Terra Mystica – euro cywilizacja z klimatem

Terra Mystica to gra przy, której mechanizmy gry pomagał tworzyć i optymalizować sam Uwe Rosenberg. Nie jest to w sumie dziwne skoro wydawcą jest firma, której współwłaścicielem jest właśnie Rosenberg. Terra Mystica to pierwsza gra tego wydawnictwa przygotowana specjalnie na targi w Essen 2012. Na listę moich tegorocznych wystawowych zainteresowań trafiła tradycyjnie, czyli najpierw zainteresowała mnie wizualnie. Dopiero potem przeczytałem o czym jest, kto ją stworzył i wydaje. Po pierwszych rozgrywkach okazała się bardzo dobrym zakupem, a że jej cena nie należy do niskich (około 260 zł) to tym bardziej się z tego cieszę ;)

Tekst pierwotnie ukazał się na moim blogu PlanszowySwiat.pl.

W czasie czytania reguł wydaje się, że jest tego bardzo dużo i co rusz trzeba będzie sięgać po instrukcję. Jednak już przy drugiej partii pamiętamy wszystko, zresztą świetna ikonografia na kartach gracza bardzo to nam ułatwia, a dodatkowa karta opisująca akcje jeszcze to uzupełnia,

TM to gra „cywilizacyjna”, czyli traktująca o rozwoju naszego królestwa, ale podana w typowym euro sosie. Jednak nie otrzymujemy tylko fabuły przypiętej na siłę do mechaniki gry. W tym przypadku dostępne podczas naszej tury do wykonania akcje przy odrobinie dobrej woli łatwo wyobrazić sobie nie jako „przenoszenie drewna”, ale jako elementy rozwoju i rozbudowy naszego królestwa. Nasza rasa musi przekształcać otaczające ją tereny w środowiska, które nadają się dla nich do zamieszkania. Dopiero wtedy możemy budować na nich mieszkania, które w miarę potrzeb rozwijającej się cywilizacji trzeba przekształcać w bardziej specjalistyczne budowle (domy handlowe, kościoły, twierdzę lub świątynie). Nie wolno nam zapominać przy tym o rozwoju naszych technologii (transformacja terenu, zdolności handlowe) oraz wiary, która uosabia się aż w czterech bóstwach, do służenia którym wysyłamy naszych księży. Jeżeli wszystko będziemy rozwijać zgodnie z naszymi potrzebami to nie zabraknie nam siły do ekspansji, złota ani wiary potrzebnej do zdobywania niezbędnej mocy. Tak, mocy, ponieważ jest to świat bajkowy, a bez magii w takim wypadku nie można się przecież obejść.

Na brak zróżnicowania w TM nie możemy narzekać. Dostajemy w pudełku aż 14 ras do wyboru, które różnią się nie tylko dwoma, podstawowymi zdolnościami. Dodatkowo również układ początkowy same gry zawsze jest inny, a to dzięki losowemu rozłożeniu żetonów dostępnych bonusów i kolejności punktowania podczas tur (żetony rur). Dzięki temu grając nawet jedną rasą każda rozgrywka może być inna. Powtarzalności właśnie bałem się najbardziej widząc niemodułową planszę gry. Teraz wiem, że moje obawy okazały się bezpodstawne.

W czasie rozgrywki trzeba bardzo dobrze planować co nam będzie potrzebne do rozwoju i w jakiej turze będzie to dla nas najbardziej opłacalne. Rozwój tylko jednego elementu naszej cywilizacji, np. powiększanie obszaru królestwa z jednoczesną budową samych mieszkań spowoduje, że nie będziemy mieli pieniędzy (domy handlowe) i księży (kościoły, świątynia) zdobywających dla nas moc i punkty na koniec gry. Jeżeli nie postawimy szybko twierdzy to nie będziemy mogli korzystać ze specjalnej zdolności naszej rasy, brak kościołów nie pozwoli nam na zdobywanie specjalnych zdolności (łask boskich), a brak świątyni sprawi, że tworzenie specjalnych, promowanych dużych miast będzie wymagało więcej czasu i nakładów. Ważne jest również właściwe wykorzystanie zdolności ras, które oprócz podstawowych zdolności różnią się również kosztami produkcji poszczególnych elementów naszej cywilizacji.

Ciekawym elementem gry jest pozyskiwanie mocy dzięki naszym przeciwnikom. Kiedy ktoś wybuduje lub przebuduje swoją budowlę obok naszej, wówczas nasze królestwo nabiera splendoru, nasi sąsiedzi wpływają na naszą reputację, która przekłada się właśnie na punkty mocy. Niestety nic na świecie nie jest za darmo, w Terra Mystica również i za zdobytą moc, jeżeli zdecydujemy się ją posiąść musimy zapłacić naszymi punktami wpływu. Ten mechanizm bardzo dobrze przeciwdziała chęci rozbudowy naszych królestw na odległych częściach mapy/planszy bez sąsiedztwa innych cywilizacji przeciwników. Jak widać nie tylko w życiu dobra współpraca z sąsiadami wychodzi na dobre.

Jestem obecnie po dwóch, dwuosobowych  rozgrywkach i gra cały czas leży sobie spokojnie na stole i czeka na kolejną grę. Nie składam jej do pudełka, bo cały czas mam ochotę w nią zagrać. W moim przypadku, gdy na ilość tytułów na półkach nie mogę narzekać, taka sytuacja jest bardzo rzadka.

Ciekaw jestem rozgrywek przy większej liczbie graczy, kiedy na planszy będzie bardziej gęsto i dostęp do akcji magicznych (kosztem punktów magii) będzie trudniejszy.

Dużym plusem jest czas rozgrywki, który pomimo dużej liczby akcji do wykonania, sporej ilości kombinowania jest faktycznie zgodny z tym, co jest napisane na pudelku i przy zaznajomionych z zasadami graczach wynosi około 30 min. na gracza. Zakładając oczywiście, że nie gramy z „zamulaczami” :)

Jeżeli lubicie „zębatkowe” gry Stefana Felda, sposób myślenia Uwe Rosenberga (wyciskanie do ostatniej kropli wszystkich dostępnych zasobów, pod presją czasu) to śmiało polecam zagrać w Terra Mystica. Oczywiście znajdą się osoby, które zarzucą jej „przekombinowanie”, ale czy wszystko musi być łatwe, żeby było dobre?

  • Mike_P77

    Tam nic nie jest przekombinowane ;) To mechaniczny majstersztyk. Oczywiście tak jak przeczuwasz najwięcej emocji jest gdy gra się w pięciu. Ten tłok powoduje, że trzeba troche bardziej obserwować co robią inni gracze. We dwoje na pewno fajnie w to zagrać dla poznania reguł. Mimo, że nie udało mi się zająć jeszcze pierwszego miejsca ciągle chętnie w to zagram. Cały czas wydaje mi się, że z nową strategią nie będzie na mnie mocnych ;) Jest to gra, która nie wybacza błędów. 2 duże pomyłki i można zapomnieć o zwycięstwie jeśli inni ich nie popełnią.

    • Poczekaj aż poznasz TM: Projekt Gaja ;)

      • Mike_P77

        Dzięki, nawet nie wiedziałem, że cos takiego powstaje. No wydaje sie być jeszcze ciekawsze (na forum gry-planszowe jakiś gość opisał wrażenia z rozgrywki). Jeszcze tylko, żeby znaleźć na to wszystko czas…