Through the Ages/Cywilizacja: Poprzez wieki. Królowa wróciła i wygląda cudownie

Królowa jest tylko jedna. To stwierdzenie padało, pada i będzie prawdopodobnie padać z moich ust już zawsze. „Through the Ages” czyli „Cywilizacja: Poprzez wieki”. Najlepsza gra cywilizacyjna i czołówka moich ulubionych gier. Dlaczego się więc powtarzam i po raz kolejny piszę o czymś, co nie tylko dla mnie jest czymś oczywistym? Bo nasza miłość ponownie rozkwitła. Ostatnio gram w nią w codziennie, myślę nad ruchami, sprawdzam nowe strategie (tak, wciąż drzemie w niej nieodkryta dla mnie moc), przeżywam porażki i cieszę się z uśmiechem na twarzy jak dziecko kiedy uda mi się wygrać. A przy tym nie rozkładam jej za każdym razem, nie spędzam nad planszą kilku godzin i mogę grać z przyjaciółmi, których na pewno w tym czasie nie zobaczę na żywo. Tak, mobilna implementacja TtA zawitała na mój telefon. Czytaj więcej

Przed premierą: Atlantis: Island of Gods. Zaginiona sztuka architektury, logistyki i logicznego myślenia

Podobno istniała. Opisał ją Platon, choć Arystoteles wątpił w prawdziwość tych informacji. Ja jednak miałem ją w zasięgu ręki i budowałem w jej dzielnicach majestatyczne świątynie poświęcone wielkim bogom. Ta Atlantyda nie zginęła w odmętach morskiej kipieli przy akompaniamencie straszliwych burz, a wręcz przeciwnie, dopiero zostanie wydana w postaci nowej gry Krzysztofa Wolickiego „Atlantis: Island of Gods„.
Czytaj więcej

Przed premierą: Great Western Trail: Kolej na północ. Mombasa na Dzikim Zachodzie

Uwielbiam „Great Western Trail„. Może ta początkowa deklaracja niektórych odstraszy z obawy przed brakiem obiektywizmu z mojej strony, ale uczuć do takich tytułów nie można ukrywać. GWT to wspaniała gra i nic na to nie poradzę. Gdyby to zależało ode mnie to zdobyłaby ona główną nagrodę w tegorocznej edycji „Planszowa Gra Roku”, ale wyróżnienie za „Najlepszą Grę Zaawansowaną” też należy docenić i pogratulować dobrego gustu członkom Kapituły. Na moim blogu nie znajdziesz niestety tekstu o wersji podstawowej, bo dotychczas zawsze coś stawało na drodze i niestety nie udało mi się go napisać. Sumienie mam jednak czyste, bo nie raz mówiłem o GWT podczas Rozmów.ZP, a jeżeli chcesz coś poczytać to zajrzyj tutaj. Moi koledzy na pewno staną na wysokości zadania, a ja będę mógł już cię na spokojnie zaznajomić z dodatkiem „Kolej na północ„, który najprawdopodobniej już w czerwcu zostanie wydany po polsku przez wydawnictwo Lacerta.
Czytaj więcej

SteamRollers. Maszyny parowe napędzane kośćmi

W grze tej znalazłem dwie rzeczy, które mnie fascynują. Pociągi i kości. Co do pierwszego, to może nie jestem jakimś wielkim znawcą tematu, ale od zawsze te stalowe potwory (zwłaszcza parowozy) budzą mój podziw i respekt. Z kośćmi jest już zupełnie inaczej, bo tutaj faktycznie śledzę i interesuję się mocno ich zastosowaniem w nowoczesnych planszówkach. Wciąż potrafią mnie one zaskoczyć i pokazać, że nie powiedziały jeszcze ostatniego słowa w stosunku do mechanik i zasad, które zechcą je wykorzystać. Kiedyś był to symbol wyśmiewanej losowości nie do przyjęcia, a obecnie element, który potrafi odnaleźć się zarówno w grach łatwych i przyjemnych, jak i trudnych, potrafiących wycisnąć z naszego umysłu ostatnie soki. Wprawdzie „SteamRollers” do tej drugiej kategorii nie należy, ale i tak jest tytułem, który warto poznać choćby dla samego faktu rysowania własnej planszy, czyli budowy podwalin przyszłej potęgi amerykańskiego kolejnictwa. Czytaj więcej

Roll Player. Roll Player: Monsters & Minions. Stworzyłeś już bohatera? To teraz nim walcz!

Gry RPG lub przygodowe mają w sobie coś tajemniczego. Coś co sprawia, że w jednej chwili możemy przenieść się z naszej codzienności do zupełnie innego świata, z innymi problemami, wyborami, pełnego przygód i odmiennych istot, które spotkamy na naszej drodze. W grach fabularnych prowadzonych na żywo mam bardzo małe doświadczenie, ale bardzo dużo czasu spędziłem w światach wykreowanych na potrzeby gier komputerowych. Każda taka gra to wielka i wciągająca przygoda, która potrafi otoczyć gracza bańką własnej rzeczywistości. Jednak wcześniej, zanim wkroczysz do nowego świata oraz również podczas samej gry, musisz tworzyć postać, która będzie w nim żyć. I o tym właśnie jest seria „Roll Player„. Czytaj więcej

Gloom. Gdy śmierć jest pretekstem do dobrej zabawy

Z tego co mi powiedział ponury Lord Żniwiarz, „Gloom” to prawdopodobnie najlepsza gra typu „storytelling” (narracyjna) w jaką przyjdzie ci zagrać. Ciężko będzie mi poznać uzasadnienie tej tezy, ponieważ po wypowiedzeniu tych słów Lord odszedł od nas z wyrazem błogiego smutku na twarzy (on to potrafił, u nich to rodzinne), ale coś w tych słowach musi być, skoro nie tylko jego rodzina wzięła udział w tym projekcie i z chęcią odda za to życie. Tak, ich smutek będzie twoim szczęściem. Czy to nie cudowne? Czytaj więcej

Wystawa Światowa 1893. Logika w pracy wystawcy

Przyznaję, że zagraniczna premiera gry „Wystawa Światowa 1893” jakoś mnie ominęła. Zarejestrowałem fakt jej wydania, grafiki i tematykę, ale nie zagłębiłem się bardziej w jej mechanizmy. Dlatego ucieszyłem się z informacji o jej polskim wydaniu przez Portal Games – zaległości warto nadrabiać. Nie wiem dlaczego w mojej głowie ukształtował się obraz gry ekonomicznej, ale lektura instrukcji strasznie mnie zbiła z tropu, bo okazało się, że „Wystawa” na pewno nie jest tego typu grą. Pewną wskazówką jest zapewne naklejka „Mensa Select” na pudełku, ale skojarzyłem to dopiero po fakcie. Zaskoczenie było, ale na szczęście dwubiegunowe. Spodziewanej ekonomii tutaj faktycznie nie znalazłem, ale sama gra okazała się bardzo przyjemna.
Czytaj więcej

Przed premierą: Dice Settlers. Kościani osadnicy podbijają heksagonalny świat

Po ostatniej szumnej próbie przeniesienia gier typu 4X w planszowe realia, po tego rodzaju deklaracjach w mojej głowie od razu zapala się ostrzegawcza dioda. I tak właśnie się stało, kiedy po raz pierwszy pokazywano mi „Dice Settlers„, a w dodatku miało to być nie tylko 4X, ale jeszcze 4X dostosowane do średnio ciężkich gier, które kojarzą się przeważnie z grami rodzinnymi lub łączącymi różne grupy graczy. Szybkie wyjaśnienie zasad, kilka rund, pierwsze wybory, które miały znaczenie dla przebiegu gry i już wiedziałem, że tym razem to się faktycznie chyba udało, a przede mną leży gra, która potrafi na luzie podejść do zasad 4X i  pomimo swojej lekkości dać przy tym satysfakcję z rozgrywki. Musiałem chwilę poczekać na egzemplarz recenzencki, ale w końcu go dostałem i teraz zamierzam pokazać również i tobie, co takiego ciekawego jest w „Dice Settlers”. Czytaj więcej

Terraformacja Marsa: Podbiłeś Marsa, to teraz czas na Wenus. Organizery, które będziesz chciał mieć

Chyba cię nie zaskoczę, jeżeli powiem, że „Terraformacja Marsa” jeszcze mi się nie znudziła i tak naprawdę wątpię, że kiedykolwiek może to nastąpić. Gramy w nią często, a ona wciąż potrafi nas zaskoczyć i sprawić, że mamy o czym po rozgrywce podyskutować. Tego typu rozmowy to dla mnie najważniejszy sygnał, że gra jest dobra,  a tym wypadku jest nie tylko dobra, ale bardzo dobra. I chociaż faktycznie na nudę podczas gry nie narzekam, to każda informacja o dodatku do TM rozgrzewa moje oczekiwania. Ale to przecież to nic dziwnego, że chce się mieć więcej dobrego, prawda? O pierwszym dodatku już pisałem, trzeci został właśnie zapowiedziany, więc to jest najlepszy moment, by napisać coś o drugim. „Wenus” to oczywiście główny bohater tego tekstu, ale partnerują jej bardzo sprytne organizery dla gracza od pracowni Radvoy, które od jakiegoś czasu towarzyszą nam podczas kolonizacji Marsa. Czytaj więcej

Dragon Castle. W tym zamku każdy poczuje się jak w domu, nie tylko smok

Swego czasu na komputerze w Mahjonga grał każdy. Mówię oczywiście o czasach trochę odległych, ale myślę, że część z czytających jeszcze je pamięta. Komputery już były. Mahjong wyparł sławne „Kulki” i był prawdziwym międzypokoleniowym hitem. To nic, że miał on bardzo mało wspólnego z prawdziwym Mahjongiem, najważniejsze, że miał w sobie to coś, co kazało godzinami w niego grać młodym, starszym i nawet tym najstarszym. Widać autorzy „Dragon Castle” mieli podobne doświadczenia i wielogodzinne praktyki w ściąganiu kamieni parami z ich stosu w końcu do czegoś się przydadzą. Nie wiem, czy masz podobne wspomnienia, ale i tak radzę przeczytać poniższy tekst, bo ta gra ma bardzo duże szanse zostać jednym z ulubionych tytułów bardzo dużej liczby graczy, właśnie za to sięgnięcie do wspomnień nie tylko miłośników gier planszowych. Ta gra łączy pokolenia i daje satysfakcję różnym typom graczy. Czytaj więcej