Wpisy

Przed premierą: Azyl: Zagrożone Gatunki. Europejska ochrona zwierząt

Azyl: Zagrożone Gatunki” poznałem kilka miesięcy temu w zupełnie innym wcieleniu. Na spotkaniu z wydawnictwem Cube Factory of Ideas, Przemek Wojtkowiak prezentował nam swoją grę „Farma”, która opowiadała o pracy na roli. Od tego czasu gra fabularnie całkowicie się zmieniła, ale mechanika, która stanowiła podstawę mojego zainteresowania tym tytułem pozostała. „Azyl” to gra dla miłośników klasycznego, europejskiego podejścia do planszówek. Nie znajdziesz w niej przeładowania mechanizmami, ale te które tu zastosowano, zapewnią twoim szarym komórkom satysfakcjonujący trening. Czytaj więcej

Century: Korzenny Szlak

Century: Korzenny Szlak. Zapachu przypraw tu mało, ale i tak się zakochasz

Podkreślałem to nie raz: w grach liczy się dla mnie klimat. Nie jest jednak prawdą, że pomijam w nich mechanikę. Po prostu, nie ma sensu pisać o sprawach oczywistych. Zakładam, że każdy kto lubi gry planszowe wie, że nie istnieje dobra gra bez dobrej mechaniki. Wprawdzie najbardziej lubię te, które sprawnie łączą warstwę fabularną, mechaniczną i graficzną, czyniąc z niej sprawnie działający organizm, który jest ucztą dla oka, wyobraźni i umysłu, ale czasami zdarzają się wyjątki, obok których nie mogę przejść obojętnie pomimo niezaspokojenia tych trzech wypadkowych. Jedną z nich był i wciąż jest „Splendor”, o którym pisałem zanim na naszym rynku pojawił się on w wersji polskiej. Już wtedy wróżyłem mu sukces i jak się okazało, nie pomyliłem się.

Wprawdzie gra jest tak naprawdę przede wszystkim bardzo sprawnie działającym mechanizmem, który został ubrany w ładne szaty, ale przy tym jest wyprana z klimatu, o czym zresztą od samego początku mówił jej autor i wydawnictwo. Jak widać, nawet wtedy gdy nie dostaniesz wszystkiego czego oczekujesz, to zawsze możesz trafić na grę, która potrafi zaskoczyć i chwycić za serce. Tak, bardzo lubię „Splendor” i wspomnienie o sercu jest tu na jak najbardziej na miejscu.

Do tej pory nie sądziłem, że spotkam na swojej drodze tytuł, który wywoła we mnie podobne emocje i zacznie konkurować z moim faworytem z katalogu „gier dla wszystkich i na każdą okazję”, do momentu gdy nie zagrałem w „Century: Korzenny Szlak„. Błyskawicznie między nami zaiskrzyło i od razu wiedziałem, że nasza znajomość potrwa bardzo długo.

Czytaj więcej

Ekspres VI: Martwa Zima: Gra rozdroży

Niestety, wyciągniecie „Martwej zimy” w ten upalny dzień nie zadziałało tak jak byśmy tego chcieli i chłodniej się nie zrobiło. Na szczęście pozostała nam przyjemność poznania gry przygodowej, która zabrała nas w zapomniane przez świat miejsce, oblegane przez armie żywych trupów. Chęć konsumpcji naszych bohaterów można było wyraźnie wyczytać z ich martwych oczu.

Czytaj więcej

Strife: Legacy of the Eternals. Kiedy wiem wszystko o moim przeciwniku.

W planszówkach również panuje moda i zmienność stylów jest tutaj odczuwalna. Przeżyliśmy fascynację mechaniką opartą o budowanie talii kart, potem powróciły do łask kości, a ostatnio coraz częściej możemy natknąć się na gry, które opierają się na małej liczbie komponentów. Okazuje się, że takie gry mogą być również interesujące bez udziału tony drewna i papieru. Strife: Legacy of the Eternals dodatkowo chce nam jeszcze udowodnić, że gra, w której wiemy prawie wszystko o przeciwniku może zachwycić dzisiejszego miłośnika nowoczesnych gier planszowych.

Czytaj więcej