Neuroshima Hex 3.0 – czekam na nowe

Na stronie Z-Man Games pojawiły się grafiki do nowego wydania Neuroshimy HEX. Wersja 3.0, jak widać, zupełnie odbiega od tego,  do czego jesteśmy przyzwyczajeni od początku historii NH. Zarówno grafika żetonów, jak i sama plansza uległa całkowitej odmianie.

Na forum gier planszowych trwa dyskusja czy nowy wygląd żetonów jest lepszy, czy też gorszy. Wprawdzie o gustach się nie dyskutuje, ale po raz kolejny uderzyła mnie postawa, o której pisałem już nie raz – gracze (polscy?) nie lubią zmian. Kiedy są do czegoś przyzwyczajeni, to nawet jeżeli coś jest robione w dobrej wierze, to i tak ma szanse zostać odebrane jak zamach na „starych fanów”.

Czytaj więcej

Essen 2013: Tezeusz, kosmiczna walka o przetrwanie wg Michała Oracza

Załóżmy, że jest to początek filmu science-fiction. Bardzo długo oczekiwanego przez wszystkich fanów tego gatunku. Widzimy ujęcie pustego, zimnego i usianego gwiazdami kosmosu. Brak muzyki i innych odgłosów. Jest tylko kosmiczna cisza, która  i tak dźwięczy w naszych głowach.  Gdzieś w tle słyszymy głębokie dudnienie i w kadr majestatycznie wpływa szary kadłub  statku kosmicznego, którego stan poszycia wskazuje jak już bardzo długo dryfuje on przez ten ocean ciemności. Pojawiające się powoli białe litery na burcie statku, układają się w nazwę – Tezeusz. Cięcie. Jesteśmy już we wnętrzu stalowego olbrzyma i w zależności od tego, która frakcja ten film nakręciła jesteśmy wraz z bohaterami, z którymi zżyjemy się w ciągu następnych kilkudziesięciu minut, albo w  opuszczonym laboratorium (Naukowcy), maszerujemy po korytarzach zasnutych parą wyciekającą z nieszczelnych rur (Marines), wchodzimy przez wypaloną dziurę do wnętrza statku (Obcy – „standardowe” znaki szczególne: szarzy z dużymi oczami) lub wypełzamy z ociekającego śluzem jaja (Aliens – ta nazwa wszystko tłumaczy). OK, ci ostatni to raczej filmu nie nakręcą, ale żeby nie być posądzonym o dyskryminację rasową, to tak już to zostawmy.

Mamy już gatunek, tło, bohaterów, a o akcji napiszę później. Brakuje nam tylko reżysera, a jest nim nie kto inny, jak sam Michał Oracz, który kazał nam czekać aż pięć lat od czasu wydania Witchcrafta i aż siedem od Neuroshimy Hex, na swoją nową grę – Tezeusza. Czy warto było czekać? Czytaj więcej

Nie jesteśmy tylko analogowi 2, czyli uderz w… stół

Mój ostatni felieton pobudził zarówno Maciek, jak i Artur do wyrażenia własnego zdania na temat, który poruszyłem. Pisząc tamten tekst długo zastanawiałem się czy napisać jako przykład akapit o m-planszówkach (dla uproszczenia: mobilne planszówki), a potem czy go w ogóle zostawić. Dlaczego? Ponieważ byłem pewny, że prawdopodobnie wszystko co napiszę przed tym akapitem oraz za nim zostanie pominięte.

I nie pomyliłem się, bo ten temat dalej wywołuje, jak widać, kontrowersje. Mam jednak nadzieję, że przynajmniej część z czytających wcześniejszy felieton nie skupiła się tylko na demonicznych konwersjach. A przecież sam fakt, że gier tego typu jest coraz więcej, że są kupowane i cieszą się popularnością tysiące graczy chyba wyraźnie mówi, że to nie jest pomyłka ani żadnego typu manipulacja faktami. Jednak rozmyślania o tym dlaczego tak się dzieje, zostawię sobie na inny wpis, a teraz pozwolę sobie odpisać Kolegom na ich argumenty.

Czytaj więcej

Nie jesteśmy tylko analogowi

Do napisania tego tekstu zainspirowała mnie dyskusja tocząca się swego czasu na Forum Gier Planszowych dotycząca zaprzestania wydawania wersji papierowej Świata Gier Planszowych, który od najbliższego numeru będzie wydawany tylko w wersji elektronicznej. Z racji, że już nie szefuję redakcji ŚGP to nie mi oceniać czy była dobra decyzja i czy była podjęta we właściwym czasie. Wierzę, że wydawnictwo Portal podjęło ją po przeanalizowaniu wszystkich za i przeciw i jest to jedne rozwiązanie, które pozwoli na przeżycie ŚGP. Czas oceni czy to była słuszna decyzja. Ja cały czas ŚGP kibicuję.

W dyskusji często pojawiały się stwierdzenia (w kontekście negatywnego przyjęcia nowej formy magazynu), że planszówkowicze specjalnie uciekają od nowoczesnych rozwiązań, że grają po to, żeby poczuć fizycznie elementy gry i po to są właśnie gry planszowe, żeby nie trzeba było spędzać czasu przed komputerem itp. Czy naprawdę gry planszowe muszą kojarzyć się tylko z „grami bez prądu” i czy miłośnicy gier planszowych to ludzie uciekający od techniki życia codziennego? Czy taki jest prawdziwy wizerunek planszowych graczy?

Czytaj więcej

Qwixx, czyli prosto nie znaczy źle

Ogłoszenie tegorocznych tytułów nominowanych do nagrody Spiel des Jahres wywoła sporo dyskusji na temat kondycji najbardziej znanej nagrody przyznawanej grom planszowym. W tym roku w szranki staną Qwixx, Augustus oraz Hanabi.

Powiedzmy sobie szczerze, reakcja zwykłego gracza patrzącego na te tytuły należałaby do tych umiarkowanie oschłych. Nie są to gry powszechnie znane, więc nie ma co się dziwić. Osoba, która już bardziej interesuje się planszówkami zobaczyłaby tu wspominane na forum i blogach Hanabi (tutaj również moje trzy grosze na jej temat) oraz wydanego niedawno po polsku przez wydawnictwo Hobbity.eu Augustusa. Natomiast ostatnia z nominowanych gier czyli Qwixx, to gra, która do tej pory zapewne była nieznana bardzo dużej liczbie graczy i to nie tylko w Polsce. Ja sam należałem do tej kategorii, ale dzięki niezastąpionemu i jedynemu Wojtkowi „wc”, nie tylko mogłem ją poznać, ale również mam przyjemność ją posiadać i słowo „przyjemność” pojawia się tu nieprzypadkowo.

Czytaj więcej

Suburbia po polsku

Yosza ogarnia „złość” w związku z zapowiedzianą premierą polskiego wydania gry Suburbia, a mnie  zaskoczenie i radość. Ech, te emocje… Pamiętam, że jak tylko zagrałem w Suburbię (prawie od razu po jej premierze  na targach w Essen) to wiedziałem, że to bardzo dobra gra, która ze swoją łatwością zasad oraz dużym potencjałem związanym z niepowtarzalnością rozgrywki ma szanse na stałe zagościć w sercach graczy. Potem niestety zrobiło się o niej cicho, aż do dziś, kiedy to Planszóweczka.pl zapowiedziała swój pierwszy, wydany po polsku tytuł. Dostaniemy tym samym od razu świetną grę po polsku oraz nowe, polskie wydawnictwo kojarzone do tej pory przeważnie ze sklepem z grami planszowymi. Myślę, że tym samym data 17 czerwca 2013 nabiera jeszcze bardziej historycznego znaczenia :)

Jeżeli ktoś jeszcze nie wie czym jest Suburbia to zapraszam do przeczytania mojego tekstu – Suburbia, czyli planszowe Sim City, który pierwotnie ukazał się na moim wcześniejszym blogu PlanszowyŚwiat.pl (blog już nie istnieje i recenzja jest teraz tu).

p.s. Będę chciał przenieść wszystkie swoje wcześniejsze teksty z PS z zachowaniem dat ich pierwotnych publikacji, bo czuję, że w końcu znalazłem właściwe miejsce :)

 

ZnadPlanszy.pl = Treść + Uczucia

Przeważnie ciekawe pomysły powstają w wyniku przypadku. Tak samo było również z ZnadPlanszy.pl. Pewnie jeszcze nie raz dziś przeczytacie na naszej platformie jakie to były „początki mojego ZnadPlanszy”, ale pozwólcie, że napiszę o tym również i ja. Ten wspólny (Yosza i mój) projekt  jest dla mnie wyjątkowy i szczególny. Powstał on całkowicie tylko w naszych głowach, potem własnymi siłami go stworzyliśmy, a „na zakończenie” otrzymaliśmy jeszcze wielki kredyt zaufania od wspaniałej grupy autorów, którzy zgodzili się pisać swoje blogi w ramach jednej platformy.

Czytaj więcej

Grand Prix. Ostatnia prosta, czyli bolidem F1 po stole

Nie licząc chwil kiedy, jak zapewne każdy z nas, oglądam piłkę nożną podczas Mistrzostw Świata lub Europy jedynym sportem, którym się interesuję i który oglądam w TV są wyścigi Formuły 1. Dla jednych jest to bezsensowne „jeżdżenie w kółko”, a dla mnie dobrze działające sportowe widowisko, w którym dostajemy najnowocześniejszą technologię, rywalizację oraz wielkie emocje. Czy można wymagać czegoś więcej od sportu w XXI wieku?

Kiedy wydawnictwo Egmont zapowiedziało wydanie nowej wersji gry Formula Motor Racing (1995), której autorem jest nie kto inny jak sam Reiner Knizia, to od razu wiedziałem, że muszę w nią zagrać. Zapraszam do przeczytania moich wrażeń z wersji przedprodukcyjnej „Grand Prix. Ostatnia prosta”, w którą miałem okazję zagrać dzięki wydawnictwu Egmont.

Czytaj więcej

Zombiaki 10 lat z nami

Zombiaki Ignacego Trzewiczka obchodzą w tym roku swoje 10 urodzimy. Na przekór rozkładu własnych ciał i ciągłej walki o skrawek ludzkiego mózgi wciąż goszczą na naszych stołach i jak znam życia jeszcze długo nas nie opuszczą. Na stronie Portalu ukazał się dziś mój felieton jaki napisałem na prośbę Ignacego pod hasłem „Z czym mi się kojarzą Zombiaki”. Na stronie wydawnictwa jest wersja PDF, a poniżej wersja tekstowa.

Czytaj więcej

Cichociemni “Akcja Most III” – na kartach, nie tylko historii

Żołnierze Armii Krajowej oraz wspierający ich Cichociemni medialnie/popkulturowo mieli pecha będąc Polakami. Gdyby walczyli za wolność np. Amerykanów, to na pewno nie jeden raz na ekranach kin, telewizorów czy monitorów moglibyśmy oglądać fascynujące losy dzielnych żołnierzy i śledzić ich brawurowe akcje na terenie okupowanego kraju. Niestety Polacy nie są skorzy do cieszenia się swoimi sukcesami i wolą martyrologiczne podejście do swojej historii. Nie odbierajcie tych słów źle, ja jestem dumny z polskiej historii, ale pokazanie również pozytywnych stron czyichś działań pomaga w ich propagowaniu, a na pewno nie zaszkodzi.

Czytaj więcej