Wpisy

„Santorini”. 30 sekund na zasady = N godzin zabawy

Mało jest gier, które by tak szybko podbiły nasze serca. A opowieść o niej zaczyna się jak na mnie dosyć typowo: pewnego razu zobaczyłem zdjęcia ślicznie wyglądającej gry. Przestrzenne komponenty, świetne grafiki na kartach, no bajka. Szybkie przeszukanie internetu i jest na Kickstarterze. Szukam wspólnego zamówienia na forum. Jest. Kupione. Potem osiem miesięcy czekania i SMS od kuriera. Otwieramy. Na buziach samoistnie występują uśmiechy na widok komponentów. Gramy? Jasne! I tak zostało do teraz i pewnie długo się to nie zmieni. Poznaj magię „Santorini”.

Czytaj więcej