#GramSłówKilka: Dolina Nilu

Lubię mieć w swojej kolekcji tytuły, w które może zagrać praktycznie każdy, a które u nas często są potrzebne w sytuacjach gdy znajomy/rodzina rzuca hasło „tyle gracie, to może coś pokażecie?”. Według mojej oceny, takie gry muszą charakteryzować się przede wszystkim dosyć krótkim czasem gry, łatwymi, nieprzekombinowanymi i szybkimi do wytłumaczenia zasadami oraz atrakcyjną formą. Po latach praktyki już wiem, że tego typu gracze nie oczekują od gier tego samego co większość z nas, czyli rozciągniętego w czasie wymagającego ćwiczenia umysłowego, gdzie po pewnym czasie widzimy już tylko mechanizmy i zasady, a forma przestaje mieć znaczenie, ale pragną emocjonującej, krótkotrwałej przygody z czymś ładnym dla oka, z modnym tematem, o którym się mówi i/lub który znają z dzieciństwa. „Dolina Nilu” to właśnie taki tytuł, który dodatkowo wyciągnę również w sytuacjach, kiedy brakuje nam czasu na rozłożenie bardziej czasochłonnej gry. Chyba każdy ma problemy z wolnym czasem, więc pewnie wiesz o czym mówię. Chociaż, czy to nie jest dziwne, że technologia rozwija się m.in. w celu ułatwienia nam życia i wyręczenia nas w pracach, a my zamiast mieć wolnego czasu więcej, mamy go mniej? Wróćmy jednak do planszówek. Czytaj więcej

#GramSłówKilka: Głębia (Balloon Cup)

Majówka. Wszystko dopięte na ostatni guzik, spakowani, ruszamy. Stop. Czy to aby nie wczoraj była premiera polskiego „Balloon Cup”? Dokładnie! Nawet się nie zastanawialiśmy i już lekka korekta trasy, przystanek w centrum handlowym i gra, na która poluję od bardzo, bardzo dawna jedzie z nami w Góry Sowie. Tak, „Głębia” była hitem zanim została wydana po polsku. Najpierw oryginał był trudno dostępny, potem przynajmniej dla mnie, za drogi, ale w końcu się doczekałem. A ty masz to szczęście, że teraz na nic nie musisz czekać, tylko możesz po prostu kupić sobie „Głębię” od ręki w atrakcyjnej cenie. Pięknych się doczekaliśmy planszówkowych czasów. Czytaj więcej

Planszowa Gra Roku 2019. Odpowiedź ogólna na komentarze

Wprawdzie pierwsze emocje już opadły po ogłoszeniu wyników, ale wcześniej nie mogłem się w tej sprawie wypowiedzieć ponieważ w tym czasie testowałem swoje kolano w górach, czy po kontuzji jest gotowe do biegania. To też był m.in. powód mojej nieobecności (jako jednego z organizatorów) podczas rozdania nagród na Pyrkonie. Bardzo tego żałuję, ale nie można być w dwóch miejscach na raz, a przynajmniej ja tego nie potrafię. Smutno mi się jednak robiło kiedy czytałem niektóre komentarze, które pojawiały się po wpisami dotyczącymi PGR 2019. Mógłbym nic nie napisać i milczeć, tak zresztą poleca się robić w tego typu sytuacjach i pozwolić czasowi zrobić swoje, ale komentarze te nie tylko umniejszają włożoną pracę i zaangażowanie osób, które lubię i szanuję, ale również umniejszają rangę Nagrody, która jako jedyna w naszym hobby może poszczycić się taką historią. Ciężko mi więc milczeć. Lubię merytoryczną krytykę w komentarzach (nie jest to łatwe, ale nauczyłem się, że warto ich słuchać), ale niepotrzebne ironizowanie, krytykowanie dla samego faktu zaistnienia, czasami nawet bez posiadania wiedzy w danym temacie, moim zdaniem są czymś nie na miejscu. Ja też nie ze wszystkim się w życiu zgadzam, ale staram się szanować czyjeś wybory, a zwłaszcza jeżeli chodzi o tak pozytywne zjawisko jakim są gry planszowe, czyli coś co ma nas z założenia po prostu bawić. Czytaj więcej

Res Arcana. Mocy przybywaj

Myślałem, że w tym roku pierwszą grą karcianą, którą opiszę będzie „Keyforge”, ale z zaskoczenia to pierwsze miejsce zaatakował nowy tytuł twórcy kultowego „Race for the Galaxy” (Toma Lehmanna), czyli „Res Arcana„. Były zapowiedzi, było sławne nazwisko autora, grafiki prezentowały się dobrze, ale po sparzeniu się na „Roll for the Galaxy” nie byłem osobą, która chciałaby kupić tę grę w ciemno. Ale zagrałem raz u Yosza i na drugi dzień od razu zamówiłem swój egzemplarz, nie czekając na polskie wydanie od wydawnictwa Rebel. Czytaj więcej

#GramSłówKilka: Twilight Imperium

Klimat, mnogość ras, strategia i taktyka, bogaty arsenał, epickie potyczki, polityka, a przede wszystkim wielogodzinne rozgrywki, które mogą trwać nawet i sześć – osiem godzin. Takie opisy często towarzyszą tej grze i powodują, że o zagraniu w nią dużo z nas marzy, ale nie każdy czuje się na siłach, żeby się z nią zmierzyć. Ta gra onieśmiela. Czy to dobre podejście? Czas odczarować „Twilight Imperium”. Czytaj więcej