Gdy pudełko ma wyższe aspiracje

Jest takie przysłowie, że nie wyważa się drzwi otwartych na oścież. Niestety część wydawnictw raczej go nie zna lub nie chce znać w przypadku swoich gier, a chodzi mi tu głównie o ich pudełka. Wróciłem wczoraj od przyjaciół z grą Lords of Waterdeep, która posiada wypraskę dopasowaną do wszystkich jej elementów. Niestety po otworzeniu pudełka moim oczom ukazał się totalny „misz-masz” wszystkich pionków, kart i żetonów. Urok idealnej wypraski prysł od razu, a przyczyną było „oryginalne” pudełko gry.

Tekst pierwotnie ukazał się na moim blogu PlanszowySwiat.pl.

Ja mogę zrozumieć chęć zaskoczenia czymś kupującego lub pokazania, że gra jest jakoś inna na półce sklepowej, ale powiedzmy sobie szczerze – do czego tak naprawdę służy pudełko i ile czasu będziemy się nim zachwycać? Czy inność opakowania zrekompensuje nasze nerwy i czas na kolejne układanie elementów po przyniesienie ich np. na jakieś spotkanie lub konwent? Odpowiedź wydaje się prosta, ale niektórzy wydawcy proste prawdy, że pudełko głównie służy do wygodnego przechowywania i transportu produktu, traktują jako nieistniejący element myślenia o grze.

Niestety możemy co pewien czas trafić na wydawców, którzy ponownie chcą odkryć Amerykę. Jest to o tyle dziwne, że jak już poznamy pewną ilość gier to zauważymy, że różne wydawnictwa stosują obecnie te same pudełka o takich samych rozmiarach. Lata doświadczeń jeżeli chodzi o transport i przechowywanie gier określiły jakie opakowanie sprawdza się najlepiej w całym cyklu logistycznym. Nieraz lepiej (taniej) wydać grę w standardowym pudełku (nieraz większym) niż kazać drukarni robić nowe wykrojniki i dostosowywać do nich ich transport. Standardowość pudełek doceniają również gracze (nie tylko kolekcjonerzy), którym łatwiej poukładać je na swoich półkach.

Przeważnie problem oryginalności opakowanie dotyczy gier, które zostały wydane jako pierwsze w historii wydawnictwa lub autora. Niestety jeszcze żadne pudełko (mówię tu o grach w pudłach papierowych) jakie poznałem, które odbiegało od ogólnie przyjętych standardów nie spełniło w większym lub mniejszym stopniu swoich głównych zadań. Począwszy od wspomnianego na początku opakowania LofW (pokrywa nie nachodzi całkowicie na dolną część), poprzez „książkowe” wydanie pudełka do Biblios, a skończywszy na „bombonierkowym” opakowaniu Show Business.

Odmienność może i przykuje naszą uwagę na początku, ale te pozytywne wrażenia szybko pójdą w niepamięć w czasie normalnego użytkowania i ciągłego narzekania na sposób zamykania i wypadanie elementów. Gra może w takim opakowaniu ładnie wygląda na stole wydawcy, ale może warto czasami przed wysłaniem tego do drukarni przejść się z nią np. w jakiejś torbie. Gry planszowe z nazwy to gry towarzyskie więc czasami jednak trzeba z nimi do tego towarzystwa wyjść i przyjść na miejsce nie z wizją walki z bałaganem w pudełku tylko z chęcią dobrej zabawy.

Drodzy wydawcy pomyślcie czasem o nas graczach. Nie zaspokajajcie swoich fantazji wydawniczych i marzeń o tym jak ma wyglądać wasza wymarzona gra naszym kosztem. Pamiętajcie: pudełko to pudełko.