Curling w domu. Nie tylko dla tych, którzy mieszkają w igloo.
Nie jestem fanem zimy i zimowych sportów, ale jest jedna dyscyplina, która potrafi mnie prawie że zahipnotyzować w czasie telewizyjnych transmisji. Puszczanie kamiennych „bączków” po lodzie, rozgrzewanie lodu miotełkami przed sunącym pociskiem i obserwowanie jak podąża on do celu ma w sobie coś z dalekowschodniego misterium. Tak, curling jest sportem dziwnym, ale i fascynującym. Wszystkiego się spodziewałem, ale że zagram w niego na własnym stole, to raczej nigdy nie przyszło mi do głowy.
A jednak, Egmont postanowił zaskoczyć chyba nie tylko mnie. Ich najnowsza gra Curling sprawi, że każdy z nas będzie mógł poczuć urok tego szkockiego sportu.
Po rozłożeniu komponenty robią wrażenie nie tylko pod względem wykonania, ale również obszarowo. Do wygodnej gry będziemy musieli użyć dużego stołu lub posiłkować się wykorzystaniem podłogi. Lodowisko (wymiary rzeczywiste: 45,72 m na 5 m), po którym będziemy puszczać kamienie (czasami nazywane czajnikami) ma aż 1,2 m długości i jest wykonane z imitującego śliską nawierzchnię tworzywa. Szczotek nie dostaniemy, więc nadawanie rotacji i prędkości będzie zależało tylko od naszej ręki, ale za to w pudełku znajdziemy dwie gąbki, którymi będziemy mogli oczyścić tor pomiędzy kolejnymi rozgrywkami.
Oczywiście najważniejsze w tym wszystkim są kamienie. Trochę z rezerwą podchodziłem do tej gry właśnie z obawy przed jakością ich wykonania. Przecież to właśnie one nadają całej zabawie sens i muszą oddawać odczucia związane z używaniem swoich rzeczywistych pierwowzorów. Na szczęście moje obawy okazały się na wyrost i sposób w jaki autorzy gry je odwzorowali bardzo dobrze sprawdza się w domowym curlingu. Plastikowe kamienie mają w środku ciężką metalową kulkę, która nadaje im w czasie ruchu efekt bardzo podobny do tego, jaki prawdopodobnie powstaje przy poruszaniu się kamiennych czajników po lodzie.
W grze mogą brać udział dwie osoby, które będą puszczały cztery swoje kamienie lub możemy podejść do tematu profesjonalnie i rozegrać prawdziwy drużynowy mecz, w której swoje miejsce znajdzie aż osiem osób – w drużynie: Otwierający, Drugi, Trzeci i Czwarty. Osoby poważnie podchodzące do gier mogą wyznaczyć spośród grających swojego kapitana (tzw. skip), który będzie decydował o strategii drużyny. Wprawdzie jest to gra imprezowa, ale bywałem na różnych imprezach, więc warto i to mieć na uwadze…
W domowym Curlingu przewidziano dwa warianty rozgrywki. Możemy zwyczajnie na przemian puszczać kamienie lub zastosować wariant profesjonalny (prawdziwe zasady – stosowanie strażników, czyli pierwszych kamieni, których nie można wybić ze specjalnej strefy na lodzie). Gra w każdym przypadku jest tak samo przyjemna, więc spokojnie można dobrać wariant w zależności od grających, bez obawy, że coś się straci z przyjemności płynącej z zabawy.
W grze oczywiście musimy zdobywać punkty i tutaj stosujemy zasady stosowane w prawdziwym curlingu. Maksymalnie w ciągu 8 tur możemy zdobyć 4 punkty (w prawdziwym curlingu, 8 ponieważ używamy 8 kamieni), ale taka sytuacja jest raczej mało prawdopodobna. Punkty zdobędziemy dzięki umieszczeniu własnych kamieni jak najbliżej środka specjalnego pola narysowanego na końcu lodowiska, tzw. domu.
Curling jest bardzo przyjemną zręcznościową grą imprezową, która bardzo dobrze sprawdzi się też w czasie zwykłego domowego wieczoru. Do tej pory męczyliśmy hoketa, ale teraz już wiem, że Curling na pewno pozostanie z nami na dłużej, właśnie ze względu na większą liczbę osób, która może się przy nim bawić. Może to i jest zabawka, ale jej wykonanie wywołuje w grających tę szczyptę emocji, która wiąże się z prawdziwym sportem. W czasie zabawy przestajemy widzieć tylko plastik, ale mamy przed oczami lód, linie spalonego, jest dom, strategie związane z właściwym ustawieniem strażników, próby wybicia kamieni przeciwnika i poczucie siły jaka drzemie w hammerze (ostatni, decydujący kamień), który właściwie puszczony może, podobnie jak to jest w rzeczywistości, zmienić sytuację na lodzie.
Curling polecam każdemu, kto lubi ten rodzaj gier, a pozostałym współczuję, że nie odczuwają radości płynących z takiej formy zabawy. Jeżeli zmienicie zdanie, to Curling może okazać się dla Was strzałem w dom, tzn. w dziesiątkę.
Postanowiłem zrobić mały eksperyment i nagrałem powyższą recenzję w wersji audio. Co sądzicie o takim rozwiązaniu, ma ono sens? Wystarczy sam plik mp3 do pobrania, czy publikować to też na platformie mixcloud.com? Będę wdzięczny za komentarze :)
Informacje na temat zasad curlingu zaczerpnąłem ze strony http://pl.wikipedia.org/wiki/Curling.











Piszesz o planowaniu gry. Czy to oznacza, że można tak pchnąć kamień, żeby ominąć strażnika i stanąć za nim? Jaki ma się wpływ na te kamienie?
Przydałoby się jakieś wideo z rozgrywki, bo wierzyć mi się nie chce, że to coś więcej niż „pchanie do celu”.
(Z Curlingu często się kpi, gdy widzi się ludzi z miotłami na lodzie. Żartuje ten, co żadnego meczu nie widział.)
Ominięcie kamienia bez miotły, która nada kierunek raczej się nie zrobi? Mylę się? Nie oczekuj od tego wersji 1:1 prawdziwego curlingu. Planować możemy jak ustawimy swoich strażników lub jak wykorzystamy hammera. Ale bądźmy szczerzy, to jest przede wszystkim zabawa, ale nam w domu coś tam wychodziło i zaiskrzyło.
Ten filmik (http://www.youtube.com/watch?v=4FEc_25NyxM) pokazuje, że trochę można. Czy to jest wersja taka, jak Egmontu?
Oczywiście zawijanie kamienia nie wchodzi w grę, ale pchnięcie wykonuje się z całej szerokości toru, więc trochę planowania można wycisnąć. Czy jednak nie?
(I tak chyba sobie sprawię.)
Dzięki za filmik! Zainspirowało mnie to do włożenia „planszy” w ramkę i zrobienie takiego czegoś w domu.
Kamienie są takie same jak w tej wersji (widać to zresztą na zdjęciach), ale plansza jest inna, co zresztą też widać :) Nie wiem, czego dokładnie oczekujesz od tego Curlingu, ale my wyglądaliśmy tak samo jak ci kolesie an filmie w czasie gry – niby zabawa, ale wygrać się chciało i w pewnym momencie kombinowanie się zaczyna ;)
Nie oczekuję, że to prawdziwy curling, ale chyba niesłusznie założyłem, że będzie to trochę jak pstrykanie do celu (czego ani nie umiem, ani celowości nie widzę). Tutaj parę razy tym facetom tworzy się taki układ, który jeden próbuje rozbić, a drugi go broni. Tyle wystarczy, żeby się pobawić. I widać, że te kamienie suną po planszy – szoker!!!
Przecież nie napisałem, że to pstrykanie, bo wtedy, to i dal mnie byłby to curling tylko jakiś klon kapsli. Tak, one suną po planszy.
A bo nadal jestem w szoku, że istnieje coś takiego i działa. Ale już wierzę, że działa.
Gdybym był małostkowym, to bym się obraził, że mi nie wierzysz od razu ;)
A boś mnie zaskoczył tym curlingiem. Już wszystko miałem poukładane i budżet na listopad policzony. Może podświadoma obrona przed wydatkiem?
Kwestie finansowe w naszym hobby są dla mnie wytłumaczeniem na wszystko :)
Też myślałam o ramce. Dodałaby trochę więcej możliwości taktycznych dzięki odbiciom od ramki. Narzekać jednak nie ma co – fajna zręcznościowa gra
Ale w curlingu jak kamien dotknie ściany to wypada
O fakt, home rules zrobiłam ;)
Panowie gra super a mijanie kamieni ja temu zaradziłem w prosty sposób wystarczy pod planszę po bokach podłożyć 2 cienkie paski tekturki i gra nabiera nowej jakości teraz można w sposób precyzyjny mijać kamienie przeciwnika super polecam