Przed premierą: Poprzez wieki (Tides of Time). Mikrogra o makro możliwościach.

Mikrogry cenię  z dwóch powodów. Po pierwsze, trzeba wymyślić naprawdę dobrą mechanikę, żeby przy pomocy małej liczby komponentów przyciągnąć do niej graczy. Tutaj nie uda się ukryć jej braków pod piękną grafiką lub bogactwem komponentów. Lubię je również za ich definicyjne wymiary, które doceniam podczas wyjazdów, a szczególnie tych z plecakiem. W takich warunkach mikrogra, to idealny kandydat do wspólnego podróżowania. Dlatego kiedy dowiedziałem się od Ignacego Trzewiczka, że będzie wydawał taką grę, to od razu wiedziałem, że muszę zagrać w „Poprzez wieki” („Tides of Time”). Tym bardziej, że jest to gra dwuosobowa, a takie są mi szczególnie bliskie ze względu skład osobowy w jakim najczęściej gram.

 

Zainteresowanym mikrogrami polecam moje wcześniejsze teksty
na temat gier R i Strife: Legacy of the Eternals.

 

Jeżeli chodzi o jakość wykonania gry i jej oprawę graficzną, to na zdjęciach widać tylko jej prototyp, który otrzymałem jakiś czas temu. Produkcyjna wersja będzie miała na pewno tego samego formatu karty, takie jak w grze Dixit oraz klimatyczną grafikę. Nie spodziewaj się tu jednak cudów, bo klimatu w grze będzie mało i na porywającą fabułę nie masz co liczyć. Wprawdzie jest powiedziane, że budujemy naszą cywilizację, ale z praktyki wiem, że bardzo szybko zaczniesz na karty patrzeć tylko jak na nośnik informacji, a nie element fabuły. Na szczęście w tego typu grach nie jest ona potrzebna i spokojnie możemy się bez niej obejść. Tutaj ważna jest mechanika, a ta sprawdza się bardzo dobrze.

Uwaga: opisane poniżej zasady dotyczą wersji rozwojowej (prototypu). Z tego co wiem, to kilka kart będzie miało w wersji pudełkowej zmienione warunki punktowania, ale ogólne zasady gry pozostaną takie same.

„Poprzez wieki” składa się tylko z osiemnastu kart, ale w przypadku tego typu gry nie powinno to nikogo dziwić. Na każdej karcie widoczny jest symbol (jeden z pięciu) oraz opis warunku jaki należy spełnić, żeby zdobyć z tej karty punkty.  Gra trwa trzy rundy i praktycznie każda z nich jest taka sama.

(Edycja) Na prośbę wydawnictwa musiałem usunąć wszystkie zdjęcia prototypu.

Na początku masz pięć kart. Wykładasz zasłoniętą jedną z nich jednocześnie z przeciwnikiem, tak że nie widzi on co wybrałeś. Ujawniasz ją i kładziesz przed sobą. Następnie zamieniasz się z nim pozostałymi kartami i ponownie w taki sam sposób wykładasz kolejną kartę. Kiedy wszystkie karty znajdą się na stole następuje faza punktacji. Pod koniec rundy jedną spośród pięciu wyłożonych kart wykładasz widoczną stroną przed sobą (jest tzw. relikt czasu – pozostaje on na stole końca gry), jedną kartę odrzucasz i dobierasz dwie karty, tak aby mieć ich ponownie pięć na ręku. Na początku trzeciej tury będziesz miał już przed sobą dwa relikty czasu. Na koniec sumuje się punkty z trzech rund i wyłania zwycięzcę. Proste.

Faza punktacji jest najważniejszym elementem potyczki. Punkty otrzymujesz za spełnienie warunku widocznego na twoich wyłożonych kartach i bierzesz przy tym pod uwagę symbole, które są na nich widoczne. Warunki rozpatruje się kolejno, karta po karcie.

Punkty będziesz mógł zdobyć za zebranie jak największej liczby symboli jednego typu, za każdy symbol określonego typu, za układ złożony ze wszystkich symboli, ale również za nie posiadanie takiego układu na kartach przed sobą. Punktowane jest też posiadanie trzech symboli jednego rodzaju (ale nie symboli Władzy – Tron), konkretnego układu symboli określonego w warunku oraz za posiadanie większej liczby symboli władzy (Tron) niż symboli Wojska (Wieża).

Są jeszcze trzy karty specjalne: pozwalająca otrzymać punkty za karty, które nie spełniły warunków punktujących, umożliwiająca wygrywanie remisów oraz karta działająca jako dowolny symbol.

Gra nie pretenduje do miana ciężkiej gry strategicznej, ale pomimo małej liczby komponentów nie jest ona lekką gierką. Wymaga przemyślenia swoich decyzji, a co najważniejsze, skupienia się nad ruchami drugiego gracza. Zapomnij tutaj o układaniu pasjansa. Na podstawie znanych kart musisz przewidzieć ruchy przeciwnika. Wszystkie biorące udział w rundzie karty są przecież po pierwszej wymianie już znane, a relikt/relikty są dodatkową pomocą przy ocenie jego strategii. W praktyce nie wygląda to jednak tak łatwo, tym bardziej, że nie należy się skupiać tylko na przeciwniku. Trzeba przecież go jeszcze oszukać i zarobić punkty samemu. Niestety oponent ma taki sam zestaw narzędzi i na pewno wykorzysta je przeciwko tobie.

Rozgrywka jest dynamiczna, a w połączeniu z łatwymi zasadami otrzymujemy tytuł, który ma szansę spodobać się każdemu. Mamy tu zarówno elementy strategiczne (relikty), jak również taktyczne związane z decyzjami dotyczącymi wyboru kart podczas rund. Pełna wiedza na temat kart tylko z pozoru ułatwia nasze wybory, bo przeciwnik wie dokładnie tyle samo co ty.

Co ciekawe, ta niepozorna gra sprawdza się zadziwiająco dobrze również jako pełnowartościowy tytuł, a nie tylko jako przerywnik pomiędzy większymi grami. Dzieje się to za sprawą braku schematyczności oraz dzięki wspomnianej dynamice, które sprawiają, że rozegranie kilku partii nie jest nudne, a tym samym zniechęcające.

Jeżeli lubisz gry, w których od początku gracze znają swoje możliwości, a mimo to są w stanie siebie zaskoczyć, a do tego nie stronisz od blefu i konfrontacji, to „Poprzez wieki” wydaje się grą stworzoną dla ciebie. Wspólnie podróżującym parom polecam ją tym bardziej – mała, ciekawa, idealna.

poprzez-wieki