Terraformacja Marsa: Podbiłeś Marsa, to teraz czas na Wenus. Organizery, które będziesz chciał mieć

Chyba cię nie zaskoczę, jeżeli powiem, że „Terraformacja Marsa” jeszcze mi się nie znudziła i tak naprawdę wątpię, że kiedykolwiek może to nastąpić. Gramy w nią często, a ona wciąż potrafi nas zaskoczyć i sprawić, że mamy o czym po rozgrywce podyskutować. Tego typu rozmowy to dla mnie najważniejszy sygnał, że gra jest dobra,  a tym wypadku jest nie tylko dobra, ale bardzo dobra. I chociaż faktycznie na nudę podczas gry nie narzekam, to każda informacja o dodatku do TM rozgrzewa moje oczekiwania. Ale to przecież to nic dziwnego, że chce się mieć więcej dobrego, prawda? O pierwszym dodatku już pisałem, trzeci został właśnie zapowiedziany, więc to jest najlepszy moment, by napisać coś o drugim. „Wenus” to oczywiście główny bohater tego tekstu, ale partnerują jej bardzo sprytne organizery dla gracza od pracowni Radvoy, które od jakiegoś czasu towarzyszą nam podczas kolonizacji Marsa.

Dodatek ten nie jest tylko nową planszą i właściwie dostaniesz tu w zasadzie pełny wachlarz dodatkowych elementów i to nie tylko dotyczących komponentów, ale również zasad.

Nowa plansza jednak i tu istnieje, ale nie jest to jak w przypadku „Hellas i Elysium” nowa mapa Marsa, ale miniplansza, która wprawdzie obrazuje planetę Wenus, ale tylko w formie uproszczonej. Tak naprawdę ma ona jeden cel, pomieścić nowy Wskaźnik Globalny (WG), tym razem związany z dostosowaniem wspomnianej właśnie Wenus do stanu, który umożliwi nam życie na niej. Są tam też miejsca na kilka miast, ale to właśnie ten wskaźnik dla Wenus jest najważniejszy.

Działa on tak jak i inne WG, czyli pozwala podnosić Współczynnik Terraformacji, stanowi wyznacznik wymagań na kartach projektów, przynosi dodatkowe bonusy w chwili osiągnięcia odpowiedniego poziomu, ale nie jest wyznacznikiem końca gry. I to jest bardzo dobre rozwiązanie, bo gdybyśmy mieli zakończyć terraformację na czterech wskaźnikach, to gra która już teraz jest przez niektórych uważana za grę długą, wydłużyłaby się jeszcze dużo bardziej.

Tylko czy „Terraformacja Marsa” jest za długa? Tego zarzutu nie potrafię pojąć. Ja gdy jakąś grę lubię, to podczas gry zwyczajnie się w niej zatracam, a czas przestaje dla mnie mieć znaczenie. Może więc faktycznie nie jestem dobrą osobą, aby to oceniać. Jeżeli masz tak samo, to wtedy z przyjemnością przybiję z tobą piątkę i będziemy mogli tworzyć wspólny front po hasłem „Na Marsie Czasu Nie Liczę”.

Jeżeli masz inne zdanie, to dla ciebie autor gry wprowadził jednak nową zasadę, która na pewno ci się spodoba, bo skraca ona właśnie czas gry . Teraz po produkcji dochodzi nowa faza, tzw. słoneczna, czyli Działanie Rządu Światowego, które postanowiło pomóc prywatnym korporacjom w procesach transformacji. Ile w tym altruizmu niestety nie wiadomo, ale pomoc zaoferowano, a pierwszy gracz w nowej fazie jako jego reprezentant, zwiększa jeden z ogólnych współczynników (temperatura, tlen, liczba oceanów), ale wszystkie korzyści przekazuje dla rządu. Działanie to więc nie tylko przyśpiesza grę, ale czasami może również pomieszać szyki przeciwnikom. Przyznaję, jest to zaleta, ale ja tak jak już wspominałem, nie mam problemu z czasem gry, więc nie korzystam z tego wariantu, a tak naprawdę to korzystam, bowiem wariantem jest nieuwzględnianie fazy słonecznej w grze. Może przy kolejnych dodatkach to się zmieni, ale na razie gram jak grałem.

Wróćmy do wskaźnika terraformacji Wenus. Czasami łatwo go podnieść, a czasami wygląda to tak jakby nikomu nie zależało na zamieszkaniu na Wenus. Wprawdzie jest teraz nowy projekt standardowy pozwalający go podnosić za kredyty, są karty nowych projektów, które to też potrafią, ale tych nowych kart nie jest dużo (dziewiętnaście ze czterdziestu dziewięciu nowych), a co do pieniędzy to nie muszę ci tłumaczyć, jak mocno są one ograniczone, a wszystko kosztuje i wszędzie by się chciało zainwestować. Nie zrozum mnie źle, czasami jest to bardzo łatwe do zrealizowania, zwłaszcza kiedy zależy na tym kilku graczom i podejdą karty, ale czasami zmiany na Wenus kończą się na kilku krokach. Na szczęście nie musimy tego robić, żeby skoczyć grę, więc podczas rozgrywki nie jest to czymś co przeszkadza.

Nowych kart projektów nie będę wszystkich pokazywać i opisywać, ale na tym zdjęciu widzisz przykłady tych, o których pisałem przed chwilą, czyli dotyczących podnoszenia współczynnika terraformacji Wenus. Tutaj nie ma o czym dużo pisać, bo w zasadzie wszystko jest jasne, a nawet bardzo czytelne, gdyż niektóre z nich zwyczajnie pozwalają ten współczynnik podnieść bez żadnych warunków, ale jeżeli przyjrzysz się im lepiej, to na kilku zobaczysz tajemnicze „chmurki”.

Są to Dryfowce, czyli nowy rodzaj zasobów. Twory te powstają w atmosferze Wenus, a na projektach pojawiają się na zasadach podobnych jak dotychczas zwierzęta lub mikroby. Wprawdzie korzystając z nowej Korporacji (jest ich pięć) Celestic w pewnym stopniu łatwiej pozyskać Dryfowce, ale tak naprawdę każdy może korzystać z projektów, które ich potrzebują i są w stanie dobrze je zużytkować. Jest to po prostu kolejny rodzaj kart kumulacyjnych, który wymaga bardzo podobnego podejścia strategicznego, gdy chcemy z nich skorzystać, jak to znane z projektów związanych ze zwierzętami/mikrobami.

Nowych korporacji również nie ma co szczegółowo opisywać, bo podstawowe informacje widzisz na zdjęciu, ale żeby zamknąć opis tego dodatku należy jeszcze wspomnieć o nowej nagrodzie i tytule. Nawiązują one ściśle do Wenus więc nie można ich używać bez kart projektów i planszy z tego dodatku, ale nie trzeba się tylko ograniczać do planszy podstawowej i dodatek spokojnie można używać z mapą „Hellas i Elysium”. Wprowadzenie nowej nagrody/tytułu nie wpłynęło na ich maksymalną liczbę do osiągnięcia, czyli wciąż tak samo trzeba się spieszyć z ich zdobyciem lub obstawieniem po najniższym koszcie.

Na koniec pytanie, które zawsze rodzi się przy dodatkach, czy trzeba go mieć? Odpowiedź nie będzie zbyt zaskakująca, bo dla fana „Terraformacji Marsa” jest to pytanie czysto retoryczne, a przecież inni nie będą się nim interesować. Może więc bardziej na miejscu będzie pytanie, czy jest on lepszy od poprzedniego? Nie, takich pytań również nie ma sensu zadawać, bo nie powinno się tych dodatków w takiej kategorii rozpatrywać. Oba pokazują, że tak naprawdę gra staje się coraz bardziej pełna i z dodatku na dodatek tworzy się obraz gry, który jako całość od początku istniał w głowie autora, tylko później pewnie za sprawą decyzji wydawniczych, pocięto ją na mniejsze części. Co zresztą nie musi być teorią daleko odbiegającą od rzeczywistości, patrząc na poniższe zdjęcie.

Źródło: BGG (https://goo.gl/jqaSGG)

Pytanie o sens kupowania „Wenus” mamy więc za sobą, odpowiedź jest oczywista, ale co z organizerami, o których pisałem na początku tekstu? Ja już odpowiedź znam, ale chciałbym żebyś wcześniej poznał więcej szczegółów.

 

Opisane w tekście organizery zostały przekazane przez pracownię artystyczną Radvoy

Zestaw dla jednego gracza składa się z organizera służącego do zaznaczania wielkości produkcji, a drugi do oznaczania liczby ikon na zagrywanych kartach projektów. Napisałem „zestaw”, ale można każdy organizer kupić oddzielnie, więc nie jesteś skazany na udogodnienia, których nie chcesz stosować.

Mam nadzieję, że na zdjęciach dobrze widać estetykę i precyzję ich wykonania. Do tej pory miałem do czynienia tylko z drewnianymi organizerami do pudełek, których wykonanie nie potrzebowało aż takiej precyzji, więc naprawdę jestem pod wrażeniem tego co można osiągnąć stosując podobne metody obróbki sklejki.

Dodatkowo widać zaangażowanie twórcy, który nie tylko zaprojektował „kolejny” organizer, ale przemyślał swój projekt i zweryfikował go z rzeczywistością. Stąd niespotykane do tej pory rozwiązania, które ułatwiają grę i organizację komponentów.

W organizerze związanym z produkcją rozmiłowałem się w zasadzie od razu. Wszystko idealnie pasuje i nawet odnajduje się tutaj kolor sklejki, bo dzięki temu wszystko staje się bardziej przejrzyste. O tym,  że nic się nam nie przesunie nie muszę mówić, bo jest to logiczne przy tego typu udogodnieniach dla gier. Są tu jednak rozwiązania, których jeszcze nie miałem okazji zobaczyć. Dobrze sprawdza się miejsce na nieużywane znaczniki, ale najbardziej co mnie mile zaskoczyło, to możliwość zaznaczenia przekroczenia licznika powyżej skali. Teraz nie musisz się już martwić o dodatkowe oznaczenie przejścia pola „10”, tutaj wystarczy wstawić dodatkowy znacznik na „10”, a potem „20”. Małe udogodnienie, a tak bardzo cieszy.

Trochę ciężej mi przyszło się przekonać do organizera służącego do śledzenia liczby ikon z naszych projektów. Pierwsze co pomyślałem to „po co mam jeszcze dodatkowo to zaznaczać, skoro widzę to z kart…”. Dopiero po kilku rundach dostałem olśnienia. Nie muszę tego robić jako coś dodatkowego, ale mogę przecież organizerem całkowicie zastąpić zielone karty! Faktycznie, teraz nie muszę już ich sobie rozkładać (sam wiesz, że czasami jest ich dużo i niekoniecznie jest to łatwe do zarządzania), a po wyłożeniu projektu, zaznaczam tylko jego ikony na „suwaczkach”, a następnie odkładam go na stos dotychczas służący tylko dla kart wydarzeń. Dzięki takiemu rozwiązaniu nie tylko szybko i łatwo zorientujesz się ile masz określonych ikon, ale również pozostali gracze będą mieli taką możliwość, co jest istotne dla niektórych nagród, tytułów oraz projektów.

Na zdjęciach widać organizer, który nie posiada jeszcze licznika ikon z dodatku „Wenus”. Obecna wersja do kupienia taki licznik już posiada.

Do tej pory używałem organizerów akrylowych, ale te drewniane biją je na głowę zarówno pod względem funkcjonalnym, jak i wizualnym i na pewno przy nich już pozostanę. Tym bardziej, że wnoszą do gry pewien klimat. Jak widzisz na zdjęciach, razem tworzą one swego rodzaju zbiorczy panel kontrolny do zarządzania zmianami jakie przeprowadzamy na odległych planetach, a jedyne projekty, którymi musimy bez nich zarządzać, to te niebieskie, na które odkładamy zwierzęta, mikroby czy też dryfowce. Gdybym miał zdolności plastyczne, to pewnie pokusiłbym się o pomalowanie organizerów i wtedy miałbym już naprawdę klimatyczne centrum dowodzenia. Ale że nie mam ich za dużo, to stawiam na ekologiczne podejście do tematu. Na Marsie na pewno tęskni się za drzewami.

  • Wydaje mi się, że wykorzystując kostki do oznaczania symboli na torze dojdziemy do sytuacji, gdy zabraknie ich nam do zaznaczania obszarów na planszy. Nawet bez tego w grach dwuosobowych zdarzało mi się używać zamienników, a teraz to będzie więcej niż pewne ;).

  • Dorota Szmyd

    A gdzie można dostać takie organizery?