Wpisy

Terraformacja Marsa. Hellas i Elysium czekają na nowych pionierów

Ostatnio najczęściej na naszym stole ląduje „Terraformacja Marsa„, która wspólnie z „Great Western Trail” skradła nasze planszówkowe serca. W zasadzie gdybym dołożył do tego „Cywilizację: Poprzez wieki”, „Agricolę” i pierwotny „51. Stan”, to już bym mógł spokojnie udać się na bezludną wyspę wraz z moją (uwaga!) żoną Moniką (tak, tak, na wieki oficjalnie razem) i na pewno byśmy nie zaznali nudy i stagnacji w tych mało przyjemnych okolicznościach przyrody. Wprawdzie o „Terraformacji Marsa” na blogu nic nie napisałem, ale tyle razy o niej mówiłem podczas Rozmów.ZP, a w sumie też sporo tego na innych blogach ZnadPlanszy.pl znajdziesz, że chyba nie muszę nic więcej do tego dokładać. Warto natomiast, przynajmniej nawet z powodów kronikarskich, wspomnieć o pierwszym dodatku do tego genialnego tytułu, czyli „Hellas i Elysium„. Jest to wprawdzie tylko plansza, ale wystarczy kilka rozgrywek, żeby poczuć świeżą krew, która popłynęła w żyłach dobrze już nam znanej ulubienicy. Mhh, troszkę to zabrzmiało jak wpis z pamiętnika doktora Frankensteina, ale obiecuję, że dalej będzie już o grach.    Czytaj dalej

Unlock! Czy kupić grę jednorazową? Sprawdzam

Unlock!” to jedna z tych gier, która podobnie jak „Pandemic: Legacy” i „T.I.M.E Stories”, jeszcze przed premierą stanie się źródłem niejednej dyskusji nad sensem kupowania gier jednorazowych, gier w które zagra się raz i w zasadzie można je potem spokojnie wrzucić na dno szafy i zapomnieć. Ale zanim zadamy sobie to tytułowe pytanie, to wpierw zobacz czym właściwe jest, a raczej czym będzie, „Unlock!”.

Czytaj dalej

„Timeline: Polska”. Idealne do domu i do szkoły

W zasadzie każda gra planszowa czegoś może nas nauczyć. Począwszy od radzenia sobie z przegraną, przez wyrabianie w sobie zmysłu ekonomicznego, a na strategicznym myśleniu skończywszy. Mało jest jednak tytułów, które faktycznie przekazują nam konkretna wiedzę. Jedną z takich gier jest wydane właśnie przez wydawnictwo Rebel „Timeline: Polska”. Jej zawartość merytoryczna to 100% wiedza, którą należy posiadać, bo historię własnego kraju znać trzeba, a tym bardziej podaną w tak atrakcyjnej formie.

Czytaj dalej

„Via Nebula”. Ekonomicznie na poziomie rodzinnym? Tak, to działa

Martin Wallace już dawno przestał być autorem jedynie ciężkich gier ekonomicznych. Spora grupa fanów ma mu to za złe i niezłomnie stara się zdyskredytować jego produkcje skierowane bardziej do rodzinnych graczy, ale wciąż pozostające na tyle niebanalne i ciekawe, żeby nie nudzić bardziej zaawansowanych miłośników gier planszowych. Mam nadzieję, że posiadasz bardziej otwarty umysł i rozumiesz, że nie wszystkie gry muszą się każdemu podobać, że autor nie musi tworzyć tylko dla jednej grupy odbiorców i że życie nie polega na obrzydzaniu czegoś innym tylko z powodu, że komuś się to nie podoba. Takie podejście sprawdza się nie tylko w przypadku gier i na pewno zmniejsza poziom negatywnej energii w naszej i tak nerwowej codzienności.

Czytaj dalej

„Klub Utracjuszy”. Gdy przegrana jest wygraną

Nie zrozum mnie źle. Nie narzekam na ogromną liczbę wydawanych w ostatnich latach gier, ale żal mi gier, które przez to cierpią. Są to gry bardzo dobre, które mają trochę pecha, gdy trafiając na rynek, z różnych powodów są szybko zapominane lub pomijane podczas przeglądania ofert sklepów. Nie do końca wiem co na to wpływa, ale już niejeden tytuł z tego powodu poszedł w zapomnienie. Jednym z nich jest ubiegłoroczna kontynuacja dobrze przyjętej „Ostatniej woli”, która postanowiła pójść dalej w kontekście swojej oryginalnej mechaniki i teraz za sprawą „Klubu Utracjuszy” można nie tylko trwonić majątek, ale również dobrowolnie na różne sposoby szargać swoje imię. Tematyka jak widać intrygująca, ale to nie jedyne atuty tej gry.

Czytaj dalej