Steam Works. Gra w oparach steampunku

Steampunk nie jest zbyt często wykorzystywaną stylistyką w grach planszowych. Jest to bardzo dziwne, bo przecież ciężko znaleźć bardziej malownicze uniwersum. Wyobraź sobie świat znany z powieści Bolesława Prusa „Lalka”, w którym Wokulski nie prowadzi sklepu z odzieżą, ale sprzedaje w nim części do maszyn napędzanych parą, elektrycznością i mechanizmami zegarowymi. W drzwiach stoi „mechaniczny człowiek”,  za witryną widać ulicę wypełnioną wystrojonymi damami i dystyngowanymi dżentelmenami, a obok nich jeżdżą mechaniczne pojazdy, które już dawno wyparły poczciwe konie. Historia jaką znasz nie istnieje, bo wszystko zostało zmienione przez gwałtowny rozwój technologiczny. „Steam works” pokazuje jak wygląda taki świat, kreowany przez technikę i źródła energii, które w chmurach pary, zapachu ozonu i dźwięku tykania zegarów, napędzają najdziwniejsze pomysły swoich wynalazców.

Od razu widać, że autorowi i wydawnictwu bardzo zależało na oddaniu tego klimatu w swojej grze i to nie tylko mechanika – jak się później przekonasz – ma w tym pomóc, ale również oprawa graficzna. Zresztą spójrz na zdjęcia. To najlepiej pokaże o czym mówię. Z jakości i liczby komponentów oraz grafik powinien być zadowolony każdy, kto ceni dobrze prezentujące się planszówki. Tutaj nie ma kompromisów. Wszystko jest wykonane z dobrej jakości materiałów oraz opakowane w klimatyczne grafiki i nazewnictwo. To aż kipi steampunkiem.

Jednak w grach planszowych o ich jakości nie decyduje wygląd, ale to co je napędza. Silnik to nie tylko serce maszyny, ale również gry. „Steam Works” pokazał, że można to sprawnie połączyć.

Wyobraź sobie przestronną halę produkcyjną z całym tym jej hałasem i zapachami jakie kojarzą się z fabrykami. To tam na środku, w zasięgu każdego z wynalazców spoczywa ogromny taśmociąg, na którym wyjeżdżają elementy potrzebne do produkcji waszych urządzeń. Tak, waszych, bo to ty wraz z innymi graczami będziesz jednym z tym żądnych zapisania się na kartach technologicznej historii wizjonerów. Jesteś wynalazcą pracującym na chwalę swoją i Królowej Wiktorii – priorytety kolejności ustal już sam.

Do dyspozycji dostaniesz warsztat z elementami, które lubisz mieć zawsze pod ręką oraz specjalne, indywidualne zdolności. To one pokazują kim jesteś, co odróżnia cię od konkurencji i co będziesz potrafił zrobić z tą stertą żelastwa.

Ostatni rzut okiem na zakamarki hali, w których spoczywają ułożone w sterty różnego rodzaju silniki, przeliczasz swoje finanse i jesteś gotowy zostać tym jedynym. Tym o którym już zawsze będą pisać z szacunkiem encyklopedie, poradniki i szkolne podręczniki.

— Tak, to piękne wizje, ale niestety do ich realizacji jeszcze długa droga przed tobą. Przygotuj się na rzeki smaru, mgły z tłoczonej pod ciśnieniem pary i parzących chmur iskier z elektrycznych wyładowań.  Zwątpienie nie raz zagości w twojej głowie, ale mam wrażenie, że podołasz, byle tylko… Co się tam znowu dzieje?! Słyszysz syrenę? Muszę pójść to sprawdzić. Zaraz wracam, a ty stój tutaj i nigdzie nie odchodź.

— Witaj. Widzę, że czujesz się trochę nieswojo, co? Wuj wprawdzie sprawia wrażenie pozbawionego uczuć, ale to prawdziwy fachowiec i na pewno wie co mówi, więc słuchaj go uważnie. Ale z twojego rozbieganego wzroku wnioskuję, że jednak nie wszystko jest dla ciebie do końca jasne.. Pozwól, że wytłumaczę to, co dla niego jest tak bardzo oczywiste, ale dla innych już niekoniecznie. Znam go dłużej od ciebie, więc wiem o czym mówię.

Zastawiasz się zapewne jak samemu wymyślać urządzenia, szukać części i jeszcze potem nadzorować ich pracę? Spokojnie, masz do tego pomocników. Najpierw tylko dwóch, ale nie martw się, z czasem dojdą następni wraz z nastaniem kolejnych etapów rozwoju technologicznego. Nowa era to nie tylko nowe rozwiązania technologiczne, ale również więcej chętnych do pracy. Jak będziesz dobry w tym po co się tutaj znalazłeś, to może nawet dorobisz się własnego mechanicznego pomocnika – Automatona. Dużo o nich słyszałem, ale jeszcze żadnego nie widziałem na własne oczy.

Pracownicy są bardzo użyteczni, ale znają swoją wartość, dlatego każde skorzystanie z ich pomocy, będziesz musiał opłacić. A że wiedzą, że im częściej ich wysyłasz do pracy, tym bardziej są ci potrzebni,  to szelmy każą sobie więcej płacić. Musisz więc zadbać o finanse, bo bez nich nie będziesz się tutaj liczył. Jest wprawdzie szansa, że stworzysz w końcu jakąś maszynkę do robienia pieniędzy (tak, byli tu już tacy spryciarze), ale prostszym sposobem na zarobienie jest nie skorzystanie z usług pracownika. Dostaniesz za to fundusze, równe kosztom pracy takiego pracownika i następnego dnia będziesz mógł je wykorzystać. Może to jakaś nowa forma walki z bezrobociem? Nie pytaj mnie jak to się dzieje, bo jeżeli chodzi o administrację to kompletnie się na tym nie znam.

Nie traktuj ich jednak jak zwykłych darmozjadów, bo ich praca nie jest do pozazdroszczenia. To oni przecież muszą uruchamiać maszyny i nadzorować pracę napędzających je silników. Komfortowych warunków pracy bym się tam nie spodziewał.

A skoro już jesteśmy przy silnikach, to jest to dobry moment, żeby im się bliżej przyjrzeć. Bez nich będziesz mógł co najwyżej założyć skład złomu, a nie stworzyć działające urządzenia. Podejdziemy?

Mamy trzy podstawowe źródła zasilania. Mechanizm zegarowy, silnik parowy i najbardziej wydajny silnik elektryczny. Bez nich, jak już mówiłem, nic nie będzie działało i branie kolejnych części z taśmociągu nie ma żadnego sensu. Później pojawią się nowe silniki i to już będą prawdziwe cacka technologiczne. Z tego co wiem, to nawet takie, które potrafią produkować wszystkie typy energii! Muszę to zobaczyć. Teraz jeżeli pozwolisz, to się oddalę, bo Wuj już wraca, a on niekoniecznie lubi jak ktoś wtrąca się do jego pracy. Niestety, serce złote, ale charakter… Tylko mu tego nie mów!

— Jestem. Na chwilę człowiek straci ich z oczu i wszystko się sypie. Nieeeee, nie o tobie mówię. To ci pozostali wynalazcy z bożej łaski. Pękł im stary kocioł, ale na szczęście nikomu nic się nie stało. Wybacz, jeżeli mój siostrzenic ci się  naprzykrzał. Gaduła z niego straszny, ale przynajmniej mówi do rzeczy, bo kocha tę fabrykę tak jak ja. Na czym to ja skończyłem? A tak, maszyny. Tutaj nie ma żadnej filozofii. Na taśmociągu pojawiają się  co pewien czas nowe części, a ty je zabierasz za pomocą swoich pomocników lub innych maszyn. Tak, dobrze mnie zrozumiałeś i nie patrz tak na mnie. Hałas coś ci chyba nie służy. Możesz zbudować praktycznie wszystko co wymyślisz, jedynym ograniczeniem są podzespoły z taśmociągu, to dlaczego nie wyręczyć ludzi i nie wykorzystać do tego maszyn? Naprawdę masz szczęście, że tutaj masz swój warsztat. Mamy najlepsze części i u innych takich ze świecą szukać. W dodatku stawiamy na nowoczesne i wydajne rozwiązania, dlatego niektóre z naszych modułów pracują wydajnie z każdym źródłem energii i podłączysz do nich każdy silnik. Musisz się jednak liczyć z tym, że wprawdzie wynik działania będzie taki sam, ale bardziej cenny będzie ten z maszyny napędzanej prądem, niż ten z nakręcaną sprężyną. Prąd to potęga! Wprawdzie jest jeszcze poczciwa para, ale ona zawsze już chyba będzie gdzieś pośrodku. 

Zobaczysz zresztą sam jakie skarby mamy poukrywane po magazynach i to już niedługo. Teraz nie będę ich opisywał, bo czasu by nie starczyło, a zresztą widzę w twoich oczach, że jesteś taki sam jak ja i wolisz to wszystko sam odkryć. Każda część jest dobrze opisana i bardzo szybko będziesz orientował się w oznaczeniach i symbolach jak każdy z naszych pracowników.

Jak widzisz, pole do popisu masz i wszystko zależy tylko od twojej fantazji. Mała darmowa rada od siwej głowy: nie skupiaj się tylko na sobie, ale obserwuj uważnie poczynania innych wynalazców. To wprawdzie konkurencja, ale po co ponownie wymyślać koło? Jeżeli zobaczysz, że ktoś zrobił ciekawe urządzenie, to zastanów się dobrze czy opłaca się marnować czas na zdobycie części (jeżeli w ogóle są jeszcze dostępne) i zasoby na jego odtworzenie, czy może lepiej skorzystać z niego u konkurencji. Wprawdzie coś na tobie zarobią, ale może w rozliczeniu końcowym to ty lepiej na tym wyjdziesz niż oni? Bądź czujny, ja to ci mówię, a zjadłem na tym zęby. Nie, nie te. Te są z porcelany. Pamiętaj, trzeba korzystać z tego co przynosi los. A jak uda ci się wymyślić coś ciekawego, to może i do ciebie fortuna się uśmiechnie i ktoś skorzysta z twoich usług. Wprawdzie jedną maszynę może obsługiwać i czerpać z tego korzyści jednocześnie tylko jeden pomocnik, ale jej właściciel zawsze sobie z tym poradzi. W końcu to jego, nie?

Uważaj jak idziesz! Plamy oleju to diabelskie pułapki na nieuważnych. Widziałem, że trochę posmutniałeś jak zobaczyłeś nasze zasady związane z wytwarzaniem maszyn. Z jednej strony cię rozumiem, bo ja też nie lubię ograniczeń.  Uwierz mi jednak, że maszyneria złożona z jednej, dwóch lub trzech elementów po podłączeniu do niej silnika potrafi zdziałać cuda, nawet pomimo swoich małych rozmiarów. Ale jest też druga strona medalu. Takie ograniczenia rozwijają wyobraźnię i bardziej pobudzą twój umysł do kreatywnego myślenia, a z tego co słyszałem lubisz takie wyzwania. Słyszałem, słyszałem. Po co ta a skromność? Zawsze powtarzam, że trzeba być świadomym swojej wartości.

Na pocieszenie zdradzę ci jednak, że jeśli dobrze poszukasz, to znajdziesz moduły, które potrafią dołączyć kolejne elementy do istniejących maszyn lub dodatkowy silnik i to nawet innego typu niż zainstalowany. Czego to ludzie nie wymyślą, żeby zaspokoić czyjeś zachcianki. No cóż, bogatemu nie zabronisz.

Podejdźmy jeszcze tam, bo chciałbym coś jeszcze na koniec pokazać. Ten podnośnik…

Zostawmy już szanownego Wuja oraz twoje planszówkowe alter ego i powróćmy do rzeczywistości.

Jak widzisz gra bardzo wpływa na wyobraźnię i nietrudno wczuć się w jej klimat. Zastosowana mechanika nie tylko sprawnie działa, ale dodatkowo podkreśla fabułę gry. W „Steam Works” naprawdę tworzymy maszyny i odczuwamy związane z tym emocje. Zdobywamy niezbędne części, staramy się właściwie je połączyć, szukamy najbardziej wydajnych i spełniających nasze oczekiwania źródeł energii, potem uruchamiamy nasze dzieła i cieszymy się z ich działania. Kiedy coś nie zadziała dobrze lub wpadniemy na inny pomysł, to budujemy coś innego. Czy nie tak wygląda życie wynalazcy – konstruktora?

Ze zdjęć widać, że jest to w zasadzie gra kafelkowa, która powinna być grą dosyć losową. Tutaj zastosowanie mechanizmu taśmociągu znacznie nad nią zapanowało. Z jednej strony występuje losowe pojawianie się elementów maszyn, ale równocześnie wiemy czego możemy się spodziewać w kolejnych fazach gry. Działa to bardzo prosto. Na koniec rundy usuwa się najbardziej wysunięty na prawo kafel, a całość dopełniana jest nowymi kaflami. Oczywiście jest możliwość wzięcia innego elementu niż pierwszy z prawej strony taśmociągu (standardowa opcja), ale wymaga to już zastosowania urządzeń. Nie będę ukrywał i czasami faktycznie można się zirytować jak coś atrakcyjnego zniknie ci z oczu za sprawą przeciwników, ale taki już urok tej gry. Nie jest to coś mocno uciążliwego.

Mechanika kafelkowa sama od siebie wprowadza niepowtarzalność rozgrywek, ale tutaj masz jeszcze do dyspozycji aż ośmiu bohaterów – wynalazców, którzy dysponują zupełnie różnymi akcjami dodatkowymi, które zdecydowanie zmieniają sposób gry. Te akcje aktywujemy naszymi pomocnikami, zamiast wysyłać ich do obsługi maszyn. Wprawdzie można zagrać w wariant gry, w której każdy z graczy gra identyczną postacią, ale ja zdecydowanie polecam wariant zaawansowany, bo daje on więcej satysfakcji z gry, właśnie przez swoją różnorodność.

Bardzo ciekawy jest mechanizm związany z wykorzystywaniem urządzeń innych graczy. Z jednej strony to dobry sposób na skorzystanie z pomysłów przeciwników lub zarobienie dodatkowych punktów (złota w grze 2 osobowej), a z drugiej napędza to rozwój technologiczny i dopływ lepszych komponentów. Każde takie wykorzystanie zmniejsza pulę znaczników czasu (lub złota), której całkowite wyczerpanie obwieszcza początek nowej ery. W praktyce oznacza to uruchomienie kolejnego taśmociągu z nowymi kaflami. Koniec trzeciej ery kończy sygnalizuje koniec gry i zapowiada podliczanie punktów zdobytych nie tylko dzięki własnym maszynom – przetwarzanie, ale również bezpośrednio z nich – liczba części/modułów.

Tak więc wpływ atrakcyjności urządzeń na przebieg rozgrywki ma dwa aspekty. Możesz coś dzięki niej zarobić, ale musisz być cały czas świadom, że każde takie wykorzystanie skraca czas gry, a tym samym twoje możliwości. Taki obosieczny miecz wprowadza do gry mechanikę stresu, który każe być graczom cały czas czujnymi i świadomymi swoich działań.

„Steam Works” traktuję trochę jak pudełko z klockami, które rozsypuję i się nimi bawię. Składanie urządzeń, ich rozbudowa (nie tylko swoich), a potem patrzenie jak zazębiają się ich poszczególne moduły, dając na końcu upragnione punkty, to czysta przyjemność. Wciąż jednak „Steam Works” pozostaje grą, która potrafi trochę zaleźć za skórę oraz zmusić do przemyśleń nie tylko strategicznych, ale również i taktycznych. Jeżeli miałbym polecić komuś klimatyczną, bardziej złożoną grę rodzinną, która spodoba się również bardziej zaawansowanym graczom, to na pewno jednym z wymienionych tytułów byłby „Steam Works”. A jeżeli do tego miałaby to być gra steampunkowa, to wybór byłby oczywisty, tylko „Steam Works”.

Zresztą cała nasza trójka to potwierdza…

SteamWorksGif

  • vojtasass

    Wybacz, że włączę offtopic, ale… czekamy na dalszy ciąg wywiadu z Michałem. Kiedy można się go spodziewać?

    PS. Świetna fotka z kotem. :)

    • Całkowicie rozumiem „lekkie” zniecierpliwienie :) Tekst już jest, ale czekałem na małą niespodziankę. I się udało :) W tym tygodniu będzie.