Reiner Knizia wielkim projektantem jest

Przeczytałem właśnie wywiad Filipa Miłuńskiego z Reinerem Knizią i po tej lekturze po raz kolejny uświadomiłem sobie kim tak naprawdę jest Reiner Knizia. Przeważnie takie myśli nachodzą mnie grając w gry, które on zaprojektował, ale skoro wciąż wracają, to coś w tym musi być. Reiner Knizia wielkim projektantem jest.

Przez jednych uważany jest za mistrza „suchości” w grach, a przez innych za geniusza. Ja zdecydowanie z początkowego stronienia od jego gier przeszedłem do tej drugiej grupy graczy. Knizia pokazuje jak budować sprawnie działające mechanizmy i jest przy tym jak naukowiec, który odkrywa elementy świata „mechaniki gier”, które potem z powodzeniem można wykorzystać w innych projektach. Tworzy szkielet gier, które ubrane we właściwe szaty potrafią zaskoczyć nawet tych, który znali wcześniej tylko sam mechanizm. Tak jest np. ze wspomnianą w wywiadzie grą „Pan tu nie stał”, pierwotna budowa chińskiego muru średnio przemawiała do gracza, ale motyw stania w kolejkach idealnie wpasował się we wspomnienia polskich graczy.

„Bardzo się cieszę z sukcesu „Pan tu nie stał!” choć nie jestem w stanie wymówić tej nazwy (śmiech)…”

Zdecydowanie nie jestem fanem gier czysto mechanicznych, pozbawionych otoczki fabularnej, ale potrafię docenić maszynerię dobrze działającego urządzenia (inżynier jest we mnie zawsze). Dlatego kiedy tylko mogę to z chęcią poznaję stare i nowe gry Knizi.

Gier planszowych z roku na rok wychodzi więcej, ale niestety coraz częściej spotykam gry, które bogactwem formy chcą przesłonić braki mechaniki. Kiedy obedrzemy taką grę  z jej wspaniałej oprawy graficznej i klimatu pozostanie nam tylko łatwa, a czasami nielogiczna mechanika, która bez swojej otoczki  jest mdła i nijaka. Knizia nie bawi się w upiększania, ale skupia się na sercu gry i potrafi ze stosunkowo prostych klocków stworzyć przemyślany i spójny mechanizm. W jego grach łatwe zasady nie idą w parze z łatwą grą i za to należy cenić jego geniusz. Jak powiedział Stanisław Anioł w Alternatywach 4 „…mądremu wystarczą dwa słowa, a głupiemu to i referatu mało – jak powiedział Sofronow…”.

 

Tworzenie gier prostych nie jest wcale łatwiejsze. Moim zdaniem największą sztuką jest stworzenie gry prostej, która nie jest banalna. Prostej to znaczy: łatwej do wytłumaczenia i pozwalającej szybko zanurzyć się w rozgrywce, ale jednocześnie bardzo głębokiej i pozwalającej graczowi na wiele.

Knizia to autor, który potrafi wykorzystać swoje doświadczenia w branży gier i umie z nich wyciągnąć wnioski. Kiedy robimy coś długo to zawsze istnieje zagrożenie popadnięcia w rutynę lub zaszufladkowania, a to jest najkrótsza droga do upadku. Śledząc jego wydawane tytuły, na pewno nie można mu zarzucić monotematyczności oraz zamykania się na otaczający świat. Nie tylko tworzy gry różne gatunkowo, ale do tego był chyba pierwszym znanym projektantem gier planszowych, którego gry pojawiły się na urządzeniach mobilnych, a nawet poszedł dalej i zaczął je specjalnie dla nich projektować.

 

„…Przeszedłem natomiast drogę od projektowania jako hobby do profesjonalnego, zawodowego zajmowania się grami. Gdy podejmowałem ten krok podjąłem bardzo ważną świadomą decyzję że nie skupię się na jednym rodzaju, czy gatunku gier…”

„Gry sieciowe, w serwisach społecznościowych, grywalizacja, użycie gier w narzędziach marketingowych, takich jak programy lojalnościowe, ekrany dotykowe, możliwość używania w grach dźwięków, czasomierzy. To wszystko otwiera mnóstwo nowych możliwości.”

To jego podejście do nowych mediów jest mi szczególnie bliskie, bo nie raz prowadziłem dyskusje na ten temat z ortodoksyjnymi graczami, dla których technika to zabójstwo idei gier. Podobnie jak Knizja jestem zwolennikiem korzystania z nowych możliwości techniki, ponieważ zamykanie się na technologię nie ma racji bytu w dzisiejszym świecie. Jakoś nie widać, żeby tradycyjni gracze pomimo coraz większej ilości konwersji gier planszowych masowo odchodzili od ich papierowych pierwowzorów, ale korzystają z nich jako uzupełnienie swojego hobby. Za to coraz częściej można  spotkać osoby, które zadają pytania o gry planszowe, bo gdzieś zobaczyli/grali w ich wersje mobilne. A czy to nie o to chodzi w propagowaniu gier planszowych? Podobnie jak Knizia uważam, że cel uświęca środki.

 

Najważniejsza wydaje mi się tu kwestia dlaczego ludzie grają? Moim zdaniem grają ponieważ sprawia im przyjemność oderwanie się od rzeczywistości jakie daje gra, ale także aspekt społeczny i przebywanie z innymi, oraz wchodzenie w nowe role. I to się nie zmieni, więc ludzie będą zawsze grać i zawsze grać razem.”

Wszystkich, którzy do tej pory stronili od gier Reinera Knizi w oparciu o informacje usłyszane od innych lub przeczytane w sieci gorąco zachęcam do zweryfikowania osobiście swoich  poglądów. Prawdopodobnie nie tylko zaczniecie patrzeć inaczej na pozostałe gry, ale dodatkowo może odkryjecie tytuły, które już na stałe zagoszczą na Waszych stołach.

Cytaty pochodzą z wywiadu Filipa Miłuńskiego opublikowanego na stronie wydawnictwa Egmont (www.krainaplanszowek.pl).