Grand Prix. Ostatnia prosta, czyli bolidem F1 po stole

Nie licząc chwil kiedy, jak zapewne każdy z nas, oglądam piłkę nożną podczas Mistrzostw Świata lub Europy jedynym sportem, którym się interesuję i który oglądam w TV są wyścigi Formuły 1. Dla jednych jest to bezsensowne „jeżdżenie w kółko”, a dla mnie dobrze działające sportowe widowisko, w którym dostajemy najnowocześniejszą technologię, rywalizację oraz wielkie emocje. Czy można wymagać czegoś więcej od sportu w XXI wieku?

Kiedy wydawnictwo Egmont zapowiedziało wydanie nowej wersji gry Formula Motor Racing (1995), której autorem jest nie kto inny jak sam Reiner Knizia, to od razu wiedziałem, że muszę w nią zagrać. Zapraszam do przeczytania moich wrażeń z wersji przedprodukcyjnej „Grand Prix. Ostatnia prosta”, w którą miałem okazję zagrać dzięki wydawnictwu Egmont.

Wprawdzie moja ocena opiera się na nieostatecznej wersji gry, to jednak już wiem jak wyglądają grafiki, które pojawią się w jej wersji sklepowej. Za nową oprawę graficzną odpowiada Mariusz Gandzel, który współpracuje m.in. z wydawnictwem Fantasy Flight Games oraz polskim Portalem, dlatego o jakość artystycznych doznań nie musimy się martwić. Przedstawiona na kartach dynamika wyścigów jest bardzo realistyczna, a bolidy aż „ociekają prędkością”. Znając klasę wykonania innych gier Egmontu, to spokojnie już teraz mogę zaryzykować i napisać, że pod względem wizualnym wydanie to zadowoli zapewne każdego, zarówno jeżeli chodzi o jakość komponentów, wspomnianą oprawę graficzną, jak i kompaktowe pudełko z klimatyczną okładką pokonującego metę bolidu F1.

Na zdjęciach poniżej widać już elementy z wersji sklepowej. Poprosiłem o nie wydawnictwo, ponieważ skoro gra jest już wydrukowana, to lepiej oglądać jej gotowe komponenty niż ich wersje testowe.

Po wstępie i zobowiązującym tytule gry nie będzie dla Was dużym zaskoczeniem jeżeli napiszę, że tematem gry są wyścigi Formuły 1. Na starcie stanie aż 6 zespołów dysponujących dwoma maszynami w jednym kolorze. W wariancie 4-6 osobowym będziemy kierowali jednym zespołem, a w przypadku gry 2-3 osobowej pokierujemy losem dwóch zespołów, czyli każdy z graczy będzie posiadał 4 bolidy. Układ bolidów w szyku startowym (ustawiamy je w rzędzie) jest za każdym razem losowy, więc problem jego powtarzalności jest znikomy. Kierowanie bolidami polega na przemieszczaniu ich do przodu lub do tyłu zagrywając jedną z pięciu kart z ręki. W kilku określonych przez karty przypadkach do akcji wkroczy dodatkowo dwunastościenna kość (K12), która zadecyduje o losie naszego kierowcy. Po zakończonym wyścigu pierwsze 6 miejsc zostanie nagrodzone punktami (10 – 1 pkt. w zależności od miejsca), a zespół z największą liczbą punktów wygrywa. Niestety sławnego szampana nie dostaniemy w komplecie, więc pozostaje nam tylko wyobraźnia wzmocniona radością wygranej.

Do dyspozycji dostaniemy 54 kart akcji, które oprócz oznaczenia koloru bolidu, na jaki dana karta działa (6 kolorów oraz dodatkowy kolor uniwersalny), posiadają również swoje specjalne właściwości. Nazwy kart bardzo dobrze oddają klimat wyścigów F1 i pozwalają nam poczuć dynamikę i emocje ścigania się.

Jak przystało na wyścigi najwięcej będzie kart Wyprzedzania (2-4 pola do przodu), działają one nie tylko na bolid,  na który zagrano kartę, ale również na bolid bezpośrednio za nim – jak to bywa w prawdziwych wyścigach, na wyprzedzaniu korzysta również czasami zawodnik będący za bolidem wyprzedzającym.  Należy jednak uważać, żeby brawurowa jazda nie skończyła się Utratą sterowności, ponieważ w takim wypadku będziemy musieli cofnąć się o określoną liczbę miejsc (1-3). Formuła to nie jest sport dla grzecznych chłopców, tutaj jeżdżą tylko najtwardsi zawodnicy i walka nie jest im obca. Mój faworyt Lewis Hamilton pokazał nie raz, że czasami trzeba zaryzykować, żeby wygrać i nie można cały czas stosować asekuracyjnej jazdy podporządkowanej bezpieczeństwu na torze. Tak samo i my musimy czasami Ryzykownie wejść w zakręt, dzięki czemu albo uzyskamy lepsze miejsce, albo niestety wyjedziemy z trasy i znajdziemy się na ostatnim miejscu. Zakręty to nie jedyny problem, z jakim musi borykać się kierowca F1, który nie istniałby bez swojego bolidu. Nawet tak nowoczesny samochód potrafi jednak odmówić posłuszeństwa podczas np. Ryzykownego przyśpieszenia (udane wyprzedzenia lub „awaria silnika” i wyeliminowanie bolidu z gry) lub w czasie jazdy, kiedy Problemy ze skrzynią biegów dają o sobie znać (może to spowodować spadek na koniec stawki). Ci ostatni nie są tak od razu pozbawieni szans na zajęcie punktowanej pozycji, ponieważ ich Pogoń za czołówką zostaje nagrodzona lepszym miejsce w peletonie. Oczywiście co to by były za emocje bez rywalizacji ekip mechaników? Pit Stop musi być, a od tego czy nasza ekipa pokaże klasę zależy czy pozostanie na swojej pozycji, czy jednak zostanie wyprzedzony. Niestety nawet najlepszym kierowcom zdarzają się pomyłki, które przy tak wielkich prędkościach, jakie osiągają bolidy F1 nierzadko kończą się Uderzeniem w bandę (wyeliminowanie bolidu ) lub Zderzeniem (2 bolidy zostają wyeliminowane).

Wszystkie karty akcji oprócz WyprzedzaniaUtraty sterownościPogoni za czołówką wymagają rzutu kością, a wynik akcji uzależniony jest od tego, w jakim zakresie mieści się wynik tego rzutu. Jeżeli uważacie, że to jest zbyt losowe to pomyślcie jak muszą się czuć szefowie tegorocznych ekip F1, dla których prawie każdy wyścig dzięki „nieprzewidywalnym” mieszankom gumy w oponach firmy Pirelli jest niewiadomą. To jest sport i tutaj niczego nie można sobie do końca zaplanować, a walka z losem jest na stałe wpisana w każdą sportową dyscyplinę.

W Grand Prix cały czas coś się dzieje i ta dynamika rozgrywki nie wybacza zagapienia się w czasie gry. Jedna dobrze zagrana karta potrafi zmienić kolejność stawki i wpłynąć na zaplanowane ruchy innych graczy, a planować tutaj – mimo wszystko – można, a nawet trzeba. Na przykład, czasami warto lekko przyhamować, żeby później móc wyprzedzić przeciwnika jadąc za samochodem nie biorącym bezpośrednio udziału w walce (nie grający kolor) lub wykorzystać Pogoń za czołówką i wyskoczyć do przodu. Ważne jest też dobre planowanie swojej ręki, aby nie zablokować jej kartami/kolorami, które poprawią jedynie pozycje naszych przeciwników.

Oprócz dynamicznej rozgrywki dostaniemy również jej kilka wariantów. Obok standardowego mamy jeszcze opcję gry w wariancie „Ostatnia Prosta” (nie wiemy dokładnie kiedy zakończy się gra – standardowo kończy się ona z końcem tali dobieranych kart) lub w wariancie dla 2 graczy (jeden kolor drużyny jest ukryty dla przeciwnika). Ale chyba najfajniejszy dla fana Formuły 1 jest wariant „Sezon wyścigowy”, w którym wygrywa gracz, który osiągnął najlepszy wynik podczas całego sezonu.

W odróżnieniu od dużej liczby innych gier Knizii w Grand Prix nie odczujemy mocnego oderwania mechaniki gry od jej tematyki. Oczywiście jeżeli ktoś by się uparł to zawsze można by było z tego zrobić grę o konstruowaniu składu pociągu na bocznicy przez kolejarzy zombie lub o budowaniu magicznej wieży przez groźne Giny, ale zarówno mechanika przestawiania bolidów, jak i treść oraz właściwości kart sprawnie oddają klimat związany z wyścigami Formuły 1.

Grand Prix: Ostatnia prosta to bardzo dobra gra rodzinna. Od gier tego typu oczekuję dobrej zabawy zarówno dla starszych, jak i młodszych graczy, mechaniki, która z jednej strony pozwala na wysiłek umysłowy, ale z drugiej jest ona na tyle mało skomplikowana, że zachęca do rozegrania kolejnych rozgrywek oraz dynamiki i emocji, które sprawiają, że gra się nie dłuży. To wszystko dostałem grając w Grand Prix, a radość z kierowania bolidami ze stajni Mercedesa, Ferrari lub MacLarena i  wyprzedzania oraz eliminacji moich przeciwników umila czas oczekiwania na kolejny wyścig Formuły 1.