Polskie wydawnictwa tworzą „Polish Publishing League” – wywiad z Adamem Kwapińskim z Fabryki Gier Historycznych

Osoby, które śledziły uważnie doniesienia z ostatnich targów SPIEL w Essen, mogły trafić w nich na tajemnicze hasło „Polish Publishing League”. Czym jest ta inicjatywa, jakie są jej cele oraz czy naprawdę jest potrzebna polskim wydawnictwom gier planszowych, zapytałem Adama Kwapińskiego z Fabryki Gier Historycznych. A dlaczego właśnie Adama, tego dowiecie się z lektury poniższego wywiadu.

Skąd pomysł na założenie Polish Publishing League… a właśnie, jak należy Was nazywać? Klastrem, konglomeratem, konsorcjum?

Adam Kwapiński: Hmm… w zasadzie ciężko powiedzieć, bo inspiracji było bardzo wiele. Na pewno dla mnie istotne były obserwacje jakie miałem okazję poczynić pracując na Targach w Lublinie, gdzie w różnych branżach widziałem działalność tego typu zrzeszeń. Oprócz tego uważam, że polski rynek gier planszowych jest jeszcze stosunkowo mały i głównym celem wydawców powinna być próba docierania do jak największej grupy nowych odbiorców, a nie konkurowanie w obrębie nadal niewielkiej grupy potencjalnych klientów. Dotyczy to w szczególności tytułów, które nie są skierowane do dzieci. Istotne były też bardzo dobre relacje z wieloma wydawcami i ogólne przeświadczenie o tym, że w grupie jesteśmy przynajmniej w kilku obszarach w stanie osiągnąć więcej niż w pojedynkę.

Jeśli chodzi o nazwę to w sumie nie robi to większej różnicy, ale tak czysto definicyjnie podpadamy raczej pod klaster właśnie.

Ale nie sądzisz, że w przypadku – jak sam mówisz – niewielkiej grupy potencjalnych klientów, lepiej sprawdzi się zdrowa konkurencja?

Nie wiem dlaczego w tym pytaniu poniekąd wykluczasz konkurowanie ze sobą oraz współpracę. Niejako z samej definicji klaster jest właśnie modelem, który opiera się zarówno na konkurowaniu (tego się nie uniknie wydając produkty podobnego typu), jak i współpracy tam gdzie to jest możliwe. Jednocześnie dzięki klastrowi zyskujemy narzędzie, które może dać nam większe możliwości konkurowania z podmiotami poza granicami naszego kraju i ma szansę wpłynąć na to, że wszystkie gry wydawane przez firmy z klastra zyskają na jakości, a to korzyść zarówno dla współpracujących podmiotów, jak i graczy.

Nie wykluczam, ale pytam, bo zdaję sobie sprawę, że o klienta trzeba walczyć i jestem ciekaw, gdzie będzie przebiegała granica pomiędzy współpracą a konkurencją. Z tego co mówisz wnioskuję, że macie ją już wytyczoną. Rozumiem,  że to Ty byłeś inicjatorem powstania PPL?

Tak, pomysł wyszedł grubo ponad rok temu ode mnie, ale jak się później okazało podobne koncepcje pojawiały się równolegle wśród różnych osób reprezentujących firmy, które znalazły się w Polish Publishing League. Zresztą również od kilku osób, które reprezentują firmy spoza tych, które należą do klastra słyszałem o podobnych pomysłach. Wydaje mi się, że brakowało po prostu kogoś, kto trochę popchnie całą sprawę do przodu, co pozwoli przejść od rozmyślań i rozmów przy piwie do realizacji i konkretów.

A co do wspomnianej granicy, to wydaje mi się, że to nie my powinniśmy konkurować ze sobą tylko nasze gry. To być może niewielka, ale dla mnie bardzo znacząca różnica.

Ciekawe spostrzeżenie, które warto wziąć sobie do serca nie tylko przy wydawaniu gier.  Czyli rok temu, po Essen 2013 postanowiłeś zebrać polskie wydawnictwa pod jednym sztandarem mając na myśli wspólny podbój Essen 2014? Czy też może już wcześniej coś wspólnie zrobiliście?

Rok temu pomysł takiej formuły zrodził się w mojej głowie. Wtedy zaczęły się pierwsze rozmowy o możliwości wspólnego działania i tego w jaki sposób firmy należące do klastra mogłyby się wspierać. Essen 2014 wydało się naturalnym miejscem do podjęcia próby zrobienia czegoś konkretnego i namacalnego czego efektem było ukazanie się katalogu.

Siła takiego klastra leży w grupowym działaniu. Powiedz mi kto oprócz Twojego wydawnictwa wchodzi w skład PPL i jaki był klucz doboru pozostałych wydawnictw? 

Patrząc na katalog ligę obecnie tworzy 9 firm. Są to Alter, Badger’sNest, Board&Dice, Phalanx, Bomba Games, Game Fabrica, Let’s Play, TransDesign i Fabryka Gier Historycznych. Współpracujemy również z Lucrum Games, ale póki co nie było jeszcze okazji zrealizować wspólnego projektu, bo ze względu na brak tytułów do promowania w Essen Lucrum nie znalazło się w katalogu.

Klucz doboru… Cóż, chyba przede wszystkim relacje i zainteresowanie samą ideą uczestniczenia w takiej inicjatywie. W zasadzie jedynym kluczem, który sobie niejako narzuciliśmy było otwarcie się klastra na małe i średnie firmy bez udziału największych wydawnictw gier planszowych. Na tym etapie takie działanie wydało nam się najodpowiedniejsze. Do tego należy dodać jeszcze poziomą strukturę klastra czyli połączenie wydawnictw, a nie innych firm, które pełnią rolę podwykonawców.

11

 

Co w polskich warunkach charakteryzuje największe wydawnictwo?

Tutaj chyba nie ma żadnej ścisłej definicji. To raczej kwestia intuicyjnego rozpoznania rynku.

A czy aby być w klastrze trzeba wydawać gry polskich autorów, czy też wystarczy wydawać gry po polsku? A może wystarczy być tylko polskim wydawnictwem?

Co do kryteriów, to na pewno tym co z założenia miało łączyć wydawnictwa znajdujące się w klastrze i być rozpoznawalne dla naszej inicjatywy, to wspólne działanie polskich wydawnictw. W zasadzie poza tym warunkiem nie było innych kluczowych wymagań jak chociażby wydawanie gier polskich autorów – chociaż przy mniejszych wydawnictwach to dość naturalne, że właśnie takie gry znajdują się w portfolio tego typu firm.

Wróćmy jeszcze na chwilę do tych dużych wydawnictw. Czy z góry odrzucanie współpracę z nimi?

Nie odrzucamy współpracy z nikim. Zresztą każdy z nas w jakimś stopniu współpracuje lub współpracował z dużymi polskimi wydawnictwami, bo wiele z nich zajmuje się również dystrybucją czy produkcją. Natomiast na obecną chwilę dla idei klastra nie byłoby dobre pojawienie się wśród współpracujących wydawców kogoś, kto z racji samej wielkości stałby się niekwestionowanym liderem takiej inicjatywy.

Czy PPL ma jakąś formę prawną, czy też działacie na zasadzie niesformalizowanego partnerstwa?

Nie jesteśmy sformalizowaną strukturą, bo taka działalność tego nie wymaga. Dokładanie sobie zbędnej papierologii, do tej z którą mierzy się w Polsce każdy przedsiębiorca nie ma zbytniego sensu przynajmniej na tym etapie. Nikt w naszej grupie nikogo do niczego nie przymusza. Klaster ma być formułą, która daje nowe możliwości, a nie czymś, co komukolwiek z nas ma wiązać ręce.

Nie boicie się, że bez struktur i lidera wszystko pozostanie projektem, który nie poruszy się do przodu, bo zabraknie kogoś, kto będzie dążył do realizacji idei PPL? Wiesz jak to czasami jest – wszyscy, znaczy nikt.

Na pewno istnieje takie ryzyko. Natomiast znów wracając do tego, czym niejako z definicji jest klaster przypisanie roli lidera konkretnemu wydawnictwu lub osobie trochę burzy ideę poziomej współpracy. Każdy z nas dysponuje szeregiem doświadczeń i pomysłów. Dodatkowo wiemy, że każda z firm znajdujących się w klastrze jest w stanie działać i realizować projekty samodzielnie. Obecnie jesteśmy na etapie wypracowywania metod wspólnego działania i zbioru dobrych praktyk tak, aby w przyszłości maksymalnie usprawnić naszą współpracę. W moim odczuciu dość dobrą metodą jest działanie projektowe, które będzie sprowadzało się do wyznaczania lidera w obrębie konkretnego projektu, a nie kogoś, kto będzie „szefem” całej inicjatywy.

Czyli jednak liderzy będą i bardzo dobrze. Bardziej wierzę w powodzenie właśnie takich działań. Maszynista musi być, żeby pociąg dojechał tam, gdzie ma dojechać i o wyznaczonej porze. Mówiłeś o współpracy w ramach PPL, ale jaki jest właściwie cel i w czym konkretnie ma pomóc wydawnictwom takie działanie?

Tak naprawdę we wszystkim. W grupie możemy po prostu więcej. Nasza współpraca będzie zapewne przybierać najróżniejsze formy, począwszy od dzielenia się zbiorem dobrych praktyk i własnych doświadczeń, poprzez wspólne pojawianie się na dużych imprezach, wspólne wysyłki, dystrybucję za granicą czy negocjowanie warunków z większymi partnerami. Możliwości współpracy jest bardzo wiele, chociaż niektóre aspekty pozostaną zupełnie niewidoczne dla kogoś z zewnątrz. Czasem proste podzielenie się doświadczeniem w jakimś aspekcie, czy polecenie rzetelnego podwykonawcy, potrafi niesamowicie pomóc w procesie wydawniczym. Natomiast o niektórych wątkach ciężko mówić, bo to jest ta mało fascynująca część pracy związanej z wydawaniem gier, która nie przebija się do mediów.

Czy do tej pory takiej pomocy wśród wydawnictw nie było i np. na pytanie „gdzie drukujecie plansze” zapadała cisza?

Oczywiście, że taka pomoc istniała. Natomiast podstawowym problemem było miejsce zadania tego typu pytania. I poziom zaufania oczywiście. Przepływ informacji w obrębie klastra jest zupełnie inny. Teraz na zadane pytanie „gdzie drukujecie plansze” zamiast jednej odpowiedzi każdy z nas może się spodziewać kilku, które dodatkowo będą znacznie dokładniejsze niż to, czego można się było spodziewać poprzednio.

Inicjatywa typu jakim jest PPL, to z pewnością nowość na polskim rynku planszówkowym. Czy wzorujecie się na zagranicznych organizacjach tego typu, które również funkcjonują w branży związanej z wydawaniem gier?

Jak mówiłem wcześniej, wzorce podpatrzyłem w innych branżach (pierwszy raz na żywo z takim zrzeszeniem spotkałem się w branży funeralnej). Ale oczywiście i w planszówkowym świecie takie twory istnieją chociaż jest ich jeszcze stosunkowo niewiele. Tutaj jako inspiracja pojawiło się w rozmowach między przedstawicielami klastra Arctic Union. Natomiast przypuszczam, że jest sporo tego typu organizacji w planszowym świecie, o których po prostu nie wiemy.

Teoretycznie, z tego co mówisz istniejecie już od roku. Czy macie już na swoim koncie pierwsze sukcesy jako klaster? Były już jakieś wspólne inicjatywy?

Pierwszy był katalog na tegoroczne Spiel w Essen. To jedna z rzeczy, których zrzeszone w klastrze firmy nie mogłyby zrobić w takiej formie samodzielnie ze względu na stosunkowo niewielką liczbę gier we własnych portfolio. Sam katalog to niby prosty projekt, ale kiedy trzeba skoordynować współpracę kilku wydawnictw mających najróżniejszy system pracy, to nie jest to już tak łatwe, jak by się wydawało. Dlatego właśnie zaczęliśmy od takiej małej rzeczy. Zresztą sam katalog już przyniósł trochę pożytku, ale co w moim odczuciu ważniejsze – stał się namacalnym dowodem na to, że przeszliśmy od gadania przy piwie do realnych działań.

Uwaga: Grafiki, które widzicie w tym tekście są właśnie kolejnymi stronami wspomnianego przez Adama katalogu.

A co z promocją? Czy planujecie uruchomienie strony WWW klastra wraz z katalogiem on-line? W dzisiejszych czasach promowanie czegokolwiek bez takiej formy prezentacji własnych możliwości jest mało skuteczne.

Prawdopodobnie taka strona za jakiś czas się pojawi. Natomiast należy się spodziewać raczej minimalizmu. Tym bardziej, że wbrew pozorom nie jest to najważniejsze w działaniach klastra – tak jak pisałem w innym miejscu, bardzo wiele realnych działań dzieje się w tym wypadku za kulisami, bo są one związane z codzienną i niekiedy żmudną pracą wydawniczą.

Adam, teraz pytanie, które musiało w końcu paść. Jakie są Wasze plany na przyszłość?

Planów jest sporo. Wizja klastra klaruje się na bieżąco i obecnie pracujemy nad kilkoma projektami, które będziemy w obrębie klastra realizować. Przede wszystkim skupiamy się na próbie systemowego ogarnięcia zagranicznych wysyłek do dystrybutorów i sklepów. Jest to spora rzecz, ale jeśli się uda to będzie to poważny krok w kierunku zorganizowania wspólnej dystrybucji zagranicznej. Planujemy też mocniej zaznaczyć naszą wspólną obecność na imprezach planszówkowych, konwentach czy targach. To w jakimś zakresie się dzieje, ale znów chcemy wypracować bardziej skuteczną formułę pozwalającą na takie działania. Zresztą tutaj bardziej dalekosiężnym celem jest oczywiście przyszłoroczne Essen i pojawienie się na targach Spiel z dużym, wspólnym stoiskiem. Czy się uda, czas pokaże.

Czyli gracze bezpośrednio działalność PPL odczują tylko poprzez spotykanie Was na konwentach? Ma to działać na zasadzie: jedno stoisko i wszystkie gry z klastra w jednym miejscu?

Konwenty zapewne będą jedną z bardziej zauważalnych dla graczy stroną naszej działalności. Natomiast to, co mam nadzieję będzie efektem to wydawanie coraz lepszych gier pod najróżniejszymi względami i profesjonalizacja rynku. I nie należy się spodziewać, że będą to typowo medialne wydarzenia czy wprowadzanie jakichś rewolucji, a raczej proces ewolucyjny, który dla graczy stanie się zauważalny raczej z perspektywy czasu.

A co z innymi wydawnictwami działającymi na rynku, czy mogą się one do Was zgłaszać w sprawie przyłączenia do PPL?

Jak najbardziej. Obecnie rozmawiamy z kilkoma wydawnictwami o poszerzeniu klastra. Jednocześnie jest to moment, w którym wypracowujemy zasady na jakich takie poszerzenie powinno się odbywać. Na pewno jesteśmy otwarci na współpracę i rozmowy z innymi wydawnictwami.

Przyznaję, że z początku nie do końca czułem ideę takiej organizacji, jaką jest PPL, ale teraz na pewno doceniam i widzę sens we wspólnym działaniu w zdobyciu zagranicznych rynków. W tym roku w Essen „Japon Brand” pokazało, że taka idea się sprawdza i przynosi zyski. I tego też Wam życzę oraz żeby wszystko potoczyło się zgodnie z Waszymi założeniami, bo jak sam mówisz, przyniesie to korzyści nie tylko zaangażowanym wydawnictwom, ale również graczom. Dziękuję za rozmowę.


Poniżej przedstawiam wypowiedzi większości wydawnictw, które tworzą Polish Publishing League. W ramach uzupełnienia wywiadu z Adamem zadałem im jedno pytanie:

Dlaczego przystąpiliście do Polish Publishing League i jakie są Wasze oczekiwania w stosunku do PPL? 

Mateusz Pronobis (Let’s Play): Najważniejsza jest wiedza i doświadczenie, którymi dzielimy się wewnątrz PPL – głównie dlatego przystąpiliśmy do klastra. Każde wydawnictwo znajdzie tutaj coś, o czym ktoś inny wie coś więcej, poczynając od spraw dotyczących produkcji gier, a kończąc na sprawach handlowych czy prawnych. Ważna jest także wzajemna promocja poprzez PPL, polegająca na tym, że PPL promuje produkty zrzeszonego wydawnictwa na targach/festiwalach/konwentach, gdy z różnych powodów nie może ono uczestniczyć w wydarzeniu. Oczekujemy, że z czasem PPL stanie się zauważalną marką również na arenie międzynarodowej, co powinno ułatwić mniejszym wydawnictwom rozpoznawalność i sprzedaż swoich gier w większych ilościach także za granicą.

Przemysław Fornal (Bomba Games): Dlaczego? Bo w grupie łatwiej, szybciej, taniej. Oczywiście oprócz materialnych aspektów ważni są ludzie i tu jest chyba największa wartość dodana. Planszówkowicze to ludzie otwarci, ciekawi, kreatywni i jak się okazuje bardzo pomocni :) Z takimi osobami chce się działać. Oczekiwania? Oczywiście trzeba zacząć od podstawowych: jak wymiana doświadczenia, kontaktów, informacji na temat kontrahentów. Brzmi banalnie, ale jest to bardzo pomocne, szczególnie jak jest się dosyć świeżym producentem, a ja za takiego się uważam. Z tego miejsca chciałbym podziękować wszystkim z PPL za fajną atmosferę i pomoc :) Nasze szeregi są otwarte na nowe kreatywne osoby, więc pewnie w najbliższych miesiącach nasza grupa się powiększy. Pisząc o oczekiwaniach ciężko nie wspomnieć o odwrotności tego znaczenia, bo chyba każdy z nas zastanawia się co może wnieść do grupy, a nie tylko wziąć i to jest fajne.

Jeżeli chodzi o konkretne oczekiwania, które są bardzo zbieżne z całą grupą, to oczywiście wspólny wyjazd na Essen (i inne targi), który pozwoli nam lepiej się zaprezentować. Dla niewtajemniczonych, większość polskich wystawców (w tym my) byliśmy w hali nr 3 (najmniej atrakcyjna) z racji wielkości wynajmowanej powierzchni i młodego stażu. Jeżeli wspólnie weźmiemy większą powierzchnię, automatycznie trafimy na lepszą halę, gdzie będziemy mogli lepiej się zaprezentować. Ten przykład pokazuje też dlaczego warto działać wspólnie. Każdy z nas ma swoje pomysły, o których rozmawiamy, większość właśnie kiełkuje. W planach są spotkania robocze, które wyznaczą kilka podstawowych działań, a na których powinniśmy się skupić. Myślę, że to w zupełności wystarczy.

Michał Ozon (Phalanx): PHALANX przystąpił do PPL by realizować wspólne działania promocyjne podczas targów Essen Spiel 2014. Nasze oczekiwania to dalsze wspólne działania marketingowe i dystrybucyjne za granicami Polski, ewentualnie tworzenie wspólnej przestrzeni na zagranicznych targach.

Marek Mydel (Transdesign): Od chwili mojego pierwszego wyjazdu na targi Spiel w Essen 3 lata temu byłem pod niesłychanym wrażeniem tworu Arctic Union, klastra wydawnictw skandynawskich tworzącego jedną spójną markę targową i zajmującego zauważalną przestrzeń wystawienniczą. Pomyślałem, że czegoś takiego brakuje na polskiej scenie wydawniczej. 3 lata później na rynku pojawiła się duża liczba nowych, mniejszych firm, dla których takie rozwiązanie wydało mi się idealne. Kiedy PPL zaczęła się tworzyć nie zastanawiałem się długo i postanowiłem wesprzeć tę inicjatywę, do czego zresztą zachęcam innych mniejszych wydawców. Co do oczekiwań, to przede wszystkim traktuję PPL jako platformę pozwalającą wymieniać się kontaktami, uwagami i doświadczeniem wydawniczym, a jednocześnie widzę w niej szansę na mocniejsze zaistnienie małych polskich wydawnictw na zagranicznych rynkach. Dla grupy firm o wiele bardziej realne staje się wykupienie dużego stoiska nawet na droższych imprezach, można też tworzyć wspólną ofertę handlową i promować polskie gry w bardziej profesjonalny sposób, na co nie mogłaby sobie pozwolić pojedyncza firma o ograniczonym budżecie. Wreszcie jest to okazja do poznania osób z branży oraz poczynienia pewnych ustaleń co do oferty wydawniczej, aby uniknąć niepotrzebnej konkurencji, czy dublowania się tytułów.

Krzysztof Matusik (GameFabrica): Do PPL przystąpiliśmy z marszu. Jesteśmy małym wydawnictwem z jedną grą w dorobku. Podpięcie się pod większe wydawnictwa jest dobrym pomysłem. Wiadomo, duży pociągnie w górę tych mniejszych :) Wydanie katalogu essenowego to był strzał w 10. W kupie siła, więc koszt rozłożył się i w bardzo atrakcyjnej cenie, każdy mógł zaistnieć. Nasze oczekiwania sprowadzają się do wspólnego promowania tytułów na imprezach masowych, wyjazdy na targi (wspólna powierzchnia czy stoisko). Plus dzielenie się know-how. Każdy z członków PPL ma jakiś bagaż doświadczeń, w różnych obszarach, którym może się podzielić.