recenzje

„Imhotep”. Inżynierowie z egipskiej budowy

Mamy już nowy rok i znając życie już niedługo o grach ubiegłorocznych będziemy pisali, że są stare. Niestety. Czy tego chcemy, czy nie, ale zalew nowych tytułów odbija nam się coraz częściej czkawką i o niektórych grach nie mówi się wcale lub mówi się mało. Jedną z nich jest „Imhotep”, która trafiła do mnie pod koniec roku. Całe szczęście, że udało mi się o niej wspomnieć przynajmniej podczas ostatnich Rozmów.ZP i dzięki temu sumienie mam trochę spokojniejsze. Jest to jednak jedna z lepszych gier, w jakie miałem przyjemność zagrać w roku 2016, dlatego żeby całkowicie je uspokoić muszę napisać o niej coś więcej. Jeszcze jedna uwaga przed lekturą: można się przy niej rozgrzać. Wprawdzie nie dzieje się to za sprawą ciepła bijącego z jej egipskiego klimatu (tutaj raczej głowa działa na zasadzie grzałki przepływowej), ale i tak warto się nią zainteresować, bo za oknem raczej gorącego słońca teraz nie uświadczysz.

Czytaj więcej

fields-of-green

„Fields of Green”. Pośród pól, kur i stodół, czyli matematyczne rolnictwo

Czasami zastanawiam się czy tylko mieszczuchy pałają taką chęcią kontaktu z tematyką rolniczą w grach planszowych. Czy osoby, które na co dzień mają do czynienia z tym ciężkim zawodem, też tak chętnie siadają w chwilach wolnych do gier, w których trzeba zajmować się sprawami, które są dla nich chlebem powszednim? Ja zdecydowanie należę do tej pierwszej grupy i fascynacja rolnictwem, a zwłaszcza techniką, tkwi we mnie od dziecka, choć nie wiem skąd się to właściwie wzięło.

Potraktuj więc z wyrozumiałością fakt, że gdy zobaczyłem pierwsze informacje o kampanii na Kickstarterze związanej z wydaniem gry „Fields of Green„, to mechanika miała dla mnie  drugorzędne znaczenie i liczyło się tylko jedno: budujesz własne gospodarstwo! Proza życia niestety nie pozwoliła mi kupić gry podczas kampanii, ale na szczęście trafiła on do mnie teraz. W dodatku gra nie okazała się tylko tematyczną wydmuszką, dlatego z tym większą przyjemnością chcę ci o niej opowiedzieć.

Czytaj więcej

star-wars-przeznaczenie

„Star Wars: Przeznaczenie”. Star Wars + kości = WM

Na wstępie może od razu zdradzę mój mały sekret. Boję się gier LCG i ogólnie gier kolekcjonerskich. Znam siebie. „Netrunner” pokazał mi, że jak bardzo łatwo wpaść mi w szał zakupowy związany z tego typu grami. Niby wszystko dostajemy już złożone i można takimi zestawami grać bez problemu, ale zawsze gdzieś tam pod czaszką zapala się lampka związana z zakupami i chęcią posiadania kolejnego, kolejnego i jeszcze jednego zestawu, żeby tylko bardziej podkręcić swoją talię i zwiększyć jej możliwości. Dlatego szerokim łukiem obchodziłem karciankę „Gwiezdne Wojny LCG”, bo wiedziałem, że jeżeli z cyberpunkiem udało mi się wyrwać z nałogu, to już ze starwarsami tak łatwo nie będzie. Przecież to moje ukochane Gwiezdne Wojny! Kiedy w LCG mamy jeszcze wiedzę co kupujemy w zestawach, to przy CCG (kolekcjonerskie gry karciane) ocieramy się o czystą loterię i na pierwszy rzut oka tylko szaleniec z dużym zasobem funduszy chciałby inwestować w grę w takim formacie. „Star Wars: Przeznaczenie” to może nie do końca CCG z definicji, bo są tu też kości, ale to wciąż gra kolekcjonerska tego typu, z którą ja przegrałem. Bądź więc świadkiem jak kości i zakorzeniona od najmłodszych lat miłość do Gwiezdnych Wojen zdruzgocze moją silną, wydawałoby się, wolę.
Czytaj więcej

graj-nie-gadaj-3

Graj nie Gadaj #3: „SeaFall”

Jestem jak Borg – zarażam wszystkie blogi” tymi słowami przywitał mnie dzisiaj Yosz i kazał na moim blogu opublikować kolejny odcinek naszego nieregularnego cyklu „Graj nie gadaj”. Zrobiłem to bez dyskusji i to nie tylko z powodu jego tematu. Ten odcinek jest przede wszystkim zabarwiony lekką sentymentalną nutą. Jak usłyszysz podczas rozmowy wspominamy tytuł „Merchants and Marauders” („Kupcy i korsarze”), a jest on dla nas szczególnie ważny ponieważ to właśnie od niego chyba wszystko się zaczęło i to nie tylko w ramach naszej „medialnej” znajomości. Ponad 5 lat temu zrobiliśmy (jeszcze w ramach GamesFanatic.pl) nasz pierwszy wspólny projekt i nagraliśmy podcast poświęcony właśnie tej grze „Planszostacja Mini odc. 1 – Merchants and Marauders”. Od tego wszystko się zaczęło, a teraz zatoczyło koło…

Koniec sentymentów. Wracamy do rzeczywistości i gry „SeaFall”. Zapraszam do posłuchania naszych przemyśleń po rozegraniu swoistego wprowadzenia do niej, czyli „Prologu”. W przypadku gier typu „legacy”, do której zalicza się „SeaFall”, zdradzanie historii jest rzeczą niewybaczalną. Tutaj nie usłyszysz żadnych spoilerów, więc nie musisz się o to martwić.

Czytaj więcej

agricola-rodzinna

„Agricola. Wersja rodzinna”. Każdy kiedyś musi zacząć

Jeszcze trzy miesiące temu ani razu nie napisałem na blogu o „Agricoli”, a od tego czasu robię to już po raz drugi. Ale co się dziwić, skoro w tym czasie na rynek trafiły dwie wersje tej świetnej gry. Ostatnio pisałem o wersji zaawansowanej, a dzisiaj na warsztat wezmę najnowszą odsłonę serii, czyli „Agricolę” w wydaniu rodzinnym. Jeżeli jesteś ciekaw jak Uwe Rosenberg postanowił zachęcać początkujących graczy do bardziej wymagających tytułów, serdecznie zapraszam do dalszej lektury. Będzie to takie połączenie opisu gry dla osób, które nie znają jeszcze „Agricoli” z porównaniem obu wersji, bo w tym wypadku takie porównanie jest konieczne.

Czytaj więcej

scythe

Mój pierwszy raz: „Scythe”

Mój pierwszy kontakt z tą grą, tak naprawdę w ogóle jej nie dotyczył. Najpierw zobaczyłem gdzieś na Facebooku genialny obraz łączący starą szkołę polskiego malarstwa z fascynacją mechami wraz z linkiem do galerii ich autora, Jakuba Różalskiego, a dopiero później na BGG wystrzeliła zapowiedź wydania gry planszowej z tymi właśnie grafikami. Późniejsza kampania na Kickstarterze była istnym szaleństwem z wielkim sukcesem finansowym, a informacja, że grę wyda po polsku Phalanx pod patronatem ZnadPlanszy.pl, była pięknym podsumowaniem tej całej historii. Wersja przedprodukcyjna krąży już od jakiegoś czasu pomiędzy autorami ZP, mi natomiast udało się zagrać w wersję z Kickstartera, która przemówiła po polsku dzięki pakietowi polonizacyjnemu, który zostanie wydany po polsku również dzięki wydawnictwu Phalanx.  Grałem w „Scythe” raz, ale to jest tak dobra gra, że wciąż siedzi mi ona w głowie.

Czytaj więcej

timelinepolska

„Timeline: Polska”. Idealne do domu i do szkoły

W zasadzie każda gra planszowa czegoś może nas nauczyć. Począwszy od radzenia sobie z przegraną, przez wyrabianie w sobie zmysłu ekonomicznego, a na strategicznym myśleniu skończywszy. Mało jest jednak tytułów, które faktycznie przekazują nam konkretna wiedzę. Jedną z takich gier jest wydane właśnie przez wydawnictwo Rebel „Timeline: Polska”. Jej zawartość merytoryczna to 100% wiedza, którą należy posiadać, bo historię własnego kraju znać trzeba, a tym bardziej podaną w tak atrakcyjnej formie.

Czytaj więcej

Kingdomino

Przed premierą: „Kingdomino”. Nowa jakość klasycznego domino

Jak się tak dłużnej zastanowię, to właśnie domino jest grą planszową, która towarzyszyła mi od najmłodszych lat i to nawet niekoniecznie w sposób świadomy. Zapewne zresztą nie tylko ja mam podobne doświadczenia związane z dominem. W domu było ono zawsze. Najpierw traktowałem je jako zabawkę (te kamienie potrafią wzbudzić fascynację nie tylko u dziecka), a potem już bardziej jako grę, choć żebym był jej wielkim fanem, to nie powiem. Coś musi być jednak szczególnego i przyciągającego w dominie, gdyż kilka lat temu postanowiłem kupić sobie jego bakelitową wersję i do tej pory trzymam ją w kolekcji.

Domino podobnymi względami zapewne darzy też Bruno Cathala, ponieważ postanowił wykorzystać je do swojej kolejnej gry. W dodatku „Kingdomino„, bo tak się ona nazywa, ma duże szanse podbić serca polskich graczy. Za sprawą wydawnictwa Games Factory Publishing już niedługo doczekamy się jej rodzimej wersji.

Czytaj więcej

wywiad-czachagames

Czy trudno być wydawcą? Czy grafika jest ważniejsza od mechaniki? Wywiad z Przemkiem Kochowiczem (Czacha Games) oraz grafikiem Dawidem Wiąckiem

O wydawnictwie Czacha Games jest coraz głośniej. Wprawdzie na starcie mieli lekko pod górę, ale potrafili wyciągnąć z tego wnioski, które teraz zaowocowały kontraktem ze znanym autorem Carlem Chudykiem („Na chwałę Rzymu”, „Innowacje”, „Impuls”) oraz sukcesem z jakim zakończy się obecna zbiórka funduszy na wydanie gry jego autorstwa „Ptaszki ćwierkają”. Wywiad z Przemkiem Kochowiczem powstał bardzo spontanicznie ale, jak się przekonasz, rozmawiamy o sprawach, o których nie zawsze jest łatwo mówić, bo kto lubi mówić o swoich błędach? Przemek jak widać nie ma z tym problemów i pomimo że – jak mówi – nie lubi udzielać rad, to jego odpowiedzi mogą pozwolić innym osobom chcącym wydawać gry przygotować się  na pułapki, jakie czyhają na nich w tej branży.

Dodatkowo w kontekście wspomnianej gry „Ptaszki ćwierkają” poprosiłem również autora jej oprawy graficznej – Dawida Wiącka, aby opowiedział nam o swojej pracy. Masz więc przed sobą teoretycznie przegląd wydawniczej wiedzy prosto ze źródła.  Czytaj więcej

agricola

Agricola (wersja dla graczy). Gra, którą musisz znać, a potem będziesz musiał mieć

Co ma wspólnego Bogusław Linda z nowym wydaniem „Agricoli”? Właściwie nic,  ale to właśnie jego słowa przypomniały mi się w chwili kiedy zacząłem pisać ten tekst: „Wbrew niektórym krytykom filmowym i teatralnym czas się nie zatrzymuje” (Newsweek 27/2016).  Jeżeli przeniesiemy to na nasz planszowy grunt i poszerzymy o głos doświadczonych graczy,  to będzie to bardzo dobrym podsumowaniem dyskusji, jaka toczyła się na temat sensowności wydania tej wersji kultowej gry Uwe Rosenberga.

Czytaj więcej