Wpisy

„7 Cudów Świata: Pojedynek”. 7C na dwie głowy

7 Cudów Świata” to gra, którą z Monią bardzo lubimy, ale gramy w nią bardzo rzadko. Niestety wersja dla dwóch osób w żaden sposób nie oddaje emocji i doznań jakie towarzyszą tej grze w większej grupie. Pojawiały się kolejne dodatki, a my wciąż musieliśmy obchodzić się smakiem na przemian z lekturą ich recenzji. Aż któregoś dnia do internetu przeciekła informacja, że Antoine Bauza do spółki z Bruno Cathalą pracują nad dwuosobową wersją „7 Cudów Świata”. Gdy chwilę później wydawnictwo Rebel ogłosiło, że wyda jej polską wersję to ucieszyłem się jak dziecko. Są gry, które jeszcze przed premierą wiem, że muszę mieć i „7 Cudów Świata: Pojedynek” była właśnie jedną z nich. Pomyliłem się tylko raz, ale zdecydowanie nie w tym przypadku.

Czytaj dalej

Patchwork. Szycie na cztery ręce

W tym roku doczekamy się kolejnej małej, dwuosobowej gry od Uwe Rosenberga, ale w naszym domu wciąż króluje jego ubiegłoroczny hit, który prawdopodobnie już na zawsze zagości na górze naszej listy ulubionych dwuosobówek. Rosenberg „Patchworkiem” ponownie zaskoczył swoich fanów, udowadniając, że jako autor czuje się dobrze nie tylko w ciężkich grach ekonomicznych. Ja jestem jego oddanych fanem, ale kiedy przeczytasz poniższy tekst, to zobaczysz że trudno nim nie być, bo „Patchwork” (wydany w Polsce przez wydawnictwo Rebel) zdecydowanie to ułatwia.

Czytaj dalej

Szalona misja. Szalona zabawa flamastrem

Lubię gry, które mnie zaskakują i są jak filmowe „forrestowe pudełka z czekoladkami”. Kiedy pierwszy raz przeczytałem zapowiedzi wydawnictwa REBEL, dotyczące wydania polskiej wersji gry „Loony Quest„, nie do końca rozumiałem entuzjazm związany z tym tytułem. Gdy jednak zobaczyłem ją w akcji, to już wiedziałem, że jednak się myliłem. „Szalona misja” jest grą, która musi znaleźć się na półce każdego miłośnika gier rodzinno-imprezowych.

Czytaj dalej

Dodatki do „Pór roku”, które musisz mieć

Pory roku” („Seasons”) mają pecha. Nie wiem czy to wina bajecznej grafiki, która nie kojarzy się z poważną grą „nie dla dzieci”, czy może problem z datą premiery i gra powinna się ukazać rok lub dwa wcześniej, w każdym razie zawsze jest ulokowana gdzieś z tyłu, za innymi znaczącymi tytułami. A to wielka krzywda dla tej gry, bo to jest jedna z lepszych karcianek w jakie grałem. Do takich tytułów dodatki nabywa się bez zastanowienia. Na pewno szybko się zwrócą. Czytaj dalej

„Cardline: Zwierzęta”. Mała puszka, duża wiedza i zabawa.

Kiedy przychodzi do mnie rodzina lub niegrający na co dzień przyjaciele, potrzebuję gier, które bez chwili wahania mogę wyjąć na stół. Gdybym takich nie miał, to widok regału zawalonego różnymi pudełkami byłby w ich oczach tylko niepotrzebną stertą kartonu, drewna i plastiku – po co to kupować, zbierać gry, jak nie we wszystko można zagrać. Nie siedzącym w temacie osobom, trudno wytłumaczyć, że nie każda planszówka jest dla każdego. Na szczęście w takich sytuacjach można mieć pod ręką gry z serii Cardline.

Czytaj dalej