Neuroshima Hex 3.0 – czekam na nowe

Na stronie Z-Man Games pojawiły się grafiki do nowego wydania Neuroshimy HEX. Wersja 3.0, jak widać, zupełnie odbiega od tego,  do czego jesteśmy przyzwyczajeni od początku historii NH. Zarówno grafika żetonów, jak i sama plansza uległa całkowitej odmianie.

Na forum gier planszowych trwa dyskusja czy nowy wygląd żetonów jest lepszy, czy też gorszy. Wprawdzie o gustach się nie dyskutuje, ale po raz kolejny uderzyła mnie postawa, o której pisałem już nie raz – gracze (polscy?) nie lubią zmian. Kiedy są do czegoś przyzwyczajeni, to nawet jeżeli coś jest robione w dobrej wierze, to i tak ma szanse zostać odebrane jak zamach na „starych fanów”.

Amerykańskie wydawnictwa (choć pewnie inne również) nie mają z tym problemów i patrzą trochę inaczej na gry. To jest dla nich produkt, w który wkładają dużo pracy, żeby dać odbiorcy dobrą grę, ale jeżeli mają szansę coś zmienić, w ich mniemaniu na lepsze, to tak robią, bo tutaj najważniejsza jest jednak sprzedaż. Nie oszukujmy się, jeżeli  wydawnictwo nie sprzeda gry, to jest bardzo duża szansa, że nic już nowego nie wyda. Dlatego szanowanie tylko odczuć i przyzwyczajeń starych graczy nie jest głównym ich celem,  zwłaszcza przy reedycjach. Fan już taki tytuł posiada w kolekcji, więc szansa, że go kupi po raz drugi jest minimalna, a tym samym zysk z tego typu graczy również.

Coraz częściej praktykuje się w przypadku gier planszowych ponowne wdanie jakiegoś tytułu w nowej formie, która bardziej odpowiada modzie lub zapatrywaniom dzisiejszych graczy. Najwięcej takich gier wydaje Fantasy Flight Games, ale ostatnio swojej odmienionej reedycji doczekał się na przykład też np. Pandemic. W Polsce króluje w tym Egmont, który znane tytuły wydaje nie tylko w nowej i zachęcającej do grania szacie graficznej, ale zmienia również tematykę, a jego wersja Boomtown jako Piraci: Karaibska flota nabrała zupełnie innego klimatu, zapewne nie tylko dla mnie, o niebo lepszego.

Style w grafice się zmieniają i nikt nie może być pewny czy obowiązujące np. w danym okresie ponure barwy plansz i komponentów będą się dobrze sprzedawały w latach kolejnych. Dlaczego więc nie wyjść naprzeciw oczekiwaniom graczy, którzy jeszcze nie znają danego tytułu i nie podać go w formie  odpowiadającej dzisiejszym trendom? W przypadku tak znanych wydawnictw jakim właśnie jest Z-Man trudno w ich ruchach dopatrywać się chaotycznych decyzji, więc zapewne taka zmiana grafiki jest podyktowana badaniami rynku dotyczącymi preferencji dzisiejszych graczy. Wszystkim jednak jeszcze nikt nie dogodził, jak mówi stare porzekadło, ale jeżeli można zyskać coś więcej, to należy to wykorzystać.

Zgadzam się z głosami, że nowa Neuroshima HEX wyglądać będzie jak gra komputerowa. Na planszy widzimy zrujnowane miasto, które po nuklearnej katastrofie stało się areną walczących ze sobą frakcji. Opuszczone i częściowo zniszczone wieżowce stanowią idealny punkt obserwacyjny dla snajperów, którzy czyhają na swoich nieświadomych przeciwników, a pozostałe jednostki skulone za zwałami gruzu lub innymi „naturalnymi” przeszkodami, przygotowują się  do zaatakowania lub odparcia ataku. Przyzwyczajony do standardowych plansz NH, pokazujących mały fragment terenu, na początku na nową planszę zareagowałem grymasem „pół na pół”: graficznie świetnie, ale to przecież zupełnie inne odczucie perspektywy, gdzie potyczki, jeden na jednego? Potem jednak przyszło olśnienie, które zmieniło moje spojrzenie na planszę. Przecież to właśnie do tej pory  przedstawiony widok nie miał sensu i wspomniany wcześniej snajper zamiast szukać dogodnej pozycji stał metr od przeciwnika, a to raczej nie byłoby rozsądne z jego strony w realnych warunkach. Czyli to właśnie nowa grafika planszy lepiej pokazuje obszar bitwy. Od razu natomiast urzekły mnie nowe żetony jednostek i rozkazów, które żywą kolorystyką również trochę nawiązują do obecnych trendów znanych z gier komputerowych. Ostre, kontrastowe tła, a na nich szczegółowe modele świetnie wyglądają na stonowanej planszy i podobnie jak dzisiejsze komputerowe hity na naszych monitorach aż zachęcają do zajęcia nimi strategicznych pozycji i stoczenia bitwy o ważny fragment miasta lub pozbycia się niewygodnego przeciwnika.

Dla mnie NH to gra bardzo klimatyczna i zdecydowanie nie należę do osób odbierających ją jako abstrakcyjne szachy. Patrzę teraz na grafiki Z-Mana i czuję/odkrywam ten klimat ponownie. Do tego stopnia, że pomimo moich wcześniejszych deklaracji, już wiem, że po premierze wersji 3.0 powrócę do gry w jej analogowe wydanie. Już zacieram ręce na myśl o chwili kiedy będę mógł otworzyć pudło z NH i od nowa poczuć się „panem tej ziemi”. Wierzę przy tym, że to wydanie zainteresuje nowych graczy tą świetną grą Michała Oracza i skradnie ona ich serca tak jak to było do tej pory z jej dotychczasową wersja. To właśnie dla tych nowych „dusz” warto robić tego typu graficzne rewolucje w nawet najbardziej kultowych grach planszowych, gdyż dzięki temu istnieje szansa, że więcej ludzi je pozna, a przecież każdemu z nas zależy na większym zainteresowaniu planszówkami. Lepiej zrobić coś niż potem żałować wcześniejszego braku podjęcia decyzji.

Czy tego chcemy, czy nie sposób odbioru produktów jest różny dla różnych pokoleń. Dla jednych brak grafiki lub jej oszczędność formy może być pięknem i wyeksponowaniem mechaniki, a dla innych elementem na trwale odstraszającym od danego tytułu. Zwłaszcza teraz, kiedy jest tyle nowych, kuszących nowoczesną grafiką gier na rynku, to walka różnymi sposobami o klientów nie może dziwić. Z-Man postawił na nową formę, żeby zdobyć nowy rynek i jak sądzę, wie co robi. Dlatego  drodzy fani „pierwszych wydań” (nie tylko NH) nie walczcie z nowym, ponieważ niestety koła zmian nie zatrzymamy. Starajmy się na to patrzeć bez uprzedzeń i negatywnych myśli, bo jak pokazuje życie zmiany te i tak nadejdą, a my tylko stracimy cząstkę naszego zdrowia lub humoru, a tego zdecydowanie nie warto tracić dla gier planszowych, lepiej w coś zagrać i spędzić miło z nimi czas.