Wpisy

#GramSłówKilka: Głębia (Balloon Cup)

Majówka. Wszystko dopięte na ostatni guzik, spakowani, ruszamy. Stop. Czy to aby nie wczoraj była premiera polskiego „Balloon Cup”? Dokładnie! Nawet się nie zastanawialiśmy i już lekka korekta trasy, przystanek w centrum handlowym i gra, na która poluję od bardzo, bardzo dawna jedzie z nami w Góry Sowie. Tak, „Głębia” była hitem zanim została wydana po polsku. Najpierw oryginał był trudno dostępny, potem przynajmniej dla mnie, za drogi, ale w końcu się doczekałem. A ty masz to szczęście, że teraz na nic nie musisz czekać, tylko możesz po prostu kupić sobie „Głębię” od ręki w atrakcyjnej cenie. Pięknych się doczekaliśmy planszówkowych czasów. Czytaj więcej

Choinka, Totem. Niespodzianka i pewniak w mojej kolekcji

Jeżeli przyjrzeć się ich do tej pory wydanym grom, to ja w zasadzie nie należę do targetu wydawnictwa Nasza Księgarnia. Ale ich ostatnie dwie gry idealnie wpisały się w mój gust. Jedną poznałem dopiero teraz, ale tę drugą już od dawna znałem i doceniałem, ale nie miałem możliwości jej kupienia. Gdyby to był koniec grudnia i Święta już pachniałyby piernikiem, barszczem, pierogami i zieloną choinką, to pomyślałbym, że Nasza Księgarnia zrobiła mi idealny prezent gwiazdkowy. Czytaj więcej

O czym śni koniec języka, czyli listopadowe nowości Naszej Księgarni

Będąc na Krakowskich Targach Książki zostałem obdarowany przez Jarka Basałygę dwiema listopadowymi nowościami Naszej Księgarni. Wyjazd był spontaniczny, prezent niespodziewany (w zasadzie nie powinno ich jeszcze być, był przecież jeszcze październik), ale jak się po raz kolejny okazało, nic nie dzieje się bez przyczyny. Dwie gry w krótkim czasie idealnie wpasowały się w nasze przyjacielsko-rodzinne spotkania, a z doświadczenia już wiem, że tych akurat „graczy” nie wszystko bawi. Czytaj więcej

Gejsze (Hanamikoji). Wielka moc małej gry

Czy dopadła cię kiedyś myśl, żeby zaprojektować grę? Głupie pytanie. Oczywiście, że tak. Prawdopodobnie każdy przez to przeszedł lub przejdzie, to tylko kwestia czasu. W takich sytuacjach w głowach pojawiają się pomysły na skomplikowane i wyrafinowane mechaniki połączone z bogactwem komponentów. Tak właśnie dla większości z nas wygląda przepis na dobrą grę. Tylko czy faktycznie muszą one tak wyglądać? Okazuje się, że nie, a dowodem na to jest coraz większa popularność gier minimalistycznych, które potrafią wywołać takie same pokłady zadowolenia co ich więksi (i to dosłownie) członkowie rodziny. Tylko nie wyciągaj pochopnych wniosków, że takie gry łatwiej zaprojektować. Mam wrażenie, że nawet wręcz przeciwnie, bo o wiele prościej namalować dzieło sztuki posługując się całą paletą barw, niż robiąc kilka pociągnięć pędzla, używając tylko kilka kolorów farb. A jednak jest to możliwe i co pewien czas pojawia się tytuł, który elektryzuje rynek i pokazuje geniusz takich właśnie gier. Jedną z jest są „Gejsze”, które świat zna jako „Hanamikoji”.

Czytaj więcej