Przed premierą: Dice Settlers. Kościani osadnicy podbijają heksagonalny świat

Po ostatniej szumnej próbie przeniesienia gier typu 4X w planszowe realia, po tego rodzaju deklaracjach w mojej głowie od razu zapala się ostrzegawcza dioda. I tak właśnie się stało, kiedy po raz pierwszy pokazywano mi „Dice Settlers„, a w dodatku miało to być nie tylko 4X, ale jeszcze 4X dostosowane do średnio ciężkich gier, które kojarzą się przeważnie z grami rodzinnymi lub łączącymi różne grupy graczy. Szybkie wyjaśnienie zasad, kilka rund, pierwsze wybory, które miały znaczenie dla przebiegu gry i już wiedziałem, że tym razem to się faktycznie chyba udało, a przede mną leży gra, która potrafi na luzie podejść do zasad 4X i  pomimo swojej lekkości dać przy tym satysfakcję z rozgrywki. Musiałem chwilę poczekać na egzemplarz recenzencki, ale w końcu go dostałem i teraz zamierzam pokazać również i tobie, co takiego ciekawego jest w „Dice Settlers”. Czytaj dalej

Terraformacja Marsa: Podbiłeś Marsa, to teraz czas na Wenus. Organizery, które będziesz chciał mieć

Chyba cię nie zaskoczę, jeżeli powiem, że „Terraformacja Marsa” jeszcze mi się nie znudziła i tak naprawdę wątpię, że kiedykolwiek może to nastąpić. Gramy w nią często, a ona wciąż potrafi nas zaskoczyć i sprawić, że mamy o czym po rozgrywce podyskutować. Tego typu rozmowy to dla mnie najważniejszy sygnał, że gra jest dobra,  a tym wypadku jest nie tylko dobra, ale bardzo dobra. I chociaż faktycznie na nudę podczas gry nie narzekam, to każda informacja o dodatku do TM rozgrzewa moje oczekiwania. Ale to przecież to nic dziwnego, że chce się mieć więcej dobrego, prawda? O pierwszym dodatku już pisałem, trzeci został właśnie zapowiedziany, więc to jest najlepszy moment, by napisać coś o drugim. „Wenus” to oczywiście główny bohater tego tekstu, ale partnerują jej bardzo sprytne organizery dla gracza od pracowni Radvoy, które od jakiegoś czasu towarzyszą nam podczas kolonizacji Marsa. Czytaj dalej

Dragon Castle. W tym zamku każdy poczuje się jak w domu, nie tylko smok

Swego czasu na komputerze w Mahjonga grał każdy. Mówię oczywiście o czasach trochę odległych, ale myślę, że część z czytających jeszcze je pamięta. Komputery już były. Mahjong wyparł sławne „Kulki” i był prawdziwym międzypokoleniowym hitem. To nic, że miał on bardzo mało wspólnego z prawdziwym Mahjongiem, najważniejsze, że miał w sobie to coś, co kazało godzinami w niego grać młodym, starszym i nawet tym najstarszym. Widać autorzy „Dragon Castle” mieli podobne doświadczenia i wielogodzinne praktyki w ściąganiu kamieni parami z ich stosu w końcu do czegoś się przydadzą. Nie wiem, czy masz podobne wspomnienia, ale i tak radzę przeczytać poniższy tekst, bo ta gra ma bardzo duże szanse zostać jednym z ulubionych tytułów bardzo dużej liczby graczy, właśnie za to sięgnięcie do wspomnień nie tylko miłośników gier planszowych. Ta gra łączy pokolenia i daje satysfakcję różnym typom graczy. Czytaj dalej

Splendor: Miasta. Dodatek nie dla każdego

Od razu to napiszę, żeby była jasność. Poniżej znajdziesz tekst osoby, która bardzo lubi „Splendor”. Osoby, która polubiła go jeszcze przed polską premierą, czyli nie poddała się reklamie, różnego rodzaju świątecznym przecenom czy też poleceniom innych graczy. Kupiłem go w zasadzie w ciemno i od razu założyłem, że zostaniemy na długo przyjaciółmi. Nie pomyliłem się i „Splendor” wciąż jest w naszym domu tytułem, do którego często wracamy i to nie tylko gdy musimy komuś pokazać jak wyglądają obecnie gry planszowe, choć przyznaję w tej kategorii jest to zawsze strzał w dziesiątkę, ale my go po prostu lubimy i długo nie trzeba nas do niego namawiać. W tej sytuacji wiadomość o planowanym dodatku „Miasta” od razu nas zelektryzowała i stała się newsem dnia, a zakup był czymś oczywistym. I tak też się stało. Czytaj dalej

Queendomino. Jeszcze więcej królewskiego domino

Nie minę się chyba zbytnio z prawdą jeżeli napiszę, że „Kingdomino” opisałem jako pierwszy w Polsce, jeszcze na podstawie dema, które otrzymałem z wydawnictwa Games Factory. Spodobał mi się wtedy sprytny pomysł wykorzystania mechaniki znanego chyba każdemu „Domina” w zupełniej innej grze, a w dodatku tak ślicznej. Piszę o tym, ponieważ z tego co wiem, to na początku nie każdy ufał moim zachwytom, no bo jak to możliwe, że układanie domina, ma być ciekawą nowoczesną grą planszową? Jednak po kontakcie z już gotowym produktem, nawet najwięksi znani mi sceptycy zgodzili się, że faktycznie coś w tej grze jest i ciężko nie zaproponować jej graczom szukającym gier rodzinnych lub też lżejszych, ale nienudzących tytułów do swoich zbiorów. W tamtym roku każdemu kto szukał takich gier polecałem m.in. „Kingdomino”, a w tym dodatkowo wymienię jeszcze jedną grę – „Queendomino„, czyli kolejny tytuł z tej serii.
Czytaj dalej