Magia Voodoo
Ostatnio pisałem o grach imprezowych jako o najlepszym sposobie na zwrócenie uwagi niegrających w planszówki. Dzisiaj kontynuuję ten temat i przedstawiam kolejną grę, która nie tylko sprawdzi się jako „sidła”, ale również, a może przede wszystkim, pozwoli nam się dobrze zabawić. Voodoo to kojarzące się ze złą magią obrzędy, ale tym razem chyba coś poszło nie tak, bo gra o tym tytule na pewno nie wprowadzi nas w zły nastrój, a nawet wręcz przeciwnie.
Wydawcą polskiej wersji gry jest wydawnictwo FoxGames. Tym prazem ponownie miałem przyjemność zagrania w grę jeszcze przed premierą, dzięki dostarczonej mi przez wydawnictwo międzynarodowej wersji gry. Co do jakości wersji polskiej to śmiało mogę założyć, że będzie bardzo dobra, bo wiem, że wydawnictwo zdaje sobie sprawę jak duży wpływ na przyjemność grania ma jakość wykonania elementów gier. Dlatego widoczne na zdjęciach komponenty będą prawie identyczne z tymi, które znajdziecie w pudełku z polską wersją gry.
Na szczęście nie jest to wycinek z instrukcji gry i jej zasady pojmiecie dosłownie w kilka minut, bez uciążliwego wczytywania się w szczegóły. Celem graczy jest jak najszybsze pozbycie się swojej talii dwustronnych kart. Zasady pozbywania się kart z ręki (zaczynamy i dobieramy do trzech kart) są dwa. Możemy zrzucić kartę, która posiada symbol i kolor, którego brakuje na karcie na wierzchu wspólnego stosu kart odrzuconych (stos voodoo) lub gdy nasza karta nie posiada symbolu i koloru, którego brakuje na karcie na wierzchu stosu. Kiedy zrzucimy kartę to dobieramy z własnej talii kolejną i gramy do momentu, aż się one nam skończą. Dodatkowo zawsze możemy sobie wymienić wszystkie karty z ręki z kartami z naszej talii. Na koniec sumujemy punkty karne za karty niezrzucone, a po trzech rundach osoba, która ma ich najmniej wygrywa.
Prawda, że proste? Więc co w tym takiego fajnego? Ano to, że każdy wszyscy gracze grają równocześnie i nie ma podziału na tury, jest tylko jeden wspólny wyścig z przeciwnikami i własną spostrzegawczością. Jeżeli ktoś grał w Dobble, to pewnie oczyma wyobraźni już widzi co się dzieje przy stole podczas gry, a jest to czyste, radosne szaleństwo. Nieraz ręka wystartuje z kartą i chęcią się jej pozbycia, ale niestety powróci z niesmakiem naszej pomyłki.
Voodoo kojarzy się z Dobble i nie ma co tego ukrywać, ale tutaj jest trochę trudniej i pozbycie się kart wymaga większej spostrzegawczości. Niby tylko pięć wzorów w pięciu kolorach, ale w czasie gry czarne tło kart oraz presja czasu robią swoje i to, co wydaje nam się teraz łatwe, takie nie jest podczas gry. Trudność zwłaszcza sprawi wychwycenie drugiego warunku pozbywania się kart, czyli ustalić, że nasza karta nie ma takiego samego symbolu i koloru co karta na stole. Oczywiście, że jest trudniej to nie znaczy, że jest gorzej bo w niczym to nie wpływa na poziom zadowolenia z grania. Przy Voodoo bawią się świetnie zarówno dzieciaki, jak i dorośli. Co więcej, wiekowe mieszanie składów nie przeszkadza w radosnym odbiorze gry, bo w przypadku spostrzegawczości takie różnice w pewnym stopniu się zacierają i każdy gra jak równy z równym.
Jeżeli szukamy szybkiej i zwariowanej gry na spostrzegawczość, która sprawdzi się nie tylko na rodzinnych (i nie tylko) stołach miłośników gier, ale również w czasie zwyczajnych imprez, wśród osób, które nie znają gier planszowych, to nie ma co się zastanawiać tylko po majowej premierze, trzeba sobie od razu kupić Voodoo.






Dodam, że gra „VOODOO” wydana zostanie pod koniec maja.