Neuroshima Hex 3.0, czyli nowe szaty króla

Kiedy zagrałem pierwszy raz w elektroniczną wersję Neuroshimy Hex stworzoną przez Big Daddy’s Creations powiedziałem sobie i zresztą wszystkim w koło również, że już nikt mnie nie namówi na grę w wersję tradycyjną. Przyjemność płynącą z obcowania z moją ukochaną grą (pierwsza miłość nie rdzewieje) w wersji na iPada, uzewnętrzniam zawsze kiedy mówi się o konwersjach gier planszowych. Zresztą produkcja BDC jest wzorcem sama w sobie. W życiu jednak nic pewnego nie ma, a jeżeli ktoś tak myśli to życzę mu powodzenia. Ja coraz częściej staram się wierzyć szpiegowskiej mądrości „never say never”, a kontakt z nową wersją Neuroshimy Hex jeszcze bardziej mnie w tym utwierdził. Poniżej przeczytacie wrażenia skruszonego fana NH, który wraca z e-wygnania. Nie wiem na jak długo, ale wiem, że jest warto.

Czytaj więcej

Dziedzictwo: Testament diuka de Crecy

Tak się złożyło, że dwa tytuły z mojej ścisłej czołówki najważniejszych gier wydał Portal Games. Obok Neuroshimy HEX znalazł się 51 Stan i możecie sobie mówić co chcecie na temat jakości wydania lub „taktyk wygrywających”, ale uważam je za gry genialne, a ilość czasu jaki przy nich miło spędziłem jest dla mnie najważniejszym tego wyznacznikiem.

Jednak pewnego pięknego, majowego popołudnia okazało się, że pula ulubionych gier z Portalu może się powiększyć o kolejne dwa tytuły. O jednym z nich, czyli nowej grze Michała Oracza – Theseusie już pisałem, dzisiaj więc przyszła pora na napisanie kilku słów o tej drugiej, czyli grze Dziedzictwo: Testament diuka de Crecy, której autorem jest Michiel Justin Elliott Hendriks.

Czytaj więcej

Enclave: Zakon Krańca Świata, czyli jak połączyć euro z przygodą

Co może dziwne, ale nie czytałem książki, do której nawiązuje tytuł gry. Mój kontakt z jej autorką (Maja Lidia Kossakowska) zakończył się na jej wcześniejszym tytule Siewca Wiatru (który bardzo mnie irytował stosowanymi w nim zdrobnieniami imion męskich potężnych aniołów). Jednak brak zaufania do autorki książki – protoplasty tematycznego gry w żadnej mierze nie przełożył się na nią samą. Z miłą chęcią więc skorzystałem z okazji i dzięki wydawnictwu G3 udało mi się zagrać jeszcze przed premierą w Enclave: Zakon Krańca Świata, autorstwa Krzysztofa Wolickiego.

Czytaj więcej

Suburbia Inc – dodatek do gry, która daje do myślenia

Konsekwentnie wdrażając swój plan proplanszowej agitacji w mojej rodzinie, w tym tygodniu na stole wylądowała Suburbia. Gra w ostateczności bardzo się spodobała, ale patrząc na początkowy kontakt z tą łatwą, jeżeli chodzi o zasady, grą ponownie doszedłem do dwóch wniosków, z którymi chciałbym się z Wami podzielić.

Czytaj więcej

Essen 2013: Tezeusz, kosmiczna walka o przetrwanie wg Michała Oracza

Załóżmy, że jest to początek filmu science-fiction. Bardzo długo oczekiwanego przez wszystkich fanów tego gatunku. Widzimy ujęcie pustego, zimnego i usianego gwiazdami kosmosu. Brak muzyki i innych odgłosów. Jest tylko kosmiczna cisza, która  i tak dźwięczy w naszych głowach.  Gdzieś w tle słyszymy głębokie dudnienie i w kadr majestatycznie wpływa szary kadłub  statku kosmicznego, którego stan poszycia wskazuje jak już bardzo długo dryfuje on przez ten ocean ciemności. Pojawiające się powoli białe litery na burcie statku, układają się w nazwę – Tezeusz. Cięcie. Jesteśmy już we wnętrzu stalowego olbrzyma i w zależności od tego, która frakcja ten film nakręciła jesteśmy wraz z bohaterami, z którymi zżyjemy się w ciągu następnych kilkudziesięciu minut, albo w  opuszczonym laboratorium (Naukowcy), maszerujemy po korytarzach zasnutych parą wyciekającą z nieszczelnych rur (Marines), wchodzimy przez wypaloną dziurę do wnętrza statku (Obcy – „standardowe” znaki szczególne: szarzy z dużymi oczami) lub wypełzamy z ociekającego śluzem jaja (Aliens – ta nazwa wszystko tłumaczy). OK, ci ostatni to raczej filmu nie nakręcą, ale żeby nie być posądzonym o dyskryminację rasową, to tak już to zostawmy.

Mamy już gatunek, tło, bohaterów, a o akcji napiszę później. Brakuje nam tylko reżysera, a jest nim nie kto inny, jak sam Michał Oracz, który kazał nam czekać aż pięć lat od czasu wydania Witchcrafta i aż siedem od Neuroshimy Hex, na swoją nową grę – Tezeusza. Czy warto było czekać? Czytaj więcej

Qwixx, czyli prosto nie znaczy źle

Ogłoszenie tegorocznych tytułów nominowanych do nagrody Spiel des Jahres wywoła sporo dyskusji na temat kondycji najbardziej znanej nagrody przyznawanej grom planszowym. W tym roku w szranki staną Qwixx, Augustus oraz Hanabi.

Powiedzmy sobie szczerze, reakcja zwykłego gracza patrzącego na te tytuły należałaby do tych umiarkowanie oschłych. Nie są to gry powszechnie znane, więc nie ma co się dziwić. Osoba, która już bardziej interesuje się planszówkami zobaczyłaby tu wspominane na forum i blogach Hanabi (tutaj również moje trzy grosze na jej temat) oraz wydanego niedawno po polsku przez wydawnictwo Hobbity.eu Augustusa. Natomiast ostatnia z nominowanych gier czyli Qwixx, to gra, która do tej pory zapewne była nieznana bardzo dużej liczbie graczy i to nie tylko w Polsce. Ja sam należałem do tej kategorii, ale dzięki niezastąpionemu i jedynemu Wojtkowi „wc”, nie tylko mogłem ją poznać, ale również mam przyjemność ją posiadać i słowo „przyjemność” pojawia się tu nieprzypadkowo.

Czytaj więcej

Suburbia po polsku

Yosza ogarnia „złość” w związku z zapowiedzianą premierą polskiego wydania gry Suburbia, a mnie  zaskoczenie i radość. Ech, te emocje… Pamiętam, że jak tylko zagrałem w Suburbię (prawie od razu po jej premierze  na targach w Essen) to wiedziałem, że to bardzo dobra gra, która ze swoją łatwością zasad oraz dużym potencjałem związanym z niepowtarzalnością rozgrywki ma szanse na stałe zagościć w sercach graczy. Potem niestety zrobiło się o niej cicho, aż do dziś, kiedy to Planszóweczka.pl zapowiedziała swój pierwszy, wydany po polsku tytuł. Dostaniemy tym samym od razu świetną grę po polsku oraz nowe, polskie wydawnictwo kojarzone do tej pory przeważnie ze sklepem z grami planszowymi. Myślę, że tym samym data 17 czerwca 2013 nabiera jeszcze bardziej historycznego znaczenia :)

Jeżeli ktoś jeszcze nie wie czym jest Suburbia to zapraszam do przeczytania mojego tekstu – Suburbia, czyli planszowe Sim City, który pierwotnie ukazał się na moim wcześniejszym blogu PlanszowyŚwiat.pl (blog już nie istnieje i recenzja jest teraz tu).

p.s. Będę chciał przenieść wszystkie swoje wcześniejsze teksty z PS z zachowaniem dat ich pierwotnych publikacji, bo czuję, że w końcu znalazłem właściwe miejsce :)

 

Grand Prix. Ostatnia prosta, czyli bolidem F1 po stole

Nie licząc chwil kiedy, jak zapewne każdy z nas, oglądam piłkę nożną podczas Mistrzostw Świata lub Europy jedynym sportem, którym się interesuję i który oglądam w TV są wyścigi Formuły 1. Dla jednych jest to bezsensowne „jeżdżenie w kółko”, a dla mnie dobrze działające sportowe widowisko, w którym dostajemy najnowocześniejszą technologię, rywalizację oraz wielkie emocje. Czy można wymagać czegoś więcej od sportu w XXI wieku?

Kiedy wydawnictwo Egmont zapowiedziało wydanie nowej wersji gry Formula Motor Racing (1995), której autorem jest nie kto inny jak sam Reiner Knizia, to od razu wiedziałem, że muszę w nią zagrać. Zapraszam do przeczytania moich wrażeń z wersji przedprodukcyjnej „Grand Prix. Ostatnia prosta”, w którą miałem okazję zagrać dzięki wydawnictwu Egmont.

Czytaj więcej

Cichociemni “Akcja Most III” – na kartach, nie tylko historii

Żołnierze Armii Krajowej oraz wspierający ich Cichociemni medialnie/popkulturowo mieli pecha będąc Polakami. Gdyby walczyli za wolność np. Amerykanów, to na pewno nie jeden raz na ekranach kin, telewizorów czy monitorów moglibyśmy oglądać fascynujące losy dzielnych żołnierzy i śledzić ich brawurowe akcje na terenie okupowanego kraju. Niestety Polacy nie są skorzy do cieszenia się swoimi sukcesami i wolą martyrologiczne podejście do swojej historii. Nie odbierajcie tych słów źle, ja jestem dumny z polskiej historii, ale pokazanie również pozytywnych stron czyichś działań pomaga w ich propagowaniu, a na pewno nie zaszkodzi.

Czytaj więcej

Tokaido, czyli 53 kroki do wygranej

Mało jest zapewne osób, którym Tokaido nie wpadło w oko podczas przeglądania ubiegłorocznych nowości w Essen. A wszystko to za sprawą oryginalnej oprawy graficznej, która pomimo czystej formy potrafi przyciągać, nie tylko graczy, jak najbardziej wyszukana, kolorowa produkcja Fantasy Flight Games. Białe, kwadratowe pudełko przyozdobione grafiką w japońskim stylu to prawdziwe „graficzne zen”. Gdyby Apple robiło gry planszowe to zapewne jedna z nich wyglądałaby tak jak Tokaido autorstwa Antoine Bauzy. Rozmieszczenie komponentów w wyprasce również podkreśla czystość formy i daje podobne odczucia jak przy kontakcie z produktami stworzonymi w Cupertino. Dla mnie Tokaido jest w ścisłej czołówce najładniejszych gier planszowych.

Czytaj więcej