Nie mam aspiracji do bycia znaną […] przede wszystkim chodzi o tworzenie dobrych gier – rozmowa z autorką gier, Agnieszką Koperą

Dobrze przyjętą kosmiczną strategię Exodus: Proxima Centauri oraz Progress: Evolution of Technology, czyli sfinansowaną w ciągu trzynastu godzin grę na platformie Kickstarter, łączy nazwisko jednej osoby – Agnieszki Kopery. Wprawdzie współtworzone przez nią gry są już znane, ale sama Agnieszka już mniej, a przynajmniej w Polsce. Jak sama mówi, nie zależy jej na popularności, ale ja chciałbym to zmienić. W dobre gry trzeba grać, ale należy również znać ich twórców, żeby wiedzieć czyje gry wybierać w przyszłości.

 Agnieszko, byłaś współautorką dobrze przyjętej gry strategicznej Exodus: Proxima Centauri, a w Polsce prawie w ogóle Ciebie nie znamy? Dlaczego tak jest?

ak2Agnieszka Kopera: Cieszę się fantastycznym przyjęciem Exodus: Proxima Centauri zarówno w Polsce, jak i na świecie. Nie wiem, dlaczego nie jestem znana w kręgach polskich graczy, ale to chyba nie stanowi problemu. Mogę co najwyżej winić sama siebie, ponieważ nie jestem aktywna na forach planszówkowych, a na dodatek wciąż nie myślę o sobie jako o projektantce gier,  a wyłącznie jako o graczu, który robi to co kocha. Być może powodów można szukać w tym, że nasze gry (NSKN Games) wydawane są w języku angielskim i dopiero Pretor był naszym pierwszym tytułem dostępnym również w polskiej wersji językowej.

Myślisz, że fakt wydania Pretora po polsku coś zmieni i wśród nazwisk znanych rodzimych  autorów gier pojawi się i Twoje nazwisko? Masz rację mówiąc „to nie stanowi problemu”, ale chciałbym wiedzieć czy byś tego chciała?

Jeśli gra spodoba się wielu graczom, to nazwiska jej autorów zapewne pojawią się w różnych rozmowach. Chwilowo nie mam aspiracji do bycia znaną – naprawdę przede wszystkim chodzi o tworzenie dobrych gier. Ostatecznie jednak, jeśli moje nazwisko zacznie pojawiać się pośród nazwisk innych polskich autorów i autorek, to na pewno będę się tym cieszyć. W końcu płynie we mnie polska krew!

Mam nadzieję, że tak się stanie. Zresztą po części taki jest cel naszej rozmowy. Powróćmy jeszcze do historii. Kiedy w roku 2012 trafiłem na Twoje nazwisko przy tytule Exodusa liczyłem po cichu, że od razu z grą wyjdzie również polska instrukcja. Niestety pojawiła się ona dopiero w tym roku i to za sprawą fana. Nie chcesz, żeby Twoje gry były łatwiej odbierane w Polsce? Dobre, kosmiczne gry strategiczne cieszą się wszędzie dużą popularnością, ale lokalizacja jeszcze bardziej to ułatwia.

Mówiąc szczerze, popularność nie jest moim celem, bo dobra gra powinna bronić się sama, bez względu na osobę twórcy. Oczywiście, bardzo cieszy mnie możliwość podzielenia się z moimi przyjaciółmi i rodziną grą w wersji polskiej, ale nie szukam poklasku. Każdego autora czy współtwórcę najmocniej dowartościowują chyba wszelkie pozytywne dyskusje i komentarze o samej grze. W moim przypadku to właśnie motywuje mnie do myślenia, tworzenia i udoskonalania kolejnych projektów.

Jeśli natomiast chodzi o brak polskich wydań gier NSKN Games, to odpowiedzi na to pytanie należy raczej szukać gdzie indziej. Wydanie równocześnie kilku wersji językowych gry to niełatwe zadanie – szczególnie dla młodego, rozwijającego się wydawcy. Dziś polscy twórcy wiedzą, jak istotne dla losów ich gier jest wydanie w języku angielskim, którym mnóstwo graczy posługuje się na całym świecie. Stąd i wybór, by gry publikować w takiej właśnie wersji językowej. Jak jednak widać po Pretorze, na wszystko przychodzi właściwy moment, więc w przyszłości nie wykluczamy niczego.

exodus

Ale ja nie mówię o całym polskim wydaniu. Przecież większości graczy wystarczy tylko przetłumaczenie instrukcji na polski. Jest tak jak mówisz, dobra gra obroni się sama, ale czemu nie ułatwić jej dotarcie do większej liczby graczy?

Oczywiście, zależy nam na dotarciu do jak najszerszego grona graczy. Z doświadczenia wiem również, że jeśli ktoś potrafi zagrać w którąkolwiek z naszych gier korzystając wyłącznie z przetłumaczonych zasad, to zapewne ma też niewielkie problemy z graniem w wersję oryginalną. Jednakże, istotne jest dla nas również trzymanie się zasad, które panują w NSKN Games. Ustaliliśmy konkretny model wydawniczy – wydajemy gry w języku angielskim, a wersje w innych językach zostawiamy w pełni naszym partnerom.

Ostatecznie, uważamy, że tłumaczeniem produktu, który trafi na sklepową półkę (a więc takiego, za który – w odróżnieniu od tłumaczeń fanowskich – trzeba zapłacić) powinni zajmować się profesjonaliści w dziedzinie lokalizacji gier, czyli lokalni wydawcy. Ani ja, ani Andrei sami nie tłumaczymy na ojczyste języki – nie proponujemy również własnych wersji tłumaczeń, aby niczego nie narzucać i nie wkraczać w kompetencje naszych partnerów, z którymi również pracujemy na pewnych, ustalonych warunkach.

To teraz już wszystko jest dla mnie jasne i rozumiem Wasze podejście do tego tematu. Postawienie na partnerów – profesjonalistów to faktycznie najlepsze rozwiązanie, które eliminuje ewentualne błędy. W czasie rozmowy padła już kilkakrotnie nazwa Waszego wydawnictwa. Jak powstało NSKN Games? Pomysł na własną firmę zrodził się jeszcze przed stworzeniem pierwszej gry, czy też było jej konsekwencją, na zasadzie „mamy grę, to ja wydajmy”?

NSKN Games zostało utworzone w 2011 roku przez grupę przyjaciół w Rumunii. Andrei Novac (znany jako autor Pretora oraz współtwórca Exodus: Proxima Centauri i Progress: Evolution of Technology), postanowił w 2008 roku stworzyć grę strategiczną, pozbawioną czynnika losowego, takiego jak rzut kością. Tak powstała gra Warriors & Traders. Jej opracowanie zajęło ponad dwa lata, więc wszyscy nasi przyjaciele mieli wpływ na finalny kształt gry. Wirus tworzenia tej planszówki bardzo szybko się rozprzestrzenił i zmodyfikował do rozmiaru, gdzie nie było innego wyboru – musieliśmy ją wyprodukować.  Tak właśnie czworo przyjaciół (Novac, Sladariu, Kopera i Neacsu), utworzyło NSKN Games. Od czasu wydania naszej pierwszej gry wiele się zmieniło – oczywiście na lepsze. Dobrze wykorzystaliśmy zdobyte – czasem boleśnie – doświadczenie i dziś możemy pochwalić się już pięcioma tytułami w naszym portfolio i kolejnymi planami wydawniczymi zapełnionymi aż po 2016 rok.

nskn

Czy dobrze działa się w firmie tworzonej przez przyjaciół? Niektórzy są zdania, że nie należy łączyć tych dwóch spraw?

Jeśli grupa przyjaciół uzupełnia się pod względem specjalizacji i sprawnie dzieli się obowiązkami, równocześnie mając wspólną pasję, to taką współpracę mogę tylko polecić. W naszym przypadku ten model działa również dlatego, że wszyscy potrafimy odłożyć emocje i osobiste potrzeby, by skupić się na jednym – na wydawaniu jak najciekawszych i dopracowanych gier planszowych.

Tylko pozazdrościć takich układów. Skoro jesteśmy przy tworzeniu gier, to mam do Ciebie pytanie jako do współautorki trzech tytułów. Jak wspólnie tworzy się gry? Macie wspólne burze mózgów, czy też każdy sam myśli nad swoją częścią mechaniki, a potem próbujecie wszystko połączyć w całość?

Na pierwszy rzut oka można by uznać, że Andrei i ja mamy bardzo wykluczające się sposoby pracy. On zaczyna tworzyć grę od modelu matematycznego, relacji pomiędzy mechaniką a wartościami przypisanymi do poszczególnych elementów, a ja od razu myślę o jej płynności i o logicznych sposobach połączenia gry z tematem, który w pewnym sensie stanowi dla mnie priorytet.  Oczywiście, oboje wiemy, że żadna gra nie może istnieć bez wszystkich wyżej wymienionych elementów. Dlatego nasze wspólne tworzenie gier często opiera się na bardzo ożywionych dyskusjach, po których oboje szukamy wspólnie satysfakcjonujących nas rozwiązań. Czasami kompromisy są bardzo trudne,  choć z drugiej strony oznacza to, że nasza współpraca dała nam obojgu mnóstwo sposobności do rozwoju.

Działacie przez tworzenie kolejnych prototypów, czy wszystko ustalacie i dopiero na końcu robicie prototyp gry do ostatecznych testów?

Gdy tylko mamy opracowany podstawowy model matematyczny gry, tworzymy prototyp – czyli jego fizyczny odpowiednik. Oczywiście, często pierwsze wersje prototypów (a wersji kolejnych bywa czasem i dziesięć) wyglądają zupełnie inaczej niż wersje późniejsze, które testujemy publicznie.

Czyli mamy już dobrze działający prototyp i pada hasło „wydajemy”. Wcześniejsze robiliście to sami, ale przy najnowszej grze postanowiliście to zmienić.  Właśnie trwa na platformie Kickstarter akcja związana ze sfinansowaniem gry, której jesteś współautorką – Progress: Evolution of Technology. Wprawdzie zaplanowana suma został już zebrana, ale do końca akcji pozostało jeszcze kilkanaście dni. Obecny wynik Was zaskoczył czy jednak byliście pewni sukcesu od początku?

Świetne pytanie. Może niektórych to zaskoczy, ale ciężko jest się przygotować psychicznie do tego, że projekt sfinansuje się po zaledwie trzynastu godzinach od rozpoczęcia. Progress: Evolution of Technology to nasza pierwsza gra na Kickstarterze, więc poziom jej popularności stanowił dla nas wielką niewiadomą. Nie mieliśmy pojęcia, czy uda nam się dotrzeć do wystarczającej liczby graczy, którzy zainteresują się wsparciem naszego projektu. Oczywiście pracowaliśmy od początku bardzo ciężko, by przygotować się na wszystkie możliwe opcje rozwoju sytuacji, ale popularność, która niemal przerosła nasze oczekiwania była dla nas bardzo pozytywnym zaskoczeniem.

Pragnąc zaoferować przyszłym graczom jak najlepszy produkt, do testowania  Progress: Evolution of Technology zabraliśmy się ponad pół roku temu. Postanowiliśmy również w pełni przygotować szatę graficzną, dając tym samym znać, że bezwzględnie wierzymy w walory naszej gry i w jej powodzenie. Uważnie przyglądaliśmy się też portalom crowdfundingowym i zgromadzonym wokół nich społecznościom. Ostatecznie jednak, fenomenalne przyjęcie spowodowało, że dziś aż trudno opisać naszą radość! Jesteśmy niezmiernie wdzięczni wszystkim wspaniałym osobom, które postanowiły docenić nasze wysiłki i wesprzeć nasz projekt.

Ile trwało przygotowanie całej kampanii na Kickstarterze?

Całość przygotowań zajęła nam około dwunastu miesięcy.

Faktycznie podeszliście poważnie do tematu, ale to widać zarówno po jakości samej kampanii, jak i po pozytywnych opiniach, jakie już teraz zbiera Progress: Evolution of Technology. Co takiego w niej jest specyficznego i co odróżnia ją od innych gier tego typu, że ma takie ciepłe przyjęcie?

Nie wiem czy jestem właściwą osobą, by udzielić obiektywnej odpowiedzi i to nie tylko dlatego, że współtworzyłam Progress. Gracze często zaskakują nas swoimi spostrzeżeniami, tym bardziej jestem pewna, że po zapoznaniu się z regułami gry, po obejrzeniu recenzji czy przeczytaniu o przebiegu rozgrywki, z łatwością sami ocenią, co naszą grę odróżnia od tytułów o podobnej tematyce, a co ją z nimi łączy. My oczywiście mamy nadzieję, że łączy ją wszystko to, co w innych grach sprawiało im przyjemność!

Rozumiem skromność autorki, ale zareklamuj grę potencjalnemu kupcowi, dosłownie w kilku zdaniach. Ja wprawdzie już wziąłem udział w kampanii, ale są przecież inni potencjalni kupcy.

Progress: Evolution of Technology łączy sprawdzone, ale i nowatorskie elementy gier karcianych z tematyczną, nieskomplikowaną pod względem zasad, ale dającą spore możliwości mechaniką. Pozwala odbyć podróż przez wieki istnienia cywilizacji w niezbyt długim czasie – nie kończy się jednak na tyle szybko, by lubujący się w cywilizacyjnych klimatach gracze czuli niedosyt.

Myślę, że jej największym atutem jest mnogość możliwości i istotnych decyzji. Każda technologia oferuje nowe możliwości, wpływa na nasz styl gry i pomaga podążać konkretną ścieżką, równocześnie nie uwiązując do niej graczy i dając im możliwości modyfikowania kursu w kluczowych momentach rozgrywki. Najważniejsze jest jednak to, że dosłownie każda tura stanowi dla gracza znaczący moment, każda coś zmienia i każda buduje naszą ostateczną pozycję, gdy przyjdzie policzyć punkty zwycięstwa.

Aż szkoda, że nie mogę się skusić po raz kolejny, bo ten opis działa na wyobraźnię gracza. Progress  to gra cywilizacyjna, ale nie skupia się ona na całkowitym rozwoju społeczeństwa tylko konkretnie na rozwoju drzewa technologicznego. Uważacie inne aspekty rozwoju za mniej ważne czy też nie mieliście na nie pomysłu?

Progress: Evolution of Technology to gra cywilizacyjna skupiająca się na rozwoju technologii – i taki jej zamysł mieliśmy od samego początku. Niczego nie usuwaliśmy, nigdy nie planowaliśmy, by pojawiły się w niej inne aspekty istnienia cywilizacji. Zresztą, w Agricoli nie ma możliwości palenia przeciwnikom pól, a w Eclipse rozmnażania członków rodziny – i chyba nikt nie uważa, że pierwotnie były, ale usunięto je, bo autorom zabrakło pomysłu na ich realizację.

Prawda jest taka, że po pracy nad Exodus: Proxima Centauri, Andrei i ja mieliśmy wielki niedosyt odnośnie rozbudowy drzewa technologicznego. Chociaż Exodus ma szeroko rozwinięte możliwości rozwoju technologii, to dla nas fascynacja możliwościami dawanymi przez postęp technologiczny nie zakończyła się na tym etapie. Progress to wyraz naszego zainteresowania rozwojem cywilizacji na przestrzeni wieków, ze szczególnym uwzględnieniem tego, co definiuje grę jako cywilizacyjną.

Przedstawione w grze technologie, będące niejako kamieniami milowymi w dziejach ludzkości, zostały silnie przefiltrowane i zmodyfikowane, nie ze względu na ich ważność bądź poprawność historyczną, a ze względu na mechanikę i płynność gry. Progress ma umożliwić graczom stworzenie własnej cywilizacji poprzez rozwój technologiczny. Oczywiście mowa tutaj o grze podstawowej, gdyż w nadchodzących dodatkach pojawiają się ważne z punktu widzenia rozwoju technologii postacie (antyczni filozofowie, średniowieczni naukowcy czy renesansowi artyści) oraz dodatkowe mechanizmy dziedzictw narodowych. Wszystko jednak obraca się wokół budowy i rozwoju drzewa technologicznego.

Czyli macie już zaplanowane dodatki, czy mówimy o stretch goalach na Kickstarterze? Możesz coś o nich więcej powiedzieć?

Na chwilę obecną mogę jedynie zachęcić do odwiedzania strony projektu na Kickstarterze. Mamy dla wspierających nas kilka miłych niespodzianek. Wkrótce wszystko będzie wiadomo.

Taka tajemniczość rozbudza ciekawość i na pewno parę osób przerwie właśnie czytanie i skoczy do Kickstartera. Liczę, że jednak wrócą, więc powróćmy do gry.  Wybór mechanizmu opartego na kartach był świadomy i z góry ustalony? Nie boicie się porównywania do 7 Cudów Świata? Na stole gra wygląda podobnie.

Tak, Progress: Evolution of Technology od samego początku miała być grą czysto karcianą, a porównywania się nie obawialiśmy, bo w dzisiejszych czasach trudno nie być do czegoś porównywanym. Uważam wręcz, że czasami łatwiej jest przekonać się czy dana gra jest choćby odrobinę dla nas interesująca, jeśli przypomina którąś z naszych ulubionych gier – szczególnie, gdy (na przykład) interesujący nas temat okazuje się traktować w sposób, który bardziej przypada nam do gustu.

Oczywiście, Progress: Evolution of Technology jest grą karcianą, która na chwilę obecną posiada talie podzielone na trzy epoki, a to oznacza, że może na pierwszy rzut oka przypominać 7 Cudów Świata. Mam jednak szczerą nadzieję, że osoby, które zagrają w oba tytuły będą dzielić się swoimi wrażeniami, a przez wyrażanie własnych opinii wyraźnie zarysują kluczowe różnice pomiędzy 7 Cudami i Progress.
1b08d54dfb2a8c13b70af582286b2bc2_large

Jak zagram to obiecuję to zrobić. Czasami mam wrażenie, że autorzy gier, podobnie jak aktorzy, którzy pragną zagrać Hamleta jako rolę życia, marzą o stworzeniu gry cywilizacyjnej. Czy to też było wasze marzenie?

Zdecydowanie tak! Gra cywilizacyjna to nasze marzenie.  Jednakże, za starym przysłowiem, apetyt rośnie w miarę jedzenia. Patrząc na środowisko graczy, można odnieść wrażenie, że gier cywilizacyjnych nigdy za wiele. Zgadzamy się z tą opinią, mając za sobą pracę nad Exodus: Proxima Centauri – tytułem, który posiadał elementy gry cywilizacyjnej.

Ustaliliśmy, że rozwój cywilizacji pociąga projektantów, powiedz mi więc jak mocno ją czuć w  Progress?

Moim zdaniem, grając Progress czujesz się wszechpotężny. Rozwijasz technologicznie swoją cywilizację od odkrycia koła po wynalezienie elektryczności, po drodze na różne sposoby budując unikalną historię swojej wędrówki przez wieki. Kolejne technologie wpływają na siebie nawzajem i oferują kolejne zdolności, a wraz z niemal każdą zagraną kartą można odczuć wzrost możliwości naszej cywilizacji. To jednak tylko moja opinia – koniecznie musisz zagrać i podzielić się z nami Twoim doświadczeniem, gdyż moje jest oczywiście bardzo subiektywne.

Z przyjemnością to zrobię kiedy tylko gra trafi w moje ręce. Zresztą osoby, z którym najczęściej gram również mają ogromną chęć jej poznania. Ja bardzo lubię w grach interakcję, czy w Progress ona istnieje? A jeśli jest, to czy jest ona negatywna?

W grze istnieje interakcja między graczami w formie manipulacji ręką i stosem kart odrzuconych, a wygrywająca strategia często zawiera elementy bronienia innym graczom dostępu do niektórych kart. Moment przejścia do kolejnej epoki również może w znacznym stopniu wpłynąć na przeciwników. Ostatecznie jednak,  w Progress: Evolution of Technology nie ma prawdziwie negatywnej interakcji, więc nikt nie musi się obawiać o stratę wcześniej rozwiniętych technologii.

W przedpremierowych opiniach o grze przewija się stwierdzenie, że gra jest łatwa do wytłumaczenia, ale daje dużo ciężkich, niebanalnych decyzji. To prawda, że można ją polecić każdemu, nie tylko doświadczonemu graczowi?

To prawda,  gra ma proste zasady, które można wyjaśnić naprawdę szybko. Z drugiej strony jednak zmusza do podejmowania trudnych decyzji już na wczesnych etapach rozgrywki.  Istnieje w niej bowiem klasyczny dylemat: które technologie odkryć, a którymi zapłacić za ich wprowadzenie? W którym kierunku chcemy się wyspecjalizować? Którą z dróg rozwoju uznamy za najlepszą?

Doświadczeni gracze mogą planować głębsze strategie podczas rozgrywki, a początkujący cieszyć się intrygującym, choć nieskomplikowanym modelem rozwoju swojej cywilizacji w szybkiej i lekkiej grze. Ostatecznie, Progress: Evolution of Technology jest też grą, która rozwija się wraz z zasiadającymi do niej graczami, oferując tym doświadczonym nowe wyzwania i możliwości.

Exodus był przewidziany dla 2 – 6 osób, Progress dla 1 – 5. Celowo projektujecie gry dla takich dużych grup? Nie boicie się chaosu na stole?

Każdą z naszych gier projektujemy tak, by stanowiła świetną rozrywkę przy każdej z proponowanych liczb graczy. Podczas testowania zawsze bierzemy pod uwagę format jaki gra przybiera na stole w zależności od liczby graczy i monitorujemy poziom satysfakcji naszych testerów, którzy grają w grupach o zróżnicowanej liczebności. W Progress: Evolution of Technologymożna można grać samemu, bo w karciance o rozwoju technologii zwyczajnie nie mogło zabraknąć takiej opcji.

Właśnie, tryb dla jednej osoby. Ku mojemu zdziwieniu jest spora grupa miłośników takiego wariantu w grach planszowych. Lubicie grać solo, czy to tylko ukłon w stronę miłośników tego typu grania?

Osobiście nie grywam raczej w gry w trybie solo, ponieważ mam cudownych przyjaciół, z którymi mogłabym grać całymi dniami – i którzy zwykle znajdują na to czas. Wiem jednak, że nie każdy – z różnych względów – znajduje się w tak komfortowej sytuacji. Dlatego w Progress stworzyliśmy wariant jednoosobowy, by uwzględnić wszystkich tych, którzy grają przede wszystkim sami – jak i tych, którzy poza rozgrywkami wieloosobowymi lubią czasem przysiąść samotnie nad fascynującym ich tytułem.

Co do działania jednoosobowej wersji Progress, to i tu królują proste mechanizmy. Gracz próbuje zdobyć jak najwięcej punktów poprzez rozwój jak największej liczby technologii, a jego największym konkurentem jest mijający czas, symbolizowany przez usuwanie z talii technologii kolejnych kart. W zależności od liczby zdobytych punktów, stający w szranki z Kronosem gracz zapisze się na kartach historii jako nowicjusz, przywódca, mistrz lub półbóg. 

A czy Progress dobrze działa na 2 osoby? Jest to ten sam poziom przyjemności jak w większym gronie? Tak gram najczęściej, więc muszę o to spytać.

Struktura Progress powoduje, że liczba graczy nie ma wpływu na samą grywalność. Wrażenia z rozgrywki są podobne bez względu na liczbę uczestników. Jedyne, co ulega zmianom to długość pojedynczej partii. Polecam serdecznie przyjrzenie się wideorecenzji Richarda Hama (znanego na BGG jako Rahdo), który grywa w większości w gronie dwuosobowym – ze swoją żoną Jen. W ten sposób chyba najłatwiej ocenić, czy ten typ gry nam odpowiada. Od siebie dodam tylko, że granie w Progress we dwie osoby daje mi mnóstwo frajdy.

Wybacz, że znowu marudzę, ale muszę o to zapytać. Czy tym razem doczekamy się od razu polskiej instrukcji, przynajmniej w wersji do pobrania?

NSKN Games wydaje gry w języku angielskim, mimo że jest pierwszym wydawnictwem gier planszowych w Rumunii i mimo naszych oczywistych związków z Polską. Naprawdę bardzo trudno jest w tym momencie powiedzieć cokolwiek o wydaniu Progress w innych językach niż angielski, ale to głównie z powodu poziomu, na jakim pochłania mnie nasza kampania na Kickstarterze. Z powodów, o których wspomniałam wcześniej, nie będziemy na tym etapie angażować się w tworzenie polskiej instrukcji. Póki co w pełni skupiamy się na zapewnieniu tym, którzy nas wsparli produktu najwyższej jakości. Dlatego lepiej o wersje językowe inne niż angielska zapytaj mnie za dwa tygodnie, gdy emocje już opadną i wrócimy do rzeczywistości.

Rozumiem i mogę tylko mieć nadzieję, że czyta nas przedstawiciel jakiegoś polskiego wydawnictwa. Dziękuję Ci bardzo za rozmowę i mam nadzieję, że jeszcze nie raz spotkamy się z Twoim nazwiskiem na pudełku gry planszowej. Ja dodatkowo życzę Ci, żeby były to same hity. 

Wykorzystane zdjęcia i grafiki (w kolejności): FB NSKN Gameswww.nskn.net, BGGwww.kickstarter.com.

0 0 votes
Oceń artykuł
Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments