Hall of Games 2014: ExoPlanets – nowa gra z wydawnictwa Board&Dice [audio]

To co najbardziej cenię w ekipie Board&Dice, to ich zapał i zaangażowanie w to co robią. Kiedy pierwszy raz zobaczyłem Filipa Głowacza i Irka Huszczę, promujących ich pierwszą grę Piwne Imperium, nie przepuszczałem, że nasze ścieżki tak szybko się skrzyżują. Najpierw patronat ZnadPlanszy.pl właśnie nad Piwnym Imperium, teraz nad Dice Brewing, a w międzyczasie dużo dyskusji o ich planach i o bieżących pracach nad grami, nad którymi pracują. Chłopaki często podkreślają, że są pozytywnymi wariatami, ale w tym „szaleństwie” jest metoda, bo w ciągu niespełna roku pokazali, że potrafią zaprojektować i wydać gry, do których z przyjemnością się wraca. Gra ExoPlanets, autorstwa Przemka Świerczyńskiego, która zostanie wydana przez Board&Dice z dużym prawdopodobieństwem będzie również tego typu grą.

Czytaj więcej

Hall of Games 2014: Projektowanie gier: Od pomysłu do premiery – warsztaty Michała Oracza [audio]

Wczoraj miałem okazję spędzić dzień na wrocławskim Hall of Games 2014 (14-15 listopada br.), czyli imprezie skupiającej producentów i dystrybutorów gier, sprzętu i akcesoriów związanych z szeroko rozumianą branżą gier. Wprawdzie przez cały czas czuło się, że jest to impreza głównie dotycząca branży gier komputerowych, ale gry planszowe bardzo dobrze sobie radziły i wzbudzały należyte zainteresowanie. Cała impreza wygląda bardzo poważnie zarówno jeżeli chodzi o liczbę odwiedzających, jak i o samo miejsce, w której się ona odbywa. Wrocławska Hali Stulecia bardzo dobrze sprawdza się na tego typu imprezy. Przestronne sale wystawowe i audytoryjne, dużo mniejszych sal oraz hole są wprost stworzone do tego typu imprez, gdzie oprócz samego grania przewidziano w programie miejsce na turnieje, warsztaty i pokazy. Jeżeli ktoś kiedyś pomyśli o polskim odpowiedniku Essen, to Wrocław może spokojnie startować do konkursu o organizację takich targów.

Czytaj więcej

Zamki Szalonego Króla Ludwika. Komnata do komnaty i zbuduje się zamek

Od czasów pierwszego komputerowego Sim City fascynacja grami budowlanymi pozostała we mnie do dziś. Między innymi dlatego też tak bardzo podobała mi się Suburbia, a teraz takie same uczucia wywołuje we mnie kolejna gra tego samego autora – Teda Alspacha, czyli Castles of Mad King Ludwig. Rozumiecie więc skąd moja radość, gdy dowiedziałem się, że Planszóweczka.pl chce wydać tę grę w wersji polskiej jako Zamki Szalonego Króla Ludwika.

Czytaj więcej

Amber route, kiedy legendy mieszają się z historią

Jak mawiają mądrzy ludzie, przez zabawę do poznania wiedzie droga, a gra Amber Route jest dobrym tego przykładem. Dzięki niej poznamy legendarny Bursztynowy szlak, choć nie będzie to dosłownie opowieść znana z lekcji historii. Zresztą, kto tak naprawdę wie co działo się na dawnych, dzikich słowiańskich ziemiach…

Czytaj więcej

Curling w domu. Nie tylko dla tych, którzy mieszkają w igloo.

Nie jestem fanem zimy i zimowych sportów, ale jest jedna dyscyplina, która potrafi mnie prawie że zahipnotyzować w czasie telewizyjnych transmisji. Puszczanie kamiennych „bączków” po lodzie, rozgrzewanie lodu miotełkami przed sunącym pociskiem i obserwowanie jak podąża on do celu ma w sobie coś z dalekowschodniego misterium. Tak, curling jest sportem dziwnym, ale i fascynującym. Wszystkiego się spodziewałem, ale że zagram w niego na własnym stole, to raczej nigdy nie przyszło mi do głowy.

A jednak, Egmont postanowił zaskoczyć chyba nie tylko mnie. Ich najnowsza gra Curling sprawi, że każdy z nas będzie mógł poczuć urok tego szkockiego sportu.

Czytaj więcej

Strife: Legacy of the Eternals. Kiedy wiem wszystko o moim przeciwniku.

W planszówkach również panuje moda i zmienność stylów jest tutaj odczuwalna. Przeżyliśmy fascynację mechaniką opartą o budowanie talii kart, potem powróciły do łask kości, a ostatnio coraz częściej możemy natknąć się na gry, które opierają się na małej liczbie komponentów. Okazuje się, że takie gry mogą być również interesujące bez udziału tony drewna i papieru. Strife: Legacy of the Eternals dodatkowo chce nam jeszcze udowodnić, że gra, w której wiemy prawie wszystko o przeciwniku może zachwycić dzisiejszego miłośnika nowoczesnych gier planszowych.

Czytaj więcej

Warhammer 40K: Podbój – okiem aparatu (unboxing) i zwykłego gracza

Jeżeli zadacie mi pytanie, który popkulturowy świat naprawdę mnie kręci, to niestety nie odpowiem, że Star Wars lub Cyber Punk, ale właśnie Warhammer 40 000. Uwielbiam jego gotycki klimat, połączenie średniowiecznego rycerstwa z rozwiniętą technologią, pompatyczność i różnorodność ras, które tak bardzo ewaluowały od czasu ich narodzin w świecie fantasy, do czasów  przyszłych, a nawet bardzo przyszłych, bo 40000 rok naszej ery, to przyznacie sami, data bardzo odległa. Zagmatwane historie, brutalna walka o władzę, ale też proste prawdy o honorze, dumie i odwadze. To właśnie świat, który mi najbardziej odpowiada. Wprawdzie moja wiedza o nim swoje początki ma w grach komputerowych, a nie w wolnym od prądu RPG lub grach bitewnych, to i tak z utęsknieniem czekałem na tytuł, który pozwoli mi choć na chwilę poczuć ten klimat w planszówkowych realiach. Wiem, że było już kilka prób jego przeniesienia do naszego hobby, ale to dopiero W40K: Podbój spełnił moje oczekiwania. I chwała za to Imperatorowi!

Czytaj więcej

Sztuka Wojny. Być jak Sun Tzu.

O Sztuce Wojny, jeszcze jako Sun Tzu usłyszałem po raz pierwszy od Tomka „Krwawisza” Gałkowskiego za czasów nieistniejącego już Świata Gier Planszowych. Opisał ją w swoim dziale „Gier mało znanych” i już wtedy wydawała mi się ona bardzo interesująca. Kiedy usłyszałem, że FoxGames wydaje wersję polską i to w rewelacyjnym wykonaniu, wiedziałem, że muszę ją mieć. Jest to  gra, która od tygodnia rządzi naszym stołem. Dlaczego tak się dzieje, dlaczego Polacy mogą być dumni oraz dlaczego czasami kończąc grę, nad naszym stołem bywa strasznie cicho, przeczytacie poniżej.

Czytaj więcej

R, czyli jak można sprzedać kamień-papier-nożyce

Do wakacyjnego plecaka wrzuciłem pudło  Metallum, do którego wcześniej dopakowałem Yokai no Mori oraz Schotten-Totten. To miało być nasze wsparcie planszówkowe na czas wyjazdu. Dosłownie na kilka godzin przed rozpoczęciem nie lubianej przeze mnie procedury pakowania, do podręcznego plecaczka wrzuciłem 16 niepozornych kart na zasadzie „zobaczymy co to jest, w końcu to nic nie waży”. Priorytety zostały ustalone, ale czas pokazał, że my swoje, a życie swoje.

W czasie wyjazdu byliśmy albo padnięci od łażenia i zwiedzania, albo trzeba było jeszcze zobaczyć coś ciekawego, a dnia/nocy przecież szkoda lub byliśmy w drodze. Jednym słowem – na rozkładanie gier z pudełka nie było czasu lub po prostu ochoty. I prawdopodobnie nasz wyjazd byłby pozbawiony planszówkowego ducha, gdyby nie gra R, którą w sumie na doczepkę wrzuciłem do bagażu. Naprawdę trzeba się porządnie postarać, żeby powiedzieć, że nie mam czasu lub miejsca na zagranie w R. Gra trwa dosłownie jakieś 5 minut, a na trzymanie 8 kart w ręku miejsce zawsze się znajdzie.

Czytaj więcej

Sztuka Wojny – przedpremierowy unboxing

Od kilku ostatnich wpisów powtarzam jak zaskakuje mnie wydanie opisywanych gier. Już przestanę tak robić, bo gry wydawane w Polsce, przestają odbiegać jakościowo od tych wydawanych za granicą. Można powiedzieć nawet więcej, polskie gry są czasami lepiej wydane i to zagranica może nam zazdrościć. Przykładem niech będzie właśnie nowe wydanie gry Sun Tzu, którą w polskiej wersji językowej wyda wydawnictwo FoxGames jako Sztuka Wojny. My w rodzimej wersji będziemy mogli cieszyć oczy rewelacyjną i klimatyczną okładką gry autorstwa Tomka Larka, a pozostali dostaną to, co zobaczycie pod tym adresem. Muszę więcej pisać? A jeżeli macie dalej wątpliwości co do jakości wykonania Sztuki Wojny, to zapraszam do przedpremierowego przeglądu zawartości jej pudełka. Gra do sklepów ma trafić 22. września, więc będę Was tymi zdjęciami dręczył tylko kilka dni, bo już w poniedziałek może być ona Wasza. Przypominam, że patronat medialny nad grą sprawuje ZnadPlanszy.pl, więc po więcej informacji o grze zapraszam tutaj.

Czytaj więcej