Wpisy

Przed premierą: „Potwory z Tokio: Doładowanie”. Wielki powrót niszczycieli Tokio

Potwory w Tokio„, gra która przywróciła wiarę w kości. Gra, która potrafiła nad jednym stołem połączyć nie tylko graczy o różnych gustach, ale i doświadczeniu. Wszyscy o niej mówili i świetnie się bawili wcielając się w nie tylko gigantyczne, ale i dziwne monstra. Jednak nad tytułem od jakiegoś czasu zaczyna pojawiać się mgła zapomnienia. To najgorsze co może spotkać gry, ale dzisiaj przy natłoku nowych tytułów nie jest to czymś niezwykłym. W takiej sytuacji każdy specjalista od planszówkowego PR powie jedno: potrzebny dodatek! I tak słowo stało się ciałem i na polski rynek wkracza rodzime wydanie dodatku „Power Up”. Dzięki „Doładowaniu” potwory ewoluowały i wracają do swojego ulubionego zajęcia – niszczenia Tokio.

Czytaj więcej

Tikal. Odkrywamy tajemnice Majów.

To jest tytuł, który obok „Ticket to Ride” i „Osadników z Catanu” pamiętam od zawsze. I tak sobie myślę, że to trochę straszne, skoro ja to tak pamiętam, bo „Tikal” ma już 16 lat, a ja trochę latek w te planszówki już gram. Mam jednak nadzieję, że starzeć się będę tak samo z klasą jak ten tytuł.

Czytaj więcej

Duuuszki łączą pokolenia

Bardzo się cieszę, że gry planszowe wciąż potrafią mnie zaskoczyć. I nie chodzi tu tylko o zasady i mechanizmy je napędzające. To, co mnie szczególnie do nich przyciągało to czynnik ludzki, który patrząc w kontekście dzisiejszych czasów, przyczynił się w bardzo dużym stopniu na ich rozwój i ogólny odbiór naszego hobby. Co pewien czas pojawiają się tytuły potrafiące zatrzeć granice wieku pomiędzy graczami i ta ponadpokoleniowość staje się łącznikiem szczególnie wartym podkreślenia. Tak właśnie jest z grami z serii Duuuszki, które bawią zarówno małych, jak i dużych.

Czytaj więcej

„Moja praca polega na wydawaniu gier i na tym się skupiam” – wywiad z Jarkiem Basałygą

Informacja o transferze Jarka Basałygi i jego przejściu z FoxGames do Trefla zelektryzowała nasze środowisko na równi z jego wcześniejszym opuszczeniem Egmontu. Zapewne nie tylko dla mnie jest to osoba, która bezpośrednio jest odpowiedzialna za rozkwit naszego hobby, jaki możemy obserwować w ostatnich latach. Nie byłbym sobą, gdybym nie poprosił Jarka o skomentowanie tej sytuacji. Oczywiście rozmawiamy nie tylko o tym, bo korzystając z okazji postanowiłem zadać mu kilka pytań, które już kiedyś spisałem sobie na tego typu okazję.

Czytaj więcej

Curling w domu. Nie tylko dla tych, którzy mieszkają w igloo.

Nie jestem fanem zimy i zimowych sportów, ale jest jedna dyscyplina, która potrafi mnie prawie że zahipnotyzować w czasie telewizyjnych transmisji. Puszczanie kamiennych „bączków” po lodzie, rozgrzewanie lodu miotełkami przed sunącym pociskiem i obserwowanie jak podąża on do celu ma w sobie coś z dalekowschodniego misterium. Tak, curling jest sportem dziwnym, ale i fascynującym. Wszystkiego się spodziewałem, ale że zagram w niego na własnym stole, to raczej nigdy nie przyszło mi do głowy.

A jednak, Egmont postanowił zaskoczyć chyba nie tylko mnie. Ich najnowsza gra Curling sprawi, że każdy z nas będzie mógł poczuć urok tego szkockiego sportu.

Czytaj więcej

Potwory w wielkim mieście

W świecie wykreowanym na podstawie fabuł wziętych z filmów, chęć zamieszkania, w którymś z dużych miast można potraktować jako wyrok śmierci podpisany na własne życzenie. O ile miasta europejskie lub amerykańskie są wytrwale wysadzane, zatapiane lub poddawane działaniu ekstremalnych czynników atmosferycznych lub pozaziemskich, to miasta na wschodzie, dla odmiany, nawiedzane są przez różnego rodzaju potwory. Wśród tych ostatnich ulubionym potworzastym placem zabaw jest Tokio.

Czytaj więcej

Szachowe łamanie głowy, gdzie szach mat nie pada, a gracz jest jeden

Są trzy łamigłówki, do których od pierwszego wejrzenia zapałałem sympatią, podpartą chęcią ich posiadania. Jedną z nich jest Solitairy Chess, które w Polsce niedługo wyda wydawnictwo Egmont jako Szachy solo. Wprawdzie większość gier z serii Thinkfun potrafi przyciągnąć do siebie spore rzesze fanów, ale ta jest wyjątkowa, bo nawiązuje do królewskiej gry – Szachów.

Czytaj więcej

Grand Prix. Ostatnia prosta, czyli bolidem F1 po stole

Nie licząc chwil kiedy, jak zapewne każdy z nas, oglądam piłkę nożną podczas Mistrzostw Świata lub Europy jedynym sportem, którym się interesuję i który oglądam w TV są wyścigi Formuły 1. Dla jednych jest to bezsensowne „jeżdżenie w kółko”, a dla mnie dobrze działające sportowe widowisko, w którym dostajemy najnowocześniejszą technologię, rywalizację oraz wielkie emocje. Czy można wymagać czegoś więcej od sportu w XXI wieku?

Kiedy wydawnictwo Egmont zapowiedziało wydanie nowej wersji gry Formula Motor Racing (1995), której autorem jest nie kto inny jak sam Reiner Knizia, to od razu wiedziałem, że muszę w nią zagrać. Zapraszam do przeczytania moich wrażeń z wersji przedprodukcyjnej „Grand Prix. Ostatnia prosta”, w którą miałem okazję zagrać dzięki wydawnictwu Egmont.

Czytaj więcej