Michał Oracz – czarodziej planszy i słowa

Jakiś czas temu pisałem o wideorecenzjach Rahdo, a dzisiaj chciałbym wam polecić autora tekstów, który zawsze wywołuje  u mnie niespotykane emocje. Jak zaczynam czytać jego tekst to już się ekscytuję co będzie później i martwię się, że koniec nastąpi za szybko.

Bloga Ignacego Trzewiczka na pewno znacie i zapewne nieraz u niego gościliście. Wprawdzie Trzewik jest mistrzem słowa pisanego, którego czytam zawsze, nieważne czy pisze tekst osobisty, czy kolejną reklamę swojej gry, bo ten typ tak ma. Ma ten dar pisania i przyciągania do siebie. Jednak to nie o nim dziś chcę napisać (wybacz Ignacy).  Na jego blogu pisują goście, a jednym z tych gości jest Michał Oracz i to jemu dedykuję dzisiejszy wpis. Większość zna go zapewne jako autora genialnej Neuroshimy, niesłusznie zapomnianego przez większość Witchcrafta oraz ubiegłorocznej głośnej premiery – Tezeusza, ale czy każdy śledzi to, co Michał pisze? Przez pewien czas prowadził swojego bloga, raz (za czasów mojego rednaczowania) udało mi się go namówić do napisania felietonu do Świata Gier Planszowych, a potem znikł. W tamtym roku powrócił właśnie dzięki wpisom na blogu Ignacego.

Michał ma dar nie tylko tworzenia genialnych gier, ale również pisania w sposób tak obrazowy, że każde zagadnienie, za które się bierze po lekturze jego tekstu jest dla nas zrozumiałe. A pisze o swoich grach, pisze o swoich pomysłach na armie, o działaniu wymyślonych przez siebie mechanizmów i pokazuje co one tak naprawdę w sobie ukrywają. Po przeczytaniu wiem, że to my się myliliśmy i prawda pokazuje się nam jak za pomocą czarodziejskiej różdżki. Spada zasłona, a my stoimy przed wrotami do świata wymyślonego przez Michała.

Mam przyjemność znać go osobiście i każda nasza rozmowa, czy to na żywo, czy to elektronicznie jest dla mnie czymś ważnym. Michał potrafi zafascynować swoimi pomysłami, a co najważniejsze potrafi o tym napisać w taki sposób, że nawet najmniejszy tekst potrafi przykuć uwagę czytelnika niczym obszerna powieść. Zresztą nie ma co się dziwić, bo w jego głowie i legendarnych już szufladach i pudłach czają się takie pomysły, że można by nimi obdarować nie tylko sporo tytułów gier, ale jak sądzę również znalazłoby się miejsce dla kilku książek i filmów. Michał to połączenie duszy humanisty z umysłem analityka i choć może takie połącznie wygląda dziwnie, to jak patrzę na jego dokonania to życzę nam więcej takich połączeń. Świat z takimi postaciami dawałby dużo więcej emocji.

Ja na pewno nie zastąpię wam Michała Oracza, dlatego zachęcam do przeczytania jego tekstów:

 

Zdjęcie z nagłówka pochodzi ze strony: http://commons.wikimedia.org

  • Ukryty krytyk

    „Na jego blogu pisują goście”

    chyba tylko Michał pisze u Ignacego. Tak mi się Tycjanie zdaje, może się myle, ale nie pamiętam, by ktoś inny miał dostęp :). W każdym bądź razie Michał pisze bardzo przyjemne teksty :)

  • kwiatosz

    Moracza czyta się bardzo dobrze, tylko Trzewik sam chyba nie wiedział co robi wpuszczając go na swojego bloga – bo teraz jak ogłasza na forum, że „wszystko o armii będzie wiadomo” to tak naprawdę okłamuje ludzi i sam siebie ;)