początku partii będzie miał ich inny układ na planszy. Rozmieszczamy je losowo i tylko Posłańcy w obu drużynach będą ustawieni tak samo.
Początkowo nasi Posłańcy są zablokowani przez inne piony. Musimy więc poruszać nie tylko nimi, ale też stojącymi na ich drodze przeszkodami. Każdy typ figury ma własny sposób poruszania się. Posłaniec przesuwa się po skosie o dowolną liczbę pól. Meteoryt możemy przenieść na dowolne wolne pole, ale kiedy już gdzieś upadnie, pozostaje tam do końca gry (odwracamy go). Most musi przemieszczać się nad innymi pionami, a nie nad pustymi polami, w poziomie, pionie lub po skosie. Ostatnim typem pionów są cztery rodzaje ścian, które przesuwają się dokładnie o jedno lub dwa pola, w pionie, poziomie albo po skosie.
Mamy tu pełny przekrój sposobów poruszania się: od ruchów pionowych i poziomych, przez ruch po skosie i przeskakiwanie innych pionów, aż po wybór dowolnego pola docelowego. Mimo wszystko utworzenie drogi dla Posłańców nie staje się przez to łatwiejsze, a unikanie ślepych zaułków i blokad wymaga zarówno krótko-, jak i długoterminowego planowania.
Zasady poruszania pionami, nawet z uwzględnieniem tych dodatkowych ograniczeń, nie są trudne do zapamiętania. Pomagają w tym oznaczenia umieszczone bezpośrednio na pionkach.
Kooperacja
Mazing to swego rodzaju łamigłówka, która wymaga zgranego przesuwania pionów obu drużyn w celu utworzenia drogi dla Posłańców. Trzeba więc zaplanować i zsynchronizować ruchy obu graczy, zarówno pod względem wyboru konkretnego rodzaju piona, jak i liczby ruchów wykonanych w swojej turze.
Instrukcja nie określa, jakimi informacjami możemy wymieniać się z drugą stroną, dlatego łatwo może dojść do sytuacji typowej dla gier kooperacyjnych, w której „gracz alfa” przejmuje inicjatywę i właściwie gra sam. My w domu ustaliliśmy własną zasadę: każdy sam podejmuje decyzje dotyczące swoich ruchów i musi nie tylko zaplanować własne działania, ale też wczuć się w sytuację drugiej strony i ocenić, jakie konsekwencje mogą one dla niej przynieść.
Można powiedzieć, że każda strona rozgrywa w głowie własną wersję jednoosobowej partii, choć w rzeczywistości gramy razem. Nie jest to łatwe i często może prowadzić do wzajemnego blokowania sobie ruchów, ale jest to ciekawe doświadczenie umysłowe, które właśnie tutaj szczególnie doceniam.
W trybie solo, kiedy faktycznie mamy kontrolę nad każdym ruchem i sami podejmujemy wszystkie decyzje, gra może być przez to nieco łatwiejsza. Brakuje mi jednak w tym wariancie emocji związanych z przewidywaniem ruchów drugiej strony których, w odróżnieniu od większości gier, nie chcemy udaremnić lecz wręcz przeciwnie, wspomóc.
Dla kogo i dlaczego, czyli podsumowanie
Mazing to specyficzna gra i na pewno nie będzie tytułem dla każdego. Nie chodzi tu tylko o jej abstrakcyjność, bo siadając do tego typu gry, trudno oczekiwać pod tym względem zaskoczenia. Nie wszystkim może jednak przypaść do gustu kooperacja w tego rodzaju tytule. Dla mnie jest ona tutaj zdecydowanym plusem, ale przypuszczam, że wielu graczy będzie spodziewać się raczej pojedynku.
Drugim problemem jest losowość wynikająca z początkowego rozkładu pionów. Wprawdzie dzięki temu za każdym razem mamy do czynienia z unikalną łamigłówką do rozwiązania, ale jej poziomu trudności nie da się w żaden sposób skalować i niektóre układy mogą się okazać znacznie trudniejsze od innych. Dla części graczy będzie to frustrujące, jednak przy takim podejściu do układu początkowego jest to trudne do uniknięcia.
Mnie to jednak nie przeszkadza i obie te cechy wręcz zachęcają do kolejnych podejść do tego skrzyżowania szachów z Rush Hour. Może Mazing nie kusi swoim ascetycznym wyglądem i nie oferuje uczty dla oka, ale na pewno można się tutaj spodziewać oryginalnej i wymagającej uczty umysłowej.



























