Qin na iPadzie, czyli elektronicznie nie znaczy bez ducha

Do tej pory idealnymi konwersjami gier planszowych na urządzenia z systemem iOS były dla mnie Neuroshima Hex (ta konwersja to klasa sama w sobie), Forbidden Island oraz Elder Sign. Po tegorocznych targach w Essen do czołówki dołączyła gra Qin. Dlaczego po targach gier planszowych w moich zbiorach pojawiła się elektroniczna gra? Ponieważ autorzy (wydawca tradycyjny i studio programistyczne – Elately Ltd.) postanowili wypromować najnowszą grę, której autorem Reinera Knizia, właśnie tak – jako jednoczesną premierę dwóch rodzajów tej samej gry, czyli elektroniczną i tradycyjną.

Nie jest to w prawdzie pierwsza tego typu akcja bo już w tamtym roku z tego co pamiętam podobnie była wydana gra Michaela Schachta Gold, ale i tak informacja ta zrobiła wrażenie nie tylko na mnie. Kim jest autor gry nie ma trzeba nikomu mówić skupię się wiec na samej konwersji.

Autorzy postanowili nam oddać prawie idealną elektroniczną wersję planszówki. Czuć to już w chwili uruchamiania aplikacji kiedy otwierające się pudełko gry ma lekko przetarte narożniki – niby nic, ale klimat trzyma. Tradycyjnie wygląda też główne menu, gdzie na stole rozrzucone są i pomieszane typowe elementy gry związane z aplikacją wraz z planszą, instrukcja i widocznym pudełkiem. Wygląda to bardzo „normalnie”, bez zbędnego wydziwiania i kombinowania, a przy zachowaniu grafiki i wyglądu elementów z wydania pudełkowego otrzymujemy prawie całkowite cyfrowe odwzorowanie planszówki.

Do wyboru mamy cztery poziomy trudności sztucznych przeciwników, ale możemy również grać z innymi graczami poprzez Game Center lub na jednym urządzeniu. Ta ostatni sposób jest trochę kłopotliwy bo trzeb sobie przekazywać iPada ponieważ wykładane elementy są niewidoczne dla przeciwnika, ale można się do tego przyzwyczaić. Jeżeli znudzi się nam pierwsza plansza (Bird) możemy swoich sił spróbować na drugiej (Lion), która ze względu na swoją budowę stanowi zupełnie inny wyzwanie w porównaniu z pierwszą. Zasady gry są banalnie proste – dosłownie 4 główne zasady (instrukcja), ale możliwości kombinowania są pomimo tej łatwości bardzo duże. Tutaj po raz kolejny widać geniusz Knizi. Jest to zamaskowana w „wschodnie klimaty podboju” gra logiczna, ale istniejąca w niej negatywna interakcja, czyni z niej grę nie tylko dla wielbicieli matematycznego główkowania. Niestety jak to bywa u Knizi fabuła nie ma się nijak do mechaniki, ale przyjemne wyglądająca plansza i żetony oraz miła dla ucha chińska muzyka w tle sprawdza się bardzo dobrze.

Jeżeli macie iPada i lubicie gry Knizi to kupujcie w ciemno. Może cena  w stosunku do innych gier z App Store nie jest niska, ale w porwaniu z wersją tradycyjna (około 100 zł) jest ona bardzo zachęcająca, a w dodatku ta konwersja w prawie 100% ją zastąpi.