Kingdomino

Przed premierą: „Kingdomino”. Nowa jakość klasycznego domino

Jak się tak dłużnej zastanowię, to właśnie domino jest grą planszową, która towarzyszyła mi od najmłodszych lat i to nawet niekoniecznie w sposób świadomy. Zapewne zresztą nie tylko ja mam podobne doświadczenia związane z dominem. W domu było ono zawsze. Najpierw traktowałem je jako zabawkę (te kamienie potrafią wzbudzić fascynację nie tylko u dziecka), a potem już bardziej jako grę, choć żebym był jej wielkim fanem, to nie powiem. Coś musi być jednak szczególnego i przyciągającego w dominie, gdyż kilka lat temu postanowiłem kupić sobie jego bakelitową wersję i do tej pory trzymam ją w kolekcji.

Domino podobnymi względami zapewne darzy też Bruno Cathala, ponieważ postanowił wykorzystać je do swojej kolejnej gry. W dodatku „Kingdomino„, bo tak się ona nazywa, ma duże szanse podbić serca polskich graczy. Za sprawą wydawnictwa Games Factory Publishing już niedługo doczekamy się jej rodzimej wersji.

Czytaj więcej

wywiad-czachagames

Czy trudno być wydawcą? Czy grafika jest ważniejsza od mechaniki? Wywiad z Przemkiem Kochowiczem (Czacha Games) oraz grafikiem Dawidem Wiąckiem

O wydawnictwie Czacha Games jest coraz głośniej. Wprawdzie na starcie mieli lekko pod górę, ale potrafili wyciągnąć z tego wnioski, które teraz zaowocowały kontraktem ze znanym autorem Carlem Chudykiem („Na chwałę Rzymu”, „Innowacje”, „Impuls”) oraz sukcesem z jakim zakończy się obecna zbiórka funduszy na wydanie gry jego autorstwa „Ptaszki ćwierkają”. Wywiad z Przemkiem Kochowiczem powstał bardzo spontanicznie ale, jak się przekonasz, rozmawiamy o sprawach, o których nie zawsze jest łatwo mówić, bo kto lubi mówić o swoich błędach? Przemek jak widać nie ma z tym problemów i pomimo że – jak mówi – nie lubi udzielać rad, to jego odpowiedzi mogą pozwolić innym osobom chcącym wydawać gry przygotować się  na pułapki, jakie czyhają na nich w tej branży.

Dodatkowo w kontekście wspomnianej gry „Ptaszki ćwierkają” poprosiłem również autora jej oprawy graficznej – Dawida Wiącka, aby opowiedział nam o swojej pracy. Masz więc przed sobą teoretycznie przegląd wydawniczej wiedzy prosto ze źródła.  Czytaj więcej

agricola

Agricola (wersja dla graczy). Gra, którą musisz znać, a potem będziesz musiał mieć

Co ma wspólnego Bogusław Linda z nowym wydaniem „Agricoli”? Właściwie nic,  ale to właśnie jego słowa przypomniały mi się w chwili kiedy zacząłem pisać ten tekst: „Wbrew niektórym krytykom filmowym i teatralnym czas się nie zatrzymuje” (Newsweek 27/2016).  Jeżeli przeniesiemy to na nasz planszowy grunt i poszerzymy o głos doświadczonych graczy,  to będzie to bardzo dobrym podsumowaniem dyskusji, jaka toczyła się na temat sensowności wydania tej wersji kultowej gry Uwe Rosenberga.

Czytaj więcej

via_nebula

„Via Nebula”. Ekonomicznie na poziomie rodzinnym? Tak, to działa

Martin Wallace już dawno przestał być autorem jedynie ciężkich gier ekonomicznych. Spora grupa fanów ma mu to za złe i niezłomnie stara się zdyskredytować jego produkcje skierowane bardziej do rodzinnych graczy, ale wciąż pozostające na tyle niebanalne i ciekawe, żeby nie nudzić bardziej zaawansowanych miłośników gier planszowych. Mam nadzieję, że posiadasz bardziej otwarty umysł i rozumiesz, że nie wszystkie gry muszą się każdemu podobać, że autor nie musi tworzyć tylko dla jednej grupy odbiorców i że życie nie polega na obrzydzaniu czegoś innym tylko z powodu, że komuś się to nie podoba. Takie podejście sprawdza się nie tylko w przypadku gier i na pewno zmniejsza poziom negatywnej energii w naszej i tak nerwowej codzienności.

Czytaj więcej

tbbom

„The Big Book of Madness”. Ciekawość to pierwszy stopień do piekła

Gry kooperacyjne są specyficzne i zasadniczo mało jest miłośników tego typu gier w stosunku do innych gatunków. No, może tylko gry wojenne są mniej popularne. Tytuły kooperacyjne są z jednej strony polecane jako gry dla początkujących, ale z drugiej początkujący mają problem z połapaniem się w „graniu przeciw grze”, bo przecież od dziecka są przyzwyczajani, że w grach planszowych są fizyczni przeciwnicy i to przeciw nim muszą walczyć. Do tego dochodzi nieśmiertelny problem graczy alfa, którzy swoim władczym charakterem chcą narzucić swoją wolę pozostałym grającym. Trudna sprawa z tymi grami kooperacyjnymi, ale ja jestem bardzo zadowolony, że autorzy i wydawnictwa nie słuchają tych negatywnych głosów i co pewien czas może w moje ręce wpaść ciekawa gra, przeciwko której możemy wspólnie zagrać. „The Big Book of Madness” jest jedną z nich. Zobacz do czego doprowadza ciekawość, za duża pewność siebie i chęć pokazania starym ramolom, że młodzi czarodzieje też potrafią używać magii.

Czytaj więcej

ekspres12

Ekspres XII: Kompaktowe karcianki

Wakacje, wyjazdy albo po prostu granie na balkonie/tarasie. W takich sytuacjach najlepiej sprawdzają się gry kompaktowe. U nas zasadniczo najlepiej sprawdzają się gry karciane. Zarówno te minimalistyczne (np. R), jak również te obszerniejsze, ale które za to można z powodzeniem spakować kilka do jednego pudełka. Dzisiaj w ekspresie dwie nowe gry tego typu, które zagościły z sukcesem na naszym stole – „W Cieniu Tronu” i „Multiuniversum„.

Czytaj więcej

klubutracjuszy

„Klub Utracjuszy”. Gdy przegrana jest wygraną

Nie zrozum mnie źle. Nie narzekam na ogromną liczbę wydawanych w ostatnich latach gier, ale żal mi gier, które przez to cierpią. Są to gry bardzo dobre, które mają trochę pecha, gdy trafiając na rynek, z różnych powodów są szybko zapominane lub pomijane podczas przeglądania ofert sklepów. Nie do końca wiem co na to wpływa, ale już niejeden tytuł z tego powodu poszedł w zapomnienie. Jednym z nich jest ubiegłoroczna kontynuacja dobrze przyjętej „Ostatniej woli”, która postanowiła pójść dalej w kontekście swojej oryginalnej mechaniki i teraz za sprawą „Klubu Utracjuszy” można nie tylko trwonić majątek, ale również dobrowolnie na różne sposoby szargać swoje imię. Tematyka jak widać intrygująca, ale to nie jedyne atuty tej gry.

Czytaj więcej

gobbit

„Gobbit”. Zwariowane kameleony chcą powalczyć z „Dobble”

Wiem, że trochę długo nie pisałem, ale musiałem co nieco naprostować w swoim nosie i niestety należało skoncentrować się na innych sprawach. Nie jest to jednak właściwe miejsce na pisanie o medycynie oraz pracy zawodowej, wiec podaruję sobie szczegóły. Najważniejsze, że przez cały ten czas grałem, więc nazbierało się dużo materiału do przelania na blog. Obiecuję, że będzie różnorodnie, a już dzisiaj coś szalonego. Gra imprezowa, która zauroczyła mnie od pierwszego wejrzenia, a nie powiem, żebym był wielkim fanem gier kontaktowych. Swego czasu zmieniłem zdanie o imprezówkach poznając „Dobble”, to może teraz pora zmienić zdanie o grach wymagających kontaktu fizycznego? Poznaj zakręcone kameleony i wściekłe ptaszki z serii „Gobbit”.

Czytaj więcej

ohmygoods

Oh My Goods! (O mój zboże!). Produkcja łańcuchowa

Kiedy przed ubiegłorocznym Essen zobaczyłem karty z gry „Oh My Goods!” bardzo się ucieszyłem, bo myślałem, że to nowa mała gra Uwe Rosenberga. Rzeczywistość okazała się jednak inna. Wydawnictwo Lookout Games postanowiło po raz kolejny  (podobnie jak przy „Bremerhaven”) wykorzystać znanego ilustratora kojarzonego przede wszystkim z grami Uwe, do promocji swoich innych tytułów. Na targach gra rozeszła się bardzo szybko, więc na kupno swojego pudełka musiałem poczekać jeszcze kilka miesięcy. Na szczęście było warto zawierzyć intuicji i poczekać, bo okazała się ona sprytną grą z bardzo ciekawym mechanizmem produkcyjnym, który zainteresuje każdego miłośnika kombinowania.

Czytaj więcej

ekspres-11

Ekspres XI: Czy ślimaki w fezach śnią o latających kiwi?

Dawno nie było „Ekspresu”, ale dzięki wydawnictwu Egmont mogę to teraz nadrobić. Do tej pory wydawnictwo starało się zaspokajać gusta bardziej rodzinnych graczy i dzieci, ale ostatnie zapowiedzi i plany świadczą o tym, że postanowili spróbować swoich sił również w trudniejszych grach. O planach nie mogę jeszcze głośno mówić (zaawansowani gracze bądźcie czujni!), ale w oczekiwaniu na polskie wydania „Potworów w Nowym Jorku” i „Zombie 15′” poznaj dylematy „Pędzących ślimaków”, tureckie losy „Duuuszków” i marzenia nielotów z „Kiwi. Leć, nielocie, leć!”. Ogólnie wybrałem gry, które teoretycznie są dla młodych graczy, ale dziwnym trafem grać w nie będą chętnie również ci starsi.

Czytaj więcej