Oh My Goods! (O mój zboże!). Produkcja łańcuchowa

Kiedy przed ubiegłorocznym Essen zobaczyłem karty z gry „Oh My Goods!” bardzo się ucieszyłem, bo myślałem, że to nowa mała gra Uwe Rosenberga. Rzeczywistość okazała się jednak inna. Wydawnictwo Lookout Games postanowiło po raz kolejny  (podobnie jak przy „Bremerhaven”) wykorzystać znanego ilustratora kojarzonego przede wszystkim z grami Uwe, do promocji swoich innych tytułów. Na targach gra rozeszła się bardzo szybko, więc na kupno swojego pudełka musiałem poczekać jeszcze kilka miesięcy. Na szczęście było warto zawierzyć intuicji i poczekać, bo okazała się ona sprytną grą z bardzo ciekawym mechanizmem produkcyjnym, który zainteresuje każdego miłośnika kombinowania.

Czytaj dalej

Ekspres XI: Czy ślimaki w fezach śnią o latających kiwi?

Dawno nie było „Ekspresu”, ale dzięki wydawnictwu Egmont mogę to teraz nadrobić. Do tej pory wydawnictwo starało się zaspokajać gusta bardziej rodzinnych graczy i dzieci, ale ostatnie zapowiedzi i plany świadczą o tym, że postanowili spróbować swoich sił również w trudniejszych grach. O planach nie mogę jeszcze głośno mówić (zaawansowani gracze bądźcie czujni!), ale w oczekiwaniu na polskie wydania „Potworów w Nowym Jorku” i „Zombie 15′” poznaj dylematy „Pędzących ślimaków”, tureckie losy „Duuuszków” i marzenia nielotów z „Kiwi. Leć, nielocie, leć!”. Ogólnie wybrałem gry, które teoretycznie są dla młodych graczy, ale dziwnym trafem grać w nie będą chętnie również ci starsi.

Czytaj dalej

Quadropolis. Budowanie miasta dla każdego

Do tej pory produkcje firmowane przez Days of Wonder bardzo rzadko mnie zawodziły i właściwie każdej ich nowej gry wypatruję z dużym zainteresowaniem. W dodatku po genialnych „Pięciu Plemionach” wiem, że moje uczucia nie trafiają w próżnię. Jednak ogłoszenie ich kolejnego tytułu jakoś nie wzbudziło we mnie szału, ponieważ z zapowiedzi wyglądało to jak klon „Suburbii„. Na szczęście rzeczywistość okazała się łaskawa i ponownie w moje ręce trafił bardzo dobry tytuł, który zaspokoi potrzeby prawie każdego miłośnika gier planszowych. Odłóż więc na chwilę problemy dnia codziennego i dowiedz się co skrywa pudełko z grą „Quadropolis„.

Czytaj dalej

„Marco Polo”. Podróżowanie i handel w europejskim stylu

Wenecki kupiec Marco Polo przeszedł do historii nie tyle jako sprawny handlowiec, ale przede wszystkim jako wielki podróżnik. Nie wyszedł na tym zresztą źle – o zwykłym sprzedawcy pewnie nikt by dziś nie pamiętał, a na pewno nie firmował jego nazwiskiem gry planszowej. Dodatkowo gra „Marco Polo” pozwoliła jej autorom wyrwać się z zaszufladkowania ich jako „gości od Tzolk’ina”, a dla twórcy życie w cieniu tylko jednego swojego dzieła jest bardzo frustrujące. Poznaj więc przygody sławnego podróżnika i mechanikę kości, których los, choć rzuconych, wciąż pozostanie w twoich rękach.

Czytaj dalej

„Bramy Arkham”. Dodatek, przez który musisz poznać całą serię „Znaku Starszych Bogów”

Czas na prawdę. Nie jestem fanem gier z serii „Horror w Arkham”. Nie mam zbytniego parcia na poznanie „Eldritch Horror”, no dobrze, chętnie poznam go ze zwykłej hobbystycznej ciekawości, ale na pewno nie spędzę kolejnych godzin w „Posiadłości szaleństwa” i nikt nie skusi mnie do zagrania ponownie w „Horror w Arkham”, co w moim przypadku sprowadzało się do n-tego rozpatrywania kolejnej wersji zdarzenia „bla, bla, bla zginąłeś” lub „zginąłeś bla, bla, bla”. Jesteś pewnie trochę zdziwiony tym wyznaniem w kontekście tytułu tego wpisu, ale daj mi jeszcze szansę, bo jest jeden tytuł z tego uniwersum, do którego z miłą chęcią zasiadam. Jest nim właśnie „Znak Starszych Bogów„. Niedawna premiera drugiego dodatku jest bardzo dobrym powodem do poznania tej gry.

Czytaj dalej