Szachowe łamanie głowy, gdzie szach mat nie pada, a gracz jest jeden

Są trzy łamigłówki, do których od pierwszego wejrzenia zapałałem sympatią, podpartą chęcią ich posiadania. Jedną z nich jest Solitairy Chess, które w Polsce niedługo wyda wydawnictwo Egmont jako Szachy solo. Wprawdzie większość gier z serii Thinkfun potrafi przyciągnąć do siebie spore rzesze fanów, ale ta jest wyjątkowa, bo nawiązuje do królewskiej gry – Szachów.

Czytaj więcej

Mount Everest. Szerpa i syn – Turystyka wysokogórska

Prawie rok temu napisałem tekst opisujący wersję prototypową  kolejnej części K2 Adama Kałuży – Mount Everest. Kilka dni temu odbyła się jej premiera, a obecnie wydawca gry REBEL.pl prezentuje grę na targach w Essen. W ciągu tych jedenastu miesięcy Mount Everest się zmienił, ale na szczęście jest to wciąż bardzo dobra gra.

Czytaj więcej

Augustus cesarzem dobrej zabawy, czyli Bingo na rzymskich sterydach

Do tej pory Bingo kojarzyło mi się z zabawą amerykańskich emerytów i nie sądziłem, że będę mógł dobrze bawić się przy tego typu rozgrywce. Myślałem tak do czasu, aż na mojej drodze stanął Augustus. Choć mówię to z żalem, zapewne nie zostanę w swoim życiu amerykańskim emerytem, ale teraz przynajmniej już wiem co oni czują grając w swoją ulubioną grę.

Czytaj więcej

Moje życie wyglądałoby inaczej z takim CV

Jeżeli nie wiecie jak połączyć mechanizmy Cywilizacji: Poprzez Wieki, 51. Stanu, King of Tokyo, 7 Cudów Świata, a dodatkowo jak podać to w rodzinnym sosie, to znaczy, że nie graliście w CV Filipa Miłuńskiego.

Czytaj więcej

Neuroshima Hex 3.0, czyli nowe szaty króla

Kiedy zagrałem pierwszy raz w elektroniczną wersję Neuroshimy Hex stworzoną przez Big Daddy’s Creations powiedziałem sobie i zresztą wszystkim w koło również, że już nikt mnie nie namówi na grę w wersję tradycyjną. Przyjemność płynącą z obcowania z moją ukochaną grą (pierwsza miłość nie rdzewieje) w wersji na iPada, uzewnętrzniam zawsze kiedy mówi się o konwersjach gier planszowych. Zresztą produkcja BDC jest wzorcem sama w sobie. W życiu jednak nic pewnego nie ma, a jeżeli ktoś tak myśli to życzę mu powodzenia. Ja coraz częściej staram się wierzyć szpiegowskiej mądrości „never say never”, a kontakt z nową wersją Neuroshimy Hex jeszcze bardziej mnie w tym utwierdził. Poniżej przeczytacie wrażenia skruszonego fana NH, który wraca z e-wygnania. Nie wiem na jak długo, ale wiem, że jest warto.

Czytaj więcej

Dziedzictwo: Testament diuka de Crecy

Tak się złożyło, że dwa tytuły z mojej ścisłej czołówki najważniejszych gier wydał Portal Games. Obok Neuroshimy HEX znalazł się 51 Stan i możecie sobie mówić co chcecie na temat jakości wydania lub „taktyk wygrywających”, ale uważam je za gry genialne, a ilość czasu jaki przy nich miło spędziłem jest dla mnie najważniejszym tego wyznacznikiem.

Jednak pewnego pięknego, majowego popołudnia okazało się, że pula ulubionych gier z Portalu może się powiększyć o kolejne dwa tytuły. O jednym z nich, czyli nowej grze Michała Oracza – Theseusie już pisałem, dzisiaj więc przyszła pora na napisanie kilku słów o tej drugiej, czyli grze Dziedzictwo: Testament diuka de Crecy, której autorem jest Michiel Justin Elliott Hendriks.

Czytaj więcej

Enclave: Zakon Krańca Świata, czyli jak połączyć euro z przygodą

Co może dziwne, ale nie czytałem książki, do której nawiązuje tytuł gry. Mój kontakt z jej autorką (Maja Lidia Kossakowska) zakończył się na jej wcześniejszym tytule Siewca Wiatru (który bardzo mnie irytował stosowanymi w nim zdrobnieniami imion męskich potężnych aniołów). Jednak brak zaufania do autorki książki – protoplasty tematycznego gry w żadnej mierze nie przełożył się na nią samą. Z miłą chęcią więc skorzystałem z okazji i dzięki wydawnictwu G3 udało mi się zagrać jeszcze przed premierą w Enclave: Zakon Krańca Świata, autorstwa Krzysztofa Wolickiego.

Czytaj więcej

Suburbia Inc – dodatek do gry, która daje do myślenia

Konsekwentnie wdrażając swój plan proplanszowej agitacji w mojej rodzinie, w tym tygodniu na stole wylądowała Suburbia. Gra w ostateczności bardzo się spodobała, ale patrząc na początkowy kontakt z tą łatwą, jeżeli chodzi o zasady, grą ponownie doszedłem do dwóch wniosków, z którymi chciałbym się z Wami podzielić.

Czytaj więcej

Essen 2013: Tezeusz, kosmiczna walka o przetrwanie wg Michała Oracza

Załóżmy, że jest to początek filmu science-fiction. Bardzo długo oczekiwanego przez wszystkich fanów tego gatunku. Widzimy ujęcie pustego, zimnego i usianego gwiazdami kosmosu. Brak muzyki i innych odgłosów. Jest tylko kosmiczna cisza, która  i tak dźwięczy w naszych głowach.  Gdzieś w tle słyszymy głębokie dudnienie i w kadr majestatycznie wpływa szary kadłub  statku kosmicznego, którego stan poszycia wskazuje jak już bardzo długo dryfuje on przez ten ocean ciemności. Pojawiające się powoli białe litery na burcie statku, układają się w nazwę – Tezeusz. Cięcie. Jesteśmy już we wnętrzu stalowego olbrzyma i w zależności od tego, która frakcja ten film nakręciła jesteśmy wraz z bohaterami, z którymi zżyjemy się w ciągu następnych kilkudziesięciu minut, albo w  opuszczonym laboratorium (Naukowcy), maszerujemy po korytarzach zasnutych parą wyciekającą z nieszczelnych rur (Marines), wchodzimy przez wypaloną dziurę do wnętrza statku (Obcy – „standardowe” znaki szczególne: szarzy z dużymi oczami) lub wypełzamy z ociekającego śluzem jaja (Aliens – ta nazwa wszystko tłumaczy). OK, ci ostatni to raczej filmu nie nakręcą, ale żeby nie być posądzonym o dyskryminację rasową, to tak już to zostawmy.

Mamy już gatunek, tło, bohaterów, a o akcji napiszę później. Brakuje nam tylko reżysera, a jest nim nie kto inny, jak sam Michał Oracz, który kazał nam czekać aż pięć lat od czasu wydania Witchcrafta i aż siedem od Neuroshimy Hex, na swoją nową grę – Tezeusza. Czy warto było czekać? Czytaj więcej

Qwixx, czyli prosto nie znaczy źle

Ogłoszenie tegorocznych tytułów nominowanych do nagrody Spiel des Jahres wywoła sporo dyskusji na temat kondycji najbardziej znanej nagrody przyznawanej grom planszowym. W tym roku w szranki staną Qwixx, Augustus oraz Hanabi.

Powiedzmy sobie szczerze, reakcja zwykłego gracza patrzącego na te tytuły należałaby do tych umiarkowanie oschłych. Nie są to gry powszechnie znane, więc nie ma co się dziwić. Osoba, która już bardziej interesuje się planszówkami zobaczyłaby tu wspominane na forum i blogach Hanabi (tutaj również moje trzy grosze na jej temat) oraz wydanego niedawno po polsku przez wydawnictwo Hobbity.eu Augustusa. Natomiast ostatnia z nominowanych gier czyli Qwixx, to gra, która do tej pory zapewne była nieznana bardzo dużej liczbie graczy i to nie tylko w Polsce. Ja sam należałem do tej kategorii, ale dzięki niezastąpionemu i jedynemu Wojtkowi „wc”, nie tylko mogłem ją poznać, ale również mam przyjemność ją posiadać i słowo „przyjemność” pojawia się tu nieprzypadkowo.

Czytaj więcej