Wpisy

„The Big Book of Madness”. Ciekawość to pierwszy stopień do piekła

Gry kooperacyjne są specyficzne i zasadniczo mało jest miłośników tego typu gier w stosunku do innych gatunków. No, może tylko gry wojenne są mniej popularne. Tytuły kooperacyjne są z jednej strony polecane jako gry dla początkujących, ale z drugiej początkujący mają problem z połapaniem się w „graniu przeciw grze”, bo przecież od dziecka są przyzwyczajani, że w grach planszowych są fizyczni przeciwnicy i to przeciw nim muszą walczyć. Do tego dochodzi nieśmiertelny problem graczy alfa, którzy swoim władczym charakterem chcą narzucić swoją wolę pozostałym grającym. Trudna sprawa z tymi grami kooperacyjnymi, ale ja jestem bardzo zadowolony, że autorzy i wydawnictwa nie słuchają tych negatywnych głosów i co pewien czas może w moje ręce wpaść ciekawa gra, przeciwko której możemy wspólnie zagrać. „The Big Book of Madness” jest jedną z nich. Zobacz do czego doprowadza ciekawość, za duża pewność siebie i chęć pokazania starym ramolom, że młodzi czarodzieje też potrafią używać magii.

Czytaj więcej