Uczta dla Odyna. Prolog i co właściwie skrywa to duże pudło

Ten tekst jest wyjątkowy z dwóch powodów. Po pierwsze pierwszy raz spotkałem się z grą, która od razu powiedziała mi „No bracie, tutaj sobie tak szybko tekstu na bloga o mnie nie napiszesz„. Wprawdzie trochę się pomyliła, bo jednak go czytasz, ale faktycznie po kilku grach nie czuję się jeszcze na siłach, żeby w całości opisać ogrom możliwości jakie skrywa „Uczta dla Odyna”. Potraktuj więc ten tekst, tak jak napisałem w tytule, jako swego rodzaju wstęp. Taką przystawkę, która ma na celu zaostrzyć apetyt przed daniem głównym. Dodatkowo mam jeszcze dla ciebie podgląd zawartości pudełka, bo liczba dobroci jakie ono skrywa spokojnie mogłaby wystarczyć na trzy lub nawet cztery gry. Ze zdjęciami wiąże się druga z wyjątkowości. Oczekiwania od wydawnictwa były jasne: muszą być kotki. I nastał ten dzień, kiedy zadałem sobie pytanie, co do bloga przyciąga bardziej, ja czy Mordimer z Khaleesi? Dla własnego dobra psychicznego postanowiłem jednak nie drążyć za bardzo tematu… Zapraszam do stołu, uczta czeka.

Czytaj dalej

Mój pierwszy raz: Lords of Hellas przed premierą z komentarzem autora, Adama Kwapińskiego

W ostatni piątek miałem okazję zagrać w „Lords of Hellas„. W grę, o której zdążyłem się już sporo naczytać, bo coraz częściej zaczyna się o niej mówić. Pierwsza gra zawsze jest dla mnie szczególnie ważna, bo jestem tym typem człowieka, który od razu wyrabia sobie zdanie i w zasadzie nigdy go nie zmieniam i to nie tylko jeżeli chodzi o planszówki. Nie wiem czy to źle, czy dobrze, ale ja nie narzekam, a w dodatku już chyba za późno na zmiany…

Zanim zaczniesz czytać, to mam jeszcze niespodziankę. Jako pierwszy będziesz mógł uczestniczyć w dosyć niecodziennej formie pisania o grach. Tego jeszcze w naszych mediach nie było. Na podobieństwo filmów opatrzonych komentarzami reżysera, ja poprosiłem autora gry – Adama Kwapińskiego, o dopisanie komentarzy, sprostowań (to była jedna gra, coś mi mogło umknąć) lub innego rodzaju informacji, które będzie uważał za istotne.

Czytaj dalej

Gejsze (Hanamikoji). Wielka moc małej gry

Czy dopadła cię kiedyś myśl, żeby zaprojektować grę? Głupie pytanie. Oczywiście, że tak. Prawdopodobnie każdy przez to przeszedł lub przejdzie, to tylko kwestia czasu. W takich sytuacjach w głowach pojawiają się pomysły na skomplikowane i wyrafinowane mechaniki połączone z bogactwem komponentów. Tak właśnie dla większości z nas wygląda przepis na dobrą grę. Tylko czy faktycznie muszą one tak wyglądać? Okazuje się, że nie, a dowodem na to jest coraz większa popularność gier minimalistycznych, które potrafią wywołać takie same pokłady zadowolenia co ich więksi (i to dosłownie) członkowie rodziny. Tylko nie wyciągaj pochopnych wniosków, że takie gry łatwiej zaprojektować. Mam wrażenie, że nawet wręcz przeciwnie, bo o wiele prościej namalować dzieło sztuki posługując się całą paletą barw, niż robiąc kilka pociągnięć pędzla, używając tylko kilka kolorów farb. A jednak jest to możliwe i co pewien czas pojawia się tytuł, który elektryzuje rynek i pokazuje geniusz takich właśnie gier. Jedną z jest są „Gejsze”, które świat zna jako „Hanamikoji”.

Czytaj dalej

Przed premierą: Słowny Ninja. Zostań mistrzem Słowa

Gry słowne to najskuteczniejszy sposób przyciągania osób w średnim wieku lub nawet starszych do nowoczesnych gier planszowych. Osób, które do tej pory nie miały z nimi kontaktu. Czasami ciężko jest im wytłumaczyć czym obecnie są planszówki, bo przecież osoby te zatrzymały się na „Chińczykach” czy klonach „Monopoly”. Większość z nich jednak na pewno będzie kojarzyć „Scrabble”. Najpopularniejsza gra słowna, w którą nawet jeśli ktoś nie grał, to przynajmniej wie o co w niej chodzi,  a to jest bardzo dobry punkt wyjścia do poznania innych gier o podobnej mechanice, a później kolejnych ich typów. Lepiej odwoływać się do czegoś, co ktoś już zna, niż rozpływać się nad wspaniałością rzeczy, które dla odbiorcy są pojęciem abstrakcyjnym. Tak, gry słowne są bardzo dobrym pomostem łączącym grających z niegrającymi. Od lat namawiam polskie wydawnictwa na wydanie zagranicznego hitu jakim jest gra „Paperback„, ale jak do tej pory nikt się nie skusił, a szkoda. No nic, wciąż czekam. Ten tekst nie jest jednak o moich marzeniach, ale o grze, której się udało i już niedługo będzie miała swoją premierę. Najnowsza gra Łukasza „Wookie” Woźniaka – „Słowny Ninja” ma szansę zostać twoim instruktorem wykorzystania liter alfabetu jako potencjalnej broni do słownej walki z każdym typem przeciwnika. Czas więc rozpocząć drogę Słownego Ninja…

Czytaj dalej

Znak Starszych Bogów: Omeny Lodu. Zapomnij o wiośnie

Gdy zaczynaliśmy grać w najnowszy dodatek do „Znaku Starszych Bogów” za oknem świeciło słońce, a zielone i ciepłe dni wyraźnie mówiły, że zawitała do nas wiosna. Jednak kiedy zaczynałem pisać ten tekst, pogoda zdecydowanie postanowiła pokazać swoją drugą stronę, a zasypany śniegiem o poranku taras był dla mnie znakiem, że dzieje się coś dziwnego. Gdzieś tam z tyłu głowy pojawiło się pytanie, czy nasza walka z Przedwiecznymi na skutej lodem Alasce jest przyczyną nawrotu zimy? Co zrobiliśmy źle? Gdzie popełniliśmy błąd podczas prób przeciwdziałania mrocznym rytuałom, że pradawne, oblodzone macki zaczęły przenikać do naszej rzeczywistości, a my sami stajemy się powoli ich ofiarami. Nie wiem czy mam prawo w takiej sytuacji namawiać kogoś do poznania tajemnic „Omenów Lodu”, ale być może to ostatnia szansa na poznanie tego dodatku, zanim cały świat pokryje się białą i tylko z pozoru cichą i spokojną warstwą puszystego śniegu. Gdzieś tam czai się Zło…

Czytaj dalej