KickStarter planszówkowym El Dorado

Przekornie powiem, że główny problem Polaka związany z KickStarterem, czyli wysokie koszty przesyłki są dla mnie szczęściem w nieszczęściu.  Nie jest miłe dla kieszeni i mojego finansowego poczucia smaku wizja dofinansowania jakiegoś projektu kwoąa np. 25$, dzięki której dostanę grę plus kilka fajnych bonusów, kiedy koszty przesyłki do Polski będą wynosiły… 30$. Z jednej strony jest to kubeł zimny wody na głowy ludzi podobnie jak ja owładniętych chęcią posiadania gier, ale z drugiej jest to zarazem „miłe orzeźwienie”, które już nie raz  uratowało mnie od impulsywnego zakupu tytułu finansowanego poprzez serwis KS.

Tekst pierwotnie ukazał się na moim blogu PlanszowySwiat.pl.

Bez tej zapory logistycznej czasami trudno by się było powtrzymać od zakupów, zwłaszcza że gry na KS cechują się często świeżym spojrzeniem na obecny rynek gier, a niejeden tytuł tworzony głównie  przez amatorów w tym fachu, spokojnie może konkurować z propozycjami najbardziej cenionych obecnie autorów gier. Oczywiście czasami zdarzają się zgrzyty, jak na przykład dziwne akcje finansowania gier firmowanych przez mega wydawnictwa (Queen Games), ale przeważnie są to projekty ludzi bez funduszy ale z pomysłem lub kolejne gry firm, które wydały swoje pierwsze tytuły właśnie dzięki KS i teraz próbują powtórzyć swój wyczyn – co zwykle kończy się powodzeniem, bo ludzie cenią sukces i takim firmom łatwiej jest im zaufać.

Szczodrość ludzi zadziwia nie tylko wpłacających i obserwujących licznik zebranej sumy, ale najbardziej zapewne samych twórców. To musi być piękne uczucie kiedy widzisz, że np. gra która aby mogła być wydana musi zebrać np. 15 000$ zbiera ponad 250 000$ (Dungeon Roll). Taka wiara graczy musi być bardzo budująca i motywująca, prawda? A w takim razie jak sądzicie, co poczuli autorzy/wydawcy gry Kingdom Death: Monster oceniający koszt realizacji swojego projektu na 35 000$ kiedy na koniec akcji na ich koncie wylądowało ponad dwa miliony dolarów! To dopiero musi być zastrzyk dopingujących fluidów.

Oczywiste jest, że nie piszę tego wszystkiego tylko dla samej chęci opisania KickStartera, bo o tym powstał już niejeden tekst. Jest to blog o grach, ja jestem jak wiadomo lekko  (walka z utrzymaniem tej „wagi” to straszna katorga) uzależniony od ich kupowania, więc siłą rzeczy trzeba przejść do sedna i napisać o tytułach, które wsparłem pomimo kosztów przesyłki.

Wydawcą gry Dungeon Roll (Chris Darden) jest wydawnictwo Tasty Minstrel Games, które często korzysta z pomoczy graczy do finansowania swoich pomysłów na platformie KS (Kings of Air and Steam, Ground Floor, For The Win! – Zombies, Pirates, Ninjas, Aliens, and Monkeys).

Kości mają jakąś magiczną moc i pomimo całej swojej losowości przyciągają mnie do siebie, zwłaszcza jeżeli posiadają na swoich ściankach niestandardowe wartości. W GR wyruszamy w mroczne zakamarki zapomnianych lochów, aby zdobyć sławę i bogactwo. Jako jeden z ośmiu bohaterów (karty, np. Najemnik, Półgoblin lub Czarodziejka) wiedziemy ku chwale i bogactwu swoją pełną zapału drużynę (kości). Do naszej dyspozycji dostaniemy „mistrzów” (ang. champion), wojowników, kleryków, czarodziejów i oczywiście – jak to bywa w takich grach – złodziei. Oni tylko czekają, żeby rzucić się do walki z goblinami, szkieletami lub „galaretowatym czymś” (ang. Oozes). Oczywiście znaleziona przy okazji zamknięta na cztery spusty skrzynia bez problemu stanie się ofiarą „magicznych” zdolności naszego złodzieja. Należy jednak pamiętać, że gdzieś w czarnych głębinach najbardziej zapomnianych podziemi czai się władca tego królestwa – Smok, a walka z nim już nie będzie miła i przyjemna.

W pudełku stylizowanym na skrzynię znajdziemy 15 kości (w tym 7 kości drużyny i 7 kości lochów), karty bohaterów oraz żetony skarbów i  doświadczenia. Osoby, które sfinansowały projekt otrzymają dodatkowo kolejne 3 kości, dodatkowe karty bohaterów, specjalny wygląd skrzyni oraz inne bonusy, które są dowodem wdzięczności wydawcy za nasz hojny dar – przypominam, że kwota zebrana przekroczyła o 1667% zakładaną sumę!

Drum Roll (Konstantinos Kokkinis & Dimitris Drakopoulos) to nie jest nowa gra, ale druga edycja tytułu, o którym mało się w Polsce mówiło, a szkoda bo gier o cyrku i to w dodatku eurogier jest jak na lekarstwo. Ze względy na podobieństwa mechaniki czasami porównywana jest ona z naszą rodzimą grą Prêt-à-Porter (Ignacy Trzewiczek), ale to nie jest aż tak ciężki tytuł i w sumie jest on raczej takim wstępem do twardego świata mody oferowanym przez PaP. Nie zmienia to faktu, że DR dzięki swojej tematyce, ślicznej i klimatycznej oprawie graficznej oraz nie za bardzo skomplikowanym zasadom może się spodobać nawet „niedzielnemu graczowi” tylko warto jej dać szansę. Ja jak tylko zobaczyłem ten projekt na KS bez namysłu wpłaciłem odpowiednią sumę i oprócz satysfakcji z finansowania drugiego wydania fajnej gry dostanę mega pakiet dodatków.

Na koniec zostawiłem sobie gry, które są tylko związane z planszówkami, bo są to wersje elektroniczne gier karcianych – zarówno tych istniejących w formie tradycyjnej, jak i nie mających swojego papierowego odpowiednika.

SolForge to właśnie gra, która nie ma odwzorowania w tradycyjnych plaszówkach i została stworzona przez autorów Ascension (Gary Games) oraz autora m.in. mega hitu Magic: The Gathering – Richarda Garfielda. Postanowili oni wspólnie stworzyć nowa kategorię gier – Digital Collectible Game (DCG). Jak widać po ilości zebranych pieniędzy gracze uwierzyli w ich wizję  – 6971 wpłacających, zamiast 250 tys. zebrano prawie 430 tys. dolarów. Zasady gry są bardzo proste, a jednym z pomysłów jest rozwój naszych kart w zależności od  zdobytego przez nie doświadczenia, np. karta smoka będzie ewoluowała od jaja poprzez młodego smoczka, aż do bestii, która samym wyglądem może powalić najbardziej wytrawnego w bojach wojownika. Grafiki na kartach będą animowane (zaleta wersji elektronicznych) więc efekt wizualny gwarantowany. Oprócz wersji na iOS i PC w tym roku ma powstać również implementacja gry na urządzenia z systemem Android. Nie trzeba chyba wspominać, że walki międzyplatformowe są zapowiedziane.

Ascension Online – gra ta w wersji pudełkowej znana jest zapewne miłośnikom karcianek opartych na zasadach budowania ręki (deckbuilding). Ja poznałem ją jednak dopiero w wersji na iPada i bardzo się w nią wciągnąłem. Bywały dni, że grałem po kilkanaście partii dziennie, a do tego zaraziłem nią Moniq i wspólnie walczyliśmy albo ze sobą, albo z AI. Gra nabiera rozmachu z dodatkami i przy prostych zasadach otrzymujemy bardzo wciągającą grę karcianą. Zasady są proste, ale dodatki wprowadzają za każdym razem nowe funkcje, które faktycznie urozmaicają i zmieniają rozgrywkę tak, że nie są  tylko zestawem dodatkowych kart. Ten kto widział karty do Ascension wie, że nie można przejść obok nich obojętnie ponieważ ich grafiki to prawdziwe dzieła sztuki. Już dla samego ich obejrzenia polecam przyjrzenie się tej grze, jeżeli ktoś jej jeszcze nie poznał. Wersja z KS będzie uzupełnieniem wersji na iOS i pozwoli grać razem również użytkownikom komputerów PC oraz  urządzeń z Androidem. Co ciekawe, w ciągu tylko 10 dni zebrano prawie 185 tys. zamiast potrzebnych 125 tys. dolarów. Studio Stone Blade Entertainment wyznaczając tak krótki termin zbiórki pieniędzy musiało być bardzo pewne siebie po sukcesie jaki osiągnęli przy swojej pierwszej produkcji, czyli wspomnianej już wcześniej grze SolForge.

Idea KickStartera to genialny pomysł, który sprawdza się w każdej dziedzinie życia nie tylko przy finansowaniu gier. Bazuje on na bardzo czystym układzie, w którym z jednej strony kładziemy pomysł autora, a z drugiej zaufanie i idące za tym żywe pieniądze. Jak nie lubić takiej prostoty?

  • Robert C.

    Nie każda gra z Kickstartera ma koszty przesyłki. Przykładowo Burning Suns w wersji Kickstartera miała darmową dostawę do EU, co ciekawe darmowa dostawa jest też na stronie wydawcy.