Archiwum: „Ostatnia Wola”

Dzisiaj pozwolę sobie na mały powrót do przeszłości. 31 stycznia 2013 r. opublikowałem na swoim ówczesnym blogu (PlanszowySwiat.pl)  fabularyzowaną recenzję gry „Ostatnia Wola„. Na tamte czasy był to dosyć odmienny sposób pisania tego typu tekstów, ale ja zawsze trochę inaczej podchodziłem do pisania o grach. Może i nie jestem przez to odbierany jako „prawdziwy recenzent”, ale mam nadzieję, że części z was ten styl pisania odpowiada. Zresztą, chyba tak jest skoro to czytasz. Wróćmy jednak do „Ostatniej woli”. W tym miesiącu dzięki wydawnictwu Rebel zostanie wydana swego rodzaju kontynuacja tego tytułu, czyli „Klub utracjuszy„. Myślę, że to jest bardzo dobry czas na przypomnienie mojego starego wpisu, bo Klub zapowiada się równie klimatycznie i ciekawie.

Czytaj dalej

Steam Works. Gra w oparach steampunku

Steampunk nie jest zbyt często wykorzystywaną stylistyką w grach planszowych. Jest to bardzo dziwne, bo przecież ciężko znaleźć bardziej malownicze uniwersum. Wyobraź sobie świat znany z powieści Bolesława Prusa „Lalka”, w którym Wokulski nie prowadzi sklepu z odzieżą, ale sprzedaje w nim części do maszyn napędzanych parą, elektrycznością i mechanizmami zegarowymi. W drzwiach stoi „mechaniczny człowiek”,  za witryną widać ulicę wypełnioną wystrojonymi damami i dystyngowanymi dżentelmenami, a obok nich jeżdżą mechaniczne pojazdy, które już dawno wyparły poczciwe konie. Historia jaką znasz nie istnieje, bo wszystko zostało zmienione przez gwałtowny rozwój technologiczny. „Steam works” pokazuje jak wygląda taki świat, kreowany przez technikę i źródła energii, które w chmurach pary, zapachu ozonu i dźwięku tykania zegarów, napędzają najdziwniejsze pomysły swoich wynalazców.

Czytaj dalej

„La Granja”. Żywot człowieka poczciwego na Majorce

„Wsi spokojna, wsi wesoła! Który głos twej chwale zdoła?” Na pewno starają się temu podołać autorzy gier planszowych, którzy nie raz raczyli nas agrokulturową tematyką podaną w różnych wariantach i mechanikach. Akurat klimat spokojnych wsi mnie nie odstrasza i nie męczy, w odróżnieniu od kolejnego królestwa do zbudowania, dlatego z czystą przyjemnością zasiadłem do polskiego wydania gry „La Granja”. A jeżeli masz ochotę poznać jak wygląda życie hiszpańskiego rolnika i jak różni się ono od wersji rosenbergowskiej, to zapraszam do dalszej lektury.

Czytaj dalej

„Elizjum”. Poczuj się bogiem

Gdyby nie „Pandemic Legacy”, to wydane w tym roku po polsku przez wydawnictwo REBEL „Elizjum„, byłoby moją tegoroczną grą numer jeden (tutaj znajdziesz moją całą listę). Zagrałem w to tyle razy, że teoretycznie mógłbym powiedzieć, że znam je bardzo dobrze, ale nie, ona wciąż potrafi mnie zaskoczyć, a jest to jedna z najważniejszych cech, które cenię w grach. Drugą, którą jest regrywalność, „Elizjum” również spełnia, więc wybór ten byłby po prostu oczywisty. Jeżeli również dla ciebie jest to ważne, to zapraszam do krainy antycznych legend, masy kart i przyjemności wymyślania kolejnych dobrze punktujących układów.

Czytaj dalej

„Five Tribes” i „Five Tribes: The Artisans of Naqala”. Pięć plemion, które musisz mieć

W tym roku zabrakło na blogu tekstów o dwóch bardzo ważnych grach. Obie gry są idealnym prezentem pod choinkę, dlatego koniecznie muszę nadrobić te zaległości. Zaczniemy od poznania tytułowych pięciu plemion z gry „Five Tribes„. Gorący klimat świata gry będzie dodatkowym atutem płynącym z jej poznania, bo widok za oknem na pewno nie jest tak przyjemny, jak ten widziany na jej komponentach. Zacznę standardowo, dawno, dawno temu…

Czytaj dalej